Minister Mariusz Błaszczak oświadczył, że zlokalizowanie w Polsce dowództwa V korpusu oznacza, iż wojska amerykańskie stacjonujące w Polsce, ale także na całej wschodniej flance NATO będą dowodzone z Polski. Jak mówił we wtorek na antenie TVP Info w programie „Gość Wiadomości” szef MON, V korpus może dowodzić kilkoma dywizjami.
„Dywizje amerykańskie liczą ponad 20 tys. żołnierzy, a więc możemy powiedzieć, że 100 tysięcy żołnierzy może być dowodzonych przez dowództwo V korpusu” – powiedział minister. Dowódcą reaktywowanego V korpusu będzie dowódca 1. Dywizji Piechoty, John Kolasheski, awansowany do stopnia generała broni. Minister Błaszczak spotkał się z nim w miniony wtorek w Krakowie, a także z szefem sztabu Wojsk Lądowych USA gen. Jamesem McConville’em. Ten ostatni podkreślał, że Polska i USA są połączone „silną więzią militarną”, „sojuszem wypróbowanym w boju”. W jego ocenie umiejscowienie wysuniętego dowództwa tego korpusu w Polsce jest „faktem historycznym”. Mówił również o bogatej historii korpusu, który służył w Europie m.in. w obu wojnach światowych, ale też podczas zimnej wojny oraz konfliktów w Kosowie, a także w Afganistanie i w Iraku.
„Obecność wojsk amerykańskich w Polsce ma trwały charakter, nie epizodyczny, nie od czasu do czasu, tylko ma trwały charakter, a więc Polska jest bardziej bezpieczna” – powiedział Mariusz Błaszczak. Podkreślił też, że poza zwiększoną obecnością armii amerykańskiej na bezpieczeństwo Polski ma wpływ zwiększająca się liczebność Wojska Polskiego, a także fakt wyposażania armii w najnowocześniejszy sprzęt, zarówno amerykański, jak i krajowej produkcji. Jak zapewnił szef MON, do polskiego przemysłu zbrojeniowego kierowane jest 65 procent wydatków ministerstwa.
– Chcemy podpisać umowę o współpracy obronnej możliwe szybko – powiedział „Naszemu Dziennikowi” szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch. – Bardzo możliwe, że nastąpi to już 15 sierpnia. Umowa pozwoli na realizację deklaracji obronnych prezydentów Dudy i Trumpa i co za tym idzie dalsze zwiększanie obecności wojsk amerykańskich w Polsce – dodał.
Relokacja wojsk z Niemiec
W ubiegłą środę minister obrony USA Mark Esper poinformował, że Pentagon rozpocznie wycofywanie ok. 12 tys. amerykańskich żołnierzy z Niemiec, spośród których 5,6 tys. zostanie skierowanych do innych państw NATO. Wyjaśnił, że z RFN wojska USA przemieszczą się m.in. do Belgii i Włoch. Oznajmił też, że strona amerykańska „planuje rotację do Polski »przewodniego elementu« nowo utworzonych dowództw V Korpusu armii USA”, co nastąpi po podpisaniu przez Warszawę „porozumienia o współpracy obronnej i umowy o »podziale obciążenia«, tak jak zostało wcześniej obiecane”.
– Nie chcę wchodzić w dyskusję, czy ta obecność jest stała, czy rotacyjna, ponieważ istotą naszych porozumień jest to, że amerykańscy żołnierze będą przebywali w Polsce w sposób trwały, co jest szczególnie ważne z uwagi na wyzwania i zagrożenia, z jakimi musimy się mierzyć w naszym regionie – wyjaśnia „Naszemu Dziennikowi” Paweł Soloch. – Obecność ta będzie się też wpisywała w działania sojusznicze nakierowane na wzmocnienie potencjału odstraszania i obrony NATO na wschodniej flance – podumowuje szef BBN.
30 lipca uzgodniono umowę o wzmocnionej współpracy obronnej EDCA (Enhanced Defence Cooperation Agreement) pomiędzy Polską a USA. W poniedziałek 3 sierpnia w oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej Pentagonu Mark Esper napisał, że umowa „EDCA zwiększy odstraszanie Rosji, wzmocni NATO i uspokoi naszych sojuszników”. W jego ocenie „wysunięta obecność w Polsce, na wschodniej flance NATO”, poprawi strategiczną i operacyjną elastyczność wojsk USA. „Gratulujemy negocjatorom tego ważnego kamienia milowego dla stosunków polsko-amerykańskich i naszego zbiorowego bezpieczeństwa transatlantyckiego” – dodał amerykański minister obrony.
Wojna informacyjna
W poniedziałek portal Onet.pl poinformował, jakoby amerykańscy żołnierze, którzy mają stacjonować w Polsce na mocy wynegocjowanej umowy między MON a amerykańskim departamentem stanu, mieli być wyjęci spod polskiego prawodawstwa. Miało to być jednym z warunków podpisania umowy. Według portalu rząd zgodził się na wyłączenie personelu amerykańskiego spod polskiej jurysdykcji oraz eksterytorialność amerykańskich baz.
Jak dowiedział się „Nasz Dziennik”, wyłączenie spod jurysdykcji terytorialnej – bo o nim tutaj mowa – może dotyczyć m.in. pewnej grupy obcokrajowców posiadających immunitet prawa publicznego, zwany eksterytorialnością. Przysługuje on m.in. żołnierzom stacjonującym w bazie wojskowej i może mieć charakter całościowy lub częściowy – w zależności od postanowień umowy. W praktyce immunitet całościowy jest niezykle rzadko spotykany, dotyczy np. bazy wojsk USA w Japonii. Powszechnie stosowana jest zasada, iż państwo przyjmujące – w tym wypadku Polska – zachowuje swą jurysdykcję w sprawach karnych wobec żołnierzy sił obcych, o ile nie działali oni w imieniu swojej władzy wojskowej.
Warto przy tym pamiętać, że bazy w Japonii i Niemczech tworzone były w państwach ponoszących odpowiedzialność za II wojnę światową i na innych zasadach niż w państwach sojuszniczych.
Doniesienia Onet.pl zdementował minister Błaszczak, jak również ambasador USA w Polsce: „W mediach pojawia się wiele informacji odnośnie rzekomej zawartości nowej polsko-amerykańskiej umowy o współpracy obronnej. Nie są one zgodne z prawdą. Upublicznimy szczegóły, kiedy umowa zostanie podpisana” – napisała Georgette Mosbacher.
– Sprawy jurysdykcji były szczególnie wnikliwie ustalane, a szczegóły będą wkrótce podane do wiadomości publicznej – podkreśla Paweł Soloch. – Natomiast przyjęte przez nas rozwiązania nie będą odbiegały od tych, jakie są w innych państwach przyjmujących siły amerykańskie – dodaje.
Po jesiennych wyborach
Zdaniem ministra Obrony Narodowej mimo ewentualnej zmiany na fotelu prezydenta Stanów, współpraca wojskowa Polski i USA będzie kontynuowana. „Jestem o tym przekonany. Podczas moich licznych podróży do Waszyngtonu rozmawiałem zarówno ze swoim odpowiednikiem, sekretarzem obrony, jak i z kongresmenami zarówno z Partii Republikańskiej, jak i z Partii Demokratycznej” – powiedział Mariusz Błaszczak. Zaznaczył, że kwestia bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO jest poważnie traktowana przez wszystkie siły polityczne USA.

