logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Stawka jest olbrzymia

Poniedziałek, 10 sierpnia 2020 (22:02)

Z prof. dr. hab. Piotrem Jaroszyńskim, kierownikiem Katedry Filozofii Kultury i Sztuki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, etykiem, kulturoznawcą, wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Sąd zadecydował o aresztowaniu na dwa miesiące lewackiego bojówkarza, aktywisty LGBT Michała Sz., który w czerwcu uczestniczył w pobiciu kierowcy i uszkodzeniu furgonetki kampanii „Stop pedofilii”. Odpowiedzią są protesty i agresywne zachowania środowisk LGBT ze znieważeniem policjanta oraz uszkodzenie radiowozu. Z czym mamy do czynienia, o co toczy się ta walka?

– Każdy, kto się temu przygląda, nie ma wątpliwości, że jesteśmy świadkami prowokacji przybierającej różne formy, ale stanowiącej część pewnej całości. Zatem nie można na to patrzeć tylko jako na akcję – jednorazowy akt, że ktoś niszczy samochód, tylko trzeba spojrzeć szerzej, mianowicie kto to jest, skąd się wziął, w jakim celu to robi, kto za nim stoi. Tego typu działania nie są izolowane, spontaniczne, ale są kontrolowane. Od sprawdzeniakto za tym stoi są odpowiednie instytucje   państwowe i jeśli one nie będą reagować w sposób zdecydowany, czyli taki, który jest ujęty w szereg przepisów prawa, to będziemy mieli koniec demokracji, a zacznie się anarchia, która doprowadzi do tyranii.

Można się domyślać, że w tym działaniu chodzi o rozsadzenie od wewnątrz Narodu polskiego, żeby nie tworzył społeczności, a więc pewnej jedności, która jest skierowana ku dobru wspólnemu, tylko żeby to były izolowane jednostki, którymi można dowolnie sterować za pomocą współczesnych środków socjotechniki – na czele z naukową socjologią i metodami stosowanymi przez media. Ponieważ tzw. nowej lewicy nie udało się wygrać wyborów ani zdobyć stanowisk w ramach systemu politycznego, dlatego nie będzie siedzieć bezczynnie. Możemy się spodziewać ofensywy, która jeśli nie może rozbić struktur państwowych, to będzie rozbijać społeczeństwo – do tego stopnia, żeby w kolejnych wyborach móc już to społeczeństwo pokonać i zniewolić.

Prawda jest taka, że społeczeństwo pozbawione zasad moralnych i tradycji staje się zdezorientowaną masą, której liczebność nie odgrywa już żadnej roli, ponieważ jest zatracona wspólnota, która – jako jedyna – zdolna jest bronić wartości i zasad, na jakich opiera się tradycja polskiego Narodu i polskiego państwa.

Kto próbuje „podpalić” Polskę z wartościami z tradycją chrześcijańską i narodową? Kto za tym stoi?

– Trudno dojść do tego, kto konkretnie za tym stoi, bo jest to cała sieć, cały łańcuszek powiązań, które są w jakiejś mierze zamaskowane. Postacią, którą od czasu do czasu się przywołuje jest George Soros. Od dziesiątek lat jawnie deklarował, że zrobi wszystko, aby spełniła się wizja nowego społeczeństwa tzw. otwartego, w ramach którego zniszczona zostanie rodzina, narodowość i Kościół katolicki jako bastiony tożsamości, dzięki którym człowiek może się normalnie rozwijać i żyć. Kto zaś stoi za Sorosem, trudno powiedzieć, bo na ten temat jest wiele teorii. Natomiast są instytucje państwa, które mają odpowiednie upoważnienie, środki, aby działać. Ważne, żebyśmy nie reagowali tylko emocjonalnie i po omacku na pojedyncze zdarzenie czy pojedynczą osobę, bo ci ludzie w pojedynkę nie są w stanie nic poważnego zrobić.

Mamy do czynienia z zaplanowanymi działaniami w ramach szerszej strategii. Twierdzenie czy łudzenie się, że teraz czeka nas trzy lata względnego spokoju do kolejnych wyborów, jest niefrasobliwe. Siły lewicowe to są siły anarchistyczne – tak było w XIX wieku i podobnie jest teraz. Ich nie interesuje szacunek dla demokracji czy przestrzeganie prawa, tylko zdobycie władzy. Jeśli zaś nie można tej władzy zdobyć drogą legalną, czyli wygrywając wybory, to działa się przy pomocy faktów dokonanych. Chodzi o akty nielegalne, którym towarzyszy tak potężna światowa wrzawa, że władza demokratyczna mająca legitymację społeczną boi się nie tyle tych małych grupek prowokatorów, ale reakcji milionów zmanipulowanych, zdezorientowanych odbiorców.

Stykamy się z anarchizmem drugiej Lewicy, która próbuje doprowadzić do rozpadu wspólnoty społecznej – Narodu i przejąć władzę w taki sposób, żeby – nawet jeśli na początku będzie to wyglądało jako działanie bezprawne, to gdy uda im się zdobyć władzę, bazując na elektoracie tzw. niezadowolonych – mogli powiedzieć, iż działają legalnie. Jest to bardzo niebezpieczne i trudne dla władz, żeby zająć odpowiednie stanowisko. Są to bowiem środowiska bardzo groźne i żadnego z tych działań nie należy lekceważyć. Dlatego wszyscy, którzy czujemy się odpowiedzialni za Polskę w postaci historycznej, jako społeczność, która posiada swoją tożsamość, swoje cele, musimy mieć świadomość, do czego zmierzają środowiska lewicowe, które wysługują się środowiskami LGBT. Nie liczmy zatem na spokój, którego nie będzie. Oczywiście bulwersujące jest, że ci ludzi działając wbrew prawu, niszcząc samochody, ale to jest stały element ich gry – bardzo niebezpiecznej, który będzie powtarzany.

Policja zatrzymała 48 najbardziej agresywnych aktywistów LGBT, co spotkało się ze sprzeciwem posłów Lewicy i Koalicji Obywatelskiej…

– Wszyscy oni należą do jednej – lewicowej rodziny, która jest częścią innej cywilizacji, innej niż polska rodzina. Dla nich kryteria moralne, kryteria polityczne czy kryteria prawne są traktowane w sposób bardzo luźny – taki, jaki im odpowiada. Często zwraca się uwagę, że te grupy lewicowo-liberalne dopasowują wszystko do interesów, potrzeb, celów swojej ideologii, dlatego nie przejmują się, że policja zatrzymuje ich przedstawicieli. Dla nich prawo czy instytucja państwa nie znaczą za wiele, bo mają inne cele czy metody. I trzeba być tego świadomym, natomiast w tym wypadku bardzo ważne jest, żeby oskarżenie zatrzymanych osób było bardzo precyzyjne i tam, gdzie można, ustalane w sposób jednoznaczny.

Chodzi o to, że zarzut o obrażanie uczuć religijnych jest tak miękki i tak słaby, że de facto można z tym zrobić, co się chce. Dlatego należy znaleźć twarde zarzuty, nawet takie jak zniszczenie mienia, niż odwoływać się do naruszania uczuć religijnych. Jest to bowiem dziedzictwo nowożytnej filozofii brytyjskiej, gdzie wszystko było sprowadzane do uczuć, a przecież tu mówimy o obrażaniu Pana Boga, obrażaniu wiary, najgłębszej kultury duchowej i tu jest sedno. Ponieważ jednak nie można walczyć ze wszystkimi i z wszystkim,dlatego należy się skupiać na tych działaniach, które w odbiorze ukazują, że ktoś łamie prawo.

I dorabianie później do tego różnych teorii – balonów puszczanych na Zachód – do ludzi kompletnie zdezorientowanych czy nieposiadających wiedzy jest – z naszego punktu widzenia, kiedy widzimy to od środka – zabiegiem mało przekonującym, a wręcz zabiegiem sztucznym. Fakty są takie, że ktoś napisał scenariusz, a środowiska LGBT to realizują. I wiedząc o tym, nie możemy się temu poddać, bo im nie wystarczy to, co zdobędą, ale będą chcieli posiąść wszystko. Dlatego – docelowo – stawka jest olbrzymia.

Jaką rolę w tych wszystkich działaniach odgrywa język? Pytam o to w kontekście próby przedstawiania zatrzymanego Michała Sz. jako kobiety o imieniu Margot. Czy poprzez zmianę języka próbuje się urobić społeczeństwo?

– George Orwell w swoim „Roku 1984” pokazuje, jak nowa lewica starała się zawładnąć językiem łącznie z językiem historycznym. Problem polega na tym, że język coś znaczy, coś oznacza, czyli ma przełożenie na rzeczywistość. Jeżeli ktoś posługuje się językiem nieadekwatnym do rzeczywistości, to istnieje podejrzenie, że albo nie rozumie, co robi, co mówi, co myśli, albo doskonale rozumie i chce zmienić sposób myślenia przez sposób zmiany słów lub znaczeń po to, żeby wpłynąć na zmianę postawy i sposób działania tego, do kogo ten język jest skierowany. I ta druga sytuacja ma miejsce w ramach różnych wersji socjalizmu – kiedy ktoś mówi – odważni bojówkarze, ale tak naprawdę oni nie są odważni, tylko są zuchwali.Odwaga jest tylko wtedy, kiedy mamy do czynienia z aktem dobrym, a to, z czym mamy dziś do czynienia, jest złe. To jest przemoc, to jest próba wprowadzenia chaosu, czyli manipulowanie znaczeniami słów, a wszystko po to, żeby wywołać niezgodne z rzeczywistością oceny lub postawy, a co za tym idzie również działania.

Człowiek emocjonalnie rozgrzany przechodzi do czynu i te czyny mogą być czymś złym zarówno dla niego samego, jak i dla tego, do kogo skierowany jest taki język. Dlatego potrzebujemy w tej chwili odzyskania języka polskiego, żeby nami nie manipulowano, bo to jest niebezpieczeństwo. Jeśli system edukacji ulegnie subiektywizmowi i relatywizmowi, to wtedy dla tych, którzy kontrolują media i edukację łatwo będzie tak zmienić język, żebyśmy sami siebie, właśnie poprzez język, sprowadzali do poziomu zatomizowanego społeczeństwa, które jest zbyt słabe wobec zagrażającego zła.

Profanacje figury Chrystusa na Krakowskim Przedmieściu, pomników, a teraz ataki i obrażanie policjantów. Jak powstrzymać agresję i kolejne prowokacje środowisk LGBT? Pięknie zachował się prezydent Andrzej Duda, który po akcie profanacji złożył kwiaty przed figurą Chrystusa…

– Środki mogą być różnorodne w zależności od sytuacji, niekoniecznie muszą to być słowa, mogą to być gesty, i ten gest prezydenta Andrzeja Dudy pojawia się w momencie zagadania przestrzeni publicznej i staje się bardzo czytelnym znakiem. Dlatego musimy we własnym zakresie, każdy według swego stanu, zawodu, czy to sędziowie, czy księża – zabierać głos donośny i jasny w tej sprawie. Tymczasem można odnieść wrażenie, że się wycofujemy. A zatem w różnych środowiskach także w rodzinach – w rozmowach z dziećmi czy wnukami – delikatnie powinny być poruszane te tematy, aby nie ulegali manipulacji. Może się bowiem zdarzyć, że widząc swoich rówieśników wymalowanych w tęczowych barwach, nie będą dostrzegać zagrożenia. Młodzi ludzie często nie sięgają w przyszłość i nie dostrzegają zagrożenia, na które sami mogą być narażeni. Zatem środków obejmujących zarówno życie osobiste, prywatne, jak i publiczne – zawodowe czy społeczne jest bardzo dużo, aby te tematy podejmować i żeby się odpowiednio przeciwstawiać zagrożeniom.

Czy czeka nas zatem walka, żeby nie powiedzieć wojna cywilizacyjna?

– Przechodzimy na poziom walki o zachowanie naszej tożsamości, gdzie mogą się nawet pojawić ofiary. Ale jeśli jako społeczeństwo będziemy reagować wspólnie, to te środowiska, widząc naszą solidarność, będą się wycofywać, bo to są krótkodystansowcy. Ponadto są to ludzie, którzy mają sumienie, które prędzej czy później musi się odezwać. Nie wierzę, żeby ci ludzie zmęczeni manifestowaniem tego upojenia, kiedy oszołomienie mija, nie przeżywali katuszy. To sprawy szalenie poważne, czyny, które wracają do człowieka i często odbijają się na jego psychice, nie pozostają bez echa.

W mediach nie widzimy dramatów tych, którzy się załamali po przejściu etapów drogi, na którą weszli i stali się narzędziami w rękach tych, którzy mają globalne cele. Możni protektorzy sprawiają, że tak trudno walczyć z tą ideologią, ale trzeba, zachowując wszystkie standardy, które należą do naszej cywilizacji łacińskiej. Musimy mieć świadomość, że ten napór zła będzie powracał; to groźnie wyglądający, ale papierowy tygrys, którego z Bożą pomocą można pokonać.

                        Dziękuję za rozmowę.                 

                          

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl