logo
logo

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Wykorzystajmy szanse

Poniedziałek, 3 sierpnia 2020 (13:03)

Ze Stanisławem Głowackim, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Zbrojeniowego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Jak dziś wygląda sytuacja polskiego przemysłu obronnego? Czy koronakryzys wywarł wpływ także na polskie zakłady branży zbrojeniowej?

– Jeśli chodzi o kontrakty zawarte w ubiegłym roku, to zagrożenia w ich realizacji nie widzę. Natomiast jeśli już pojawiają się jakieś problemy, to nie są one pochodną koronawirusa. W naszych firmach zostały – w sposób rozsądny – podjęte działania zapobiegawcze, m.in. poprzez dezynfekcję stanowisk pracy, przerwy między zmianami, różne godziny rozpoczynania pracy, aby kontakt bezpośredni, niekonieczny ograniczyć do minimum. Te ostre rygory sanitarne wprowadzone we wszystkich zakładach branży zbrojeniowej i ich przestrzeganie przynoszą efekty w postaci bezpieczeństwa. Jeśli chodzi o kontrakty, to ze strony MON też nie mamy sygnałów dotyczących rezygnacji z kontraktów. Natomiast, jeśli mówimy o realizacji kontraktów, to oczywiście zdarzają się poślizgi, ale nie są one wynikiem pandemii. Myślę, że niektórzy używają koronawirusa jako pretekstu do usprawiedliwiania własnej nieudolności albo niemocy. Ale jeśli przestrzega się norm i restrykcyjnie wypełnia wytyczne rządu i służb epidemiologicznych, to zagrożeń dla realizacji produkcji i kontraktów nie ma.

Dużą pomocą dla firm są tarcze finansowe. Czy branża zbrojeniowa też z tego korzysta?

– Spotkałem się z opiniami przedstawicieli mniejszych firm – nie mówię tu o Hucie Stalowa Wola S.A., Mesko w Skarżysku-Kamiennej S.A. czy Zakładach Mechanicznych Bumar-Łabędy S.A., którzy uważają, że ta pomoc rządowa w ramach „Tarczy antykryzysowej” bardzo im pomogła. Natomiast większe firmy sobie radzą. Dlatego jeśli jakiekolwiek problemy mogłyby występować, to raczej nie z powodu pandemii, ale bardziej nieudolnego zarządzania.

Nie było zatem sytuacji, kiedy zakłady byłyby zmuszone ograniczyć produkcję z powodu koronawirusa?

– Nie, nie było. Jeżeli chodzi o stabilizację i perspektywę, to trzeba uczciwie powiedzieć, że ze strony MON, a więc głównego odbiorcy produkcji polskich zakładów zbrojeniowych, nie ma w tej chwili zagrożeń.

A co z zewnętrznymi kontraktami?           

– Kontakt z innymi krajami w dobie pandemii jest utrudniony, nie ma bezpośrednich relacji, które były wcześniej, z tego, co mi wiadomo, na dzisiaj nie ma to zasadniczego wpływu na realizację naszych zobowiązań.

Różne państwa w obliczu pandemii podejmują środki w celu wsparcia własnego przemysłu. Jak polskie państwo wychodzi naprzeciw branży zbrojeniowej, a może jaka pomoc byłaby mile widziana?

– Dotykamy tu bardzo delikatnych, wrażliwych kwestii mianowicie lokowania produkcji w narodowym przemyśle, generalnie w polskiej gospodarce. W przeszłości, niestety, nieistotne były polskie przedsiębiorstwa, nie liczyła się współpraca i lokowanie zamówień w polskich zakładach zbrojeniowych. Generalnie wyznacznikiem była cena, jeśli oferent zagraniczny przedstawiał niższą cenę, to wybierano ofertę zagraniczną. Nie było czegoś takiego jak patriotyzm gospodarczy, nie liczyło się to, czy dany sprzęt będzie produkował Polak czy Niemiec, ale ważne, żeby było taniej. Dziś już tego rodzaju podejście jest raczej nie do pomyślenia. Oczywiście liczy się jakość sprzętu, ale jeśli polski produkt spełnia wymogi i oczekiwania, a jego cena jest zbliżona czy nawet nieznacznie wyższa od sprzętu oferowanego przez zagranicznego producenta, to wybierany jest polski. Generalnie na szczeblach decyzyjnych MON nie ma z tym żadnego problemu, ale nieco niżej – tam gdzie ma miejsce realizacja kontraktów, to wspomniane wcześniej przekonania w niektórych ludziach wciąż tkwią. Natomiast tym, co o wiele bardziej nas niepokoi, jeśli chodzi o zakupy zagraniczne, to likwidacja offsetu. Nie ma zatem swojego rodzaju kagańca, który umożliwiałby ściąganie do Polski zagranicznych technologii. Oparcie się tylko na zasadzie dobrowolności bez zobowiązania kontrahenta do dzielenia się nowoczesnymi technologiami się nie sprawdza. Nie ukrywam, że jeśli chodzi o współpracę międzynarodową – zwłaszcza z wiodącymi światowymi koncernami, to liczyliśmy i wciąż liczymy, że dzięki inwestycjom i ogromnym środkom budżetowym uda się przetransferować do naszych firm zagraniczne technologie, co oznacza pewien skok cywilizacyjny.

Czy to oznacza, że nie jest tak, jak być powinno?

– Powiem tak: nie za wesoło. Dzisiaj nie są uruchomione znaczące dla nas projekty, które będą decydować o przyszłości naszego przemysłu zbrojeniowego. Mam na myśli chociażby program „Narew”, gdzie polskie wojsko może pozyskać systemy przeciwlotniczej obrony rakietowej bliskiego zasięgu. Zależy nam też, żeby realizacja projektów odbyła się w oparciu o polskie zakłady, jak np. PIT-Radwar S.A., Mesko w Skarżysku-Kamiennej S.A. czy w innych naszych firmach. Rozwój rodzimych firm jest synonimem postępu. Reasumując, widzimy takie właśnie zagrożenia i na pewno będziemy o tym rozmawiali – jeśli warunki ku temu będą stworzone – w ramach zespołu trójstronnego.

Są głosy, że w sytuacji pandemii może warto rozważyć odłożenie w czasie niektórych zakupów za granicą, np. samolotów F-35, a skupić się na realizacji takich programów, jak Nowy Pływający Bojowy Wóz Piechoty Borsuk czy Program „Narew” – co byłoby inwestycją we własny przemysł?

– Jeśli spoglądam na skalę zaangażowania środków na niektóre wyroby sprowadzane z zewnątrz, to 2 proc. PKB, jakie przeznaczamy na obronność, nie jest z gumy, co oznacza, że wynosi tyle i tyle i więcej nie będzie. Aby pobudzić polską gospodarkę – jeśli chcemy to zrobić realnie – należy przeanalizować, zastanowić się, jak pobudzić przede wszystkim nasze zakłady, wzmóc współpracę międzysektorową, bo niekoniecznie tylko w branży zbrojeniowej, ale między dajmy na to branżą zbrojeniową a elektroniczną itd. i wybrać najlepsze rozwiązania. Obawy z naszej strony są takie, że zbyt duże zaangażowanie środków w zagraniczne projekty zbrojeniowe może wyhamować modernizację naszej armii w oparciu o polskie przedsiębiorstwa czy zakłady. Tak naprawdę wciąż nie znamy kierunku rozwoju i funkcjonowania całej Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Co konkretnie ma Pan na myśli?                 

– Dzisiaj nie mamy wytyczonego kierunku przez nowego właściciela, czyli Ministerstwo Aktywów Państwowych. Czekamy na to z niecierpliwością.

Czy te problemy strona społeczna zgłasza resortowi obrony i jaki jest odzew?            

– Oczywiście, że zgłaszamy, ale sprawa jest bardziej skomplikowana. Mianowicie przez dłuższy czas żyliśmy w toku kolejnych kampanii wyborczych począwszy od wyborów samorządowych poprzez wybory do Europarlamentu, przez wybory parlamentarne, na wyborach prezydenckich kończąc. I wszystko było podporządkowane wyborom. W międzyczasie pojawił się jeszcze koronawirus, który utrudnił w znaczący sposób kontakty, rozmowy w tych kwestiach. Jednak czas wyborów minął i najwyższa pora wziąć się za normalną pracę, czas do roboty. My jesteśmy gotowi, jeżeli przedstawiciele niektórych resortów nie do końca potrafią zdefiniować te problemy, to jako strona społeczna jesteśmy otwarci na dialog, na dyskusję. Widzimy wiele zagrożeń, ale również szans dla naszej gospodarki. Trzeba tylko wziąć się do pracy i rozmawiać, bo czas biegnie, a życie nie znosi próżni. Jeśli my nie obudzimy się, jeśli się nie zaangażujemy, jeśli czegoś nie wyprodukujemy, to w ten obszar wejdą inni – firmy, które niekoniecznie będą nam sprzyjać.

Czy taki scenariusz może oznaczać zagrożenie dla miejsc pracy w polskim sektorze obronnym?

– Myślę, że tak. Nie chciałbym tego szczegółowo definiować, ale wraz z końcem wakacji i sezonu urlopowego – jako strona związkowa określimy to w sposób bardzo szczegółowy. Najpierw chcielibyśmy porozmawiać z Ministerstwem Aktywów Państwowych. Taką rozmowę mamy już ustaloną, jeśli chodzi o Polską Grupę Zbrojeniową bodajże na 17 sierpnia, gdzie będziemy chcieli przedstawić swoje racje i zobaczymy, gdzie się spotkamy, jeśli chodzi o ocenę sytuacji i kwestie perspektywy i funkcjonowania branży zbrojeniowej w Polsce.

                    Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl