Radzymin, Ossów, Warszawa, Jasna Góra… To tam dostrzegaliśmy w tych dniach wielkie znaki duchowej siły Polaków, bez której nie byłoby siły militarnej. Sto lat temu Bitwa Warszawska powstrzymała zalew bezbożnego komunizmu na Polskę i całą Europę. Tak jak Cud nad Wisłą został wyproszony na kolanach, tak i w naszym dziękczynieniu za to zwycięstwo oddaliśmy przede wszystkim cześć Tej, bez której nie rozpierzchłyby się hordy czerwonoarmistów – Matce Bożej Łaskawej.
– Bolszewicy wzięci do niewoli opowiadali, że widzieli księdza w komży i z krzyżem w ręku, a nad nim Matkę Boską. Jakżeż mogli strzelać do Matki Boskiej, która szła przeciwko nim. Ten moment kulminacyjny w bitwie pod Warszawą nazwano tego dnia Cudem nad Wisłą – podkreślał w Ossowie ks. abp Stanisław Gądecki, przewodniczący KEP.
Od wczoraj o tej nadzwyczajnej interwencji z nieba przypomina figura Maryi ustawiona na wysokim cokole na przedmieściach Warszawy, w Radzyminie.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

