logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Nasza postawa musi być bardzo zdecydowana

Niedziela, 2 sierpnia 2020 (12:09)

Aktualizacja: 2 sierpnia 2020 (12:09)

Z dr. Krzysztofem Kawęckim, politologiem rozmawia Mariusz Kamieniecki

Doszło do profanacji figury Chrystusa przed Bazyliką św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu i kilku innych pomników. Z czym mamy do czynienia?

– Oczywiście, że mamy do czynienia z profanacją, ze świadomym działaniem, choć ci, którzy się tego dopuścili – aktywiści LGBT mówią, że ich celem nie było obrażanie uczuć religijnych. Ale takie usprawiedliwienie zawsze pada jako zasłona dymna dla tych działań, które podejmują. Zresztą na forach społecznościowych działacze LGBT sami pisali, że to jest szturm, to jest atak i działanie na rzecz ich postulatów. Co więcej zapowiadają dalsze prowokacje. I rzeczywiście mamy do czynienia z zawieszaniem symboli ruchu LGBT – tęczowych flag na pomnikach chociażby Syrenki Warszawskiej, Mikołaja Kopernika czy Wincentego Witosa, ale najbardziej bulwersujące było to, o czym pan redaktor wspomniał, czyli zamieszczenie tych symboli na figurze Chrystusa przed Bazyliką św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. To nic innego jak bunt przeciwko tradycji, historii, a także przeciwko pewnym normom społecznym. I wybór akuratnie tych miejsc, a zwłaszcza figury Chrystusa przed Bazyliką św. Krzyża nie był przypadkowy, ale były to działania zaprogramowane.

Zastanawiające, że te akty profanacji nastąpiły niejako w przeddzień Powstania Warszawskiego…     

– Szczególnie widać to jeśli chodzi o figurę Chrystusa przed Bazyliką św. Krzyża – figurę, która ma swoją historię. Pamiętamy, że była przecież powalona przez Niemców w czasie okupacji, podczas Powstania Warszawskiego, dlatego mamy być może symboliczne odniesienie ze strony tych współczesnych Hunów spod znaku LGBT.  

A zatem nie był to wybryk, a raczej element szerszego planu środowisk lewackich – planu wymierzonego w zniszczenie naszej cywilizacji chrześcijańskiej?

Z pewnością nie był to wybryk czy incydent, ale jest to działanie wpisane w strategię międzynarodowego ruchu LGBT, a działania tych środowisk w Polsce są realizacją szerszego planu i tej strategii, którą przeszły kraje zachodniej Europy. Można powiedzieć, że ta ofensywa ruchu LGBT trwa w Europie zachodniej już od lat 60. ubiegłego stulecia. Jej przejawem jest rewolucja kulturalna, a jednym z głównych ideologów tego buntu jest aktywista Ruchu Zielonych Daniel Cohn-Bendit, znany z różnych wypowiedzi, a wręcz promocji pedofilii. Działania z jakimi mamy do czynienia w Polsce przypominają to, co się działo wcześniej na zachodzie. Z jednej strony możemy wyszczególnić strategię, kiedy promuje się homoseksualny styl życia, na co idą ogromne pieniądze, w co wprzęgnięte są środki propagandowe, w tym przede wszystkim media. Te działania jeśli chodzi o promocję homoseksualnego stylu życia są bardzo konsekwentnie realizowane przy zastosowaniu szerokiej gamy środków. Z drugiej strony jest to dyskredytacja rodziny jako patriarchalnej komórki, która – w ocenie tych środowisk – zabiera wolność, która jest zagrożeniem dla równości. Równolegle atakowana jest religia, a dalej działania praktyczne, akcyjne jak różne protesty.

Początkowo te protesty miały charakter satyry, happeningu, pewnej intelektualnej prowokacji, ale ten wachlarz zachowań coraz bardziej się poszerza…

– Oto właśnie chodziło, aby zakamuflować rzeczywiste cele, które tak naprawdę mają charakter profanacji. Jesteśmy w Polsce – właśnie na tym etapie – jak pan wspomniał intelektualnej prowokacji, a dalej – tak ja to ma miejsce na zachodzie Europy, gdzie mamy do czynienia z atakami aktywistów lewicowych na różne instytucje czy środowiska. Co ciekawe środowiska LGBT na zachodzie twierdzą, że ta rewolucja kulturowa, która się dokonuje wcale nie jest zakończona, że ona trwa, że pozostaje jeszcze kwestia realizacji jednego z ostatnich etapów, czyli dyskryminacji osób heteroseksualnych. W Polsce też mieliśmy do czynienia z bezkarnym zachowaniem tych środowisk podczas tzw. happeningów podczas uroczystości Bożego Ciała czy też inne działania, podejmowane w sposób bezkarny, jak np. obraza uczuć religijnych w postaci profanacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej poprzez przedstawianie Maryi w tęczowej aureoli.     

Czy możemy się zatem spodziewać, że w Polsce tego typu prowokacje będą się powtarzać i ten plan przemodelowania społeczeństwa będzie wchodził w kolejne etapy?

– Co do tego nie mam wątpliwości, że te prowokacje będą się nasilały. Tym bardziej, że pewną zachętą ze strony instytucji państwowych jest postawa uległości wobec agresji. Dlatego z jednej strony będziemy mieli niestety do czynienia z tego typu agresją, która póki, co wyraża się w nocnej akcji w Warszawie, która miała na celu pokazanie działań ze strony tego ruchu, tych środowisk w formie rzecz można nawet apelu politycznego. Z drugiej strony możemy mieć działania, które będą prowadziły do podobnych obrazów jakie napływają do nas ze Stanów Zjednoczonych, gdzie niszczone są pomniki. Podobnie było we Francji, kiedy na przestrzeni lat spłonęło wiele świątyń katolickich.

Tylko od początku tego roku zniszczono dziewięć świątyń…  

– To pokazuje, do czego prowadzi bezkarność wobec agresywnych poczynań aktywistów LGBT. Jednak jeśli chodzi o akcję profanacji w Warszawie, to trzeba ją widzieć w szerszym planie, bo te działania – jak powiedziałem wcześniej – są bardzo różnorodne, co więcej skoordynowane. I oprócz działań prowokacyjnych mamy również działania na poziomie samorządowym, gdzie promuje się postulaty środowisk LGBT. Później jest próba przeniesienia tych postulatów na grunt ogólnokrajowy, a dalej promocja homoseksualnego trybu życia dostrzegana także w Polsce np. w mediach. Kolejna formą są działania zmierzające do zmiany prawa i ładu społecznego. Ma to oczywiście ściśle określone cele – z jednej strony pokazanie czy wręcz zamanifestowanie bezkarności środowisk LGBT, a z drugiej strony wywołanie zamieszania w głowach Polaków itd. W Europie zachodniej te działania doprowadziły do sytuacji, że za krytykę LGBT grożą sankcje. Przykładem jest Holandia, gdzie zakaz krytyki LGBT wpisano do konstytucji, również w niemieckim prawie są jako to określono małżeństwa dla wszystkich i dla przedstawicieli trzeciej płci – zwanej różnorodną, co więcej te tzw. małżeństwa umożliwiają adopcję dzieci. To, co jest w Niemczech nastąpiło w przeciągu kilkunastu lat. W Polsce ten proces niewątpliwie będzie przyspieszony można się zatem spodziewać, że będą oddziaływania i presja ze strony również ośrodków zewnętrznych, a więc powiedziałbym nawet, że jesteśmy w gorszej sytuacji niż kraje zachodniej Europy. Oczywiście czynniki zewnętrzne w poszczególnych krajach czynniki zewnętrzne również oddziaływały, ale były to głównie postulaty środowisk politycznych w Europie zachodniej.

Czy te profanacje nie wpisują się w szerszy plan przykładem działanie Komisji Europejskiej, która odbiera środki unijne w ramach tzw. partnerstwa wschodniego sześciu polskim miastom, których samorządy przyjęły uchwały przeciwko rozpowszechnianiu ideologii LGBT….?

– Dokładnie tak. Poinformowała o tym Komisja Europejska, a minister do spraw europejskich Francji powiedział nawet, że Polska będzie uderzana po kieszeni jeśli wypowie Konwencję Stambulską. To pokazuje, że gra idzie o duże pieniądze, bo LGBT jest szeroko finansowane ze strony organizacji międzynarodowych m.in. przez George’a Sorosa.   

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, w sprawie odebrania środków sześciu polskim miastom zwrócił się do premiera Morawieckiego o podjęcie działań wobec Komisji Europejskiej...

– I bardzo słusznie, dlatego że zadaniem i kompetencją rządu RP jest rozwiązanie tego problemu. Samorządy nie są jednostkami autonomicznymi, żeby były karane w ten sposób przez instytucje unijne, przez Komisję Europejską. I tutaj reakcja ze strony polskiego rządu powinna być natychmiastowa. O ile wiem na razie nic o tym się nie mówi. Tymczasem brakuje w tej, ale także w wielu innych sprawach stanowczej reakcji polskich władz, co tylko zachęca instytucje unijne do kolejnych ataków na Polskę.         

Jak skutecznie powstrzymać ten terror, jak przeciwstawić się tej inwazji lewactwa, gdzie wobec tych wszystkich profanacji jest państwo? Lewica stając w obronie sprawców profanacji mówi – ustami posłanki Wandy Nowickiej, że nie wiadomo, po której stronie stanąłby Jezus, czy nie stanąłby po stronie słabszych, po stronie LGBT…

– Tym środowiskom – od zawsze – bliżej jest do przesłania Lucyfera »non serviam« – nie będę służył. To rewolucyjne przesłanie burzenia tradycyjnego porządku społecznego. I te środowiska ciągle próbują przedstawiać religię i osobę Pana Jezusa – Jego nauczanie w świetle zupełnie niezgodnym z nauczaniem społecznym Kościoła. To jest dość oczywiste i w tym lubują się głównie marksiści, którzy najpierw realizowali teologię wyzwolenia – przede wszystkim w krajach Ameryki Łacińskiej, a to, co mamy dzisiaj można nazwać mutacją tej marksistowskiej teologii wyzwolenia. Za jej pomocą chcieli rozbijać zarówno Kościół i społeczeństwa mówiąc np., że Chrystus był pierwszym rewolucjonistą, a wręcz socjalistą. Teraz zaś promują swoje idee w sposób, którego nawet nie wypada komentować. Są to wszystko działania różnych środowisk antychrześcijańskich, które występują przeciwko cywilizacji łacińskiej na przestrzeni wieków. Nie mówili wprost, że walczą z religią z Panem Bogiem, z porządkiem boskim, z porządkiem naturalnym, tylko swoje działania ubierali w hasła, które miały kamuflować ich faktyczne cele. Np. „Wolność, równość, braterstwo”, czy inne hasła, co oczywiście nie zmienia istoty sprawy.

Jak się temu skutecznie przeciwstawiać?     

– Myślę, że powinny zostać podjęte konkretne działania – także prawne, rozwiązania, które pozwoliłyby przeciwstawić się tym prowokacjom. Mamy 196 art. w Kodeksie Karnym, który mówi, że kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej, lub miejsce sprawowania obrzędów religijnych podlega odpowiednim sankcjom. Natomiast ten zapis jest martwy. Tak było chociażby w przypadku Adama Darskiego „Nergala”, który publicznie obrażał uczucia religijne np. poprzez podarcie Biblii, co nie spotkało się z karą. Natomiast najbardziej niebezpieczne wydaje się to, że próbuje się doprowadzić do pewnej zmiany świadomości Polaków, ale podobnie było w Europie zachodniej. Gdybyśmy prześledzili jakie były oceny tych działań, jak to się zmieniało począwszy od dezaprobaty postulatów związków homoseksualnych, później adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, do akceptacji przez większość społeczeństw zachodnich, to jest to bardzo niebezpieczne. Dlatego niezbędne jest podjęcie kompleksowych działań przez państwo polskie, żeby nie doprowadzić do procesu zmian społecznych w świadomości Polaków. Nasza postawa musi być bardzo zdecydowana. Słowa, że czujemy się obrażani, że tak być nie powinno, nie wystarczą. Zatem z jednej strony państwo, a z drugiej my sami powinniśmy wyrażać zdecydowany sprzeciw. Są różne formy, możliwości protestów, wywierania ze strony społecznej jednoznacznej presji i tak jak mówimy np. zero tolerancji dla przemocy, tak powinno być w tym wypadku. Brakuje np. akcji społecznych, które są potrzebne, bo z jednej strony pokazałyby nasz sprzeciw wobec działań obrażających nasze uczucia religijne, a z drugiej dopingowałyby władze do bardziej stanowczych działań. Tak jak mamy obowiązek bronić czci naszych rodziców – matki i ojca, ojczyzny tak samo musimy bronić czci Matki naszej – Kościoła świętego, ale również osób nam najbliższych Chrystusa Pana i Matki Najświętszej.

                Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja: 2 sierpnia 2020 (12:09)

NaszDziennik.pl