Panie Pośle, czemu ma służyć rekonstrukcja rządu, jaki jest cel zapowiadanych roszad w Radzie Ministrów?
– Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w jednym ze swoich wywiadów – bodajże dwa tygodnie temu – wskazał wyraźnie, że rekonstrukcja rządu ma służyć doraźnym celom polityki państwowej. Innymi słowy chodzi o usprawnienie procesu decyzyjnego i szybsze reagowanie i zarządzanie państwem. A zatem będzie to rekonstrukcja podyktowana względami natury organizacyjnej i jeszcze wydajniejszą pracą na rzecz programu reformowania państwa.
Jakiej rekonstrukcji możemy się spodziewać, czy to będzie lifting, czy głębsze zmiany?
– Nie uczestniczę w rozmowach, więc nie jest to pytanie do mnie, tylko do premiera Mateusza Morawieckiego. To on jest szefem rządu, rzec, można selekcjonerem, a przede wszystkim osobą, która odpowiada za proces decyzyjny i organizacyjny Rady Ministrów, i tylko on mógłby powiedzieć o szczegółach planowanej rekonstrukcji gabinetu. Ja nie podejmuję decyzji, więc uchylam się od odpowiedzi na to pytanie, a spekulować nie chcę, tym bardziej jeśli chodzi o kwestie personalne.
W jakich obszarach, Pana zdaniem, należałoby coś poprawić, usprawnić?
– Z całą pewnością rozważyć należałoby, jak usprawnić obszary związane z szeroko rozumianą gospodarką i środowiskiem. Moim zdaniem tu, a więc w obszarze gospodarczym, może nastąpić konsolidacja i – jak sądzę – w trakcie rozmów liderów rządzącej koalicji właśnie te aspekty także będą czy są poruszane.
Jakie nowe wyzwania stoją przed rządem, bo jeśli ma być rekonstrukcja, to czemu ona ma służyć?
– W każdym rządzie z czasem potrzebna jest nowa dynamika, nowy impuls prorozwojowy, aby przyspieszyć, zoptymalizować procesy inwestycyjne. Planowana rekonstrukcja ma służyć przede wszystkim przyspieszeniu procesu decyzyjnego tak, aby dajmy na to, w jednej kwestii, związanej chociażby z energetyką, decyzji nie musieli podejmować urzędnicy z kilku ministerstw, ale z jednego. Podobnie rzecz się ma, jeśli chodzi o negocjacje na forum Unii Europejskiej. Jest zatem wskazane i uzasadnione, aby jeden minister mógł decydować, żeby ten proces nie był w rozproszeniu, bo to utrudnia i spowalnia procesy decyzyjne.
W Polsce mamy 23 ministerstwa i 106 ministrów, wiceministrów...
– Dlatego zmiany, które nastąpią pod koniec wakacji czy zaraz po wakacjach, będą służyły także temu, aby ograniczyć liczbę ministrów i wiceministrów w rządzie, żeby nie była ona tak rekordowo wysoka. Rząd ma być zrekonstruowany, ale jedno jest pewne – jak zauważył to prezes Jarosław Kaczyński – mianowicie, że premier Morawiecki zostaje na czele Rady Ministrów.
Czy nie ma racji Zbigniew Ziobro, zwracając uwagę, że bywało już tak, że zmiany wprowadzane w organach administracji nie służyły poprawie jakości rządzenia, sprawności i skuteczności osiągania celów?
– Mam odmienne zdanie od ministra Zbigniewa Ziobry. Oczywiście rozumiem też doraźne interesy Solidarnej Polski, która nie chce utracić jednego z dwóch ministerstw. Być może stąd tego typu usilna obrona status quo. Natomiast moim zdaniem decyzje już zapadły i czekamy tylko i wyłącznie na ogłoszeniu kształtu rządu premiera Mateusza Morawieckiego, co – jak wspomniałem – powinno nastąpić pod koniecwakacji bądź po nich.
Czy do rządu Zjednoczonej Prawicy ma szansę wrócić Jarosław Gowin?
– Nie wykluczałbym takiego scenariusza, ale jak będzie, to zobaczymy.
Co sądzi Pan o poszerzeniu koalicji rządowej o kolejnych posłów, np. z PSL, Kukiza czy Konfederacji?
– My takich rozmów nie prowadzimy. Natomiast chociażby do mnie docierają takie sygnały, że część posłów z ugrupowań wymienionych przez pana redaktora zastanawia się nad zmianą barw politycznych i zasilenie swoim głosem większości parlamentarnej. Trudno mi jednak powiedzieć, czy i co z tego wyjdzie.
Dziękuję za rozmowę.

