Sytuacja w Warszawie staje się coraz bardziej napięta, ścieki cały czas płyną do Wisły. Kłopot ma jednak nie tylko Warszawa, jest to też poważny problem ekologiczny dotyczący zanieczyszczenia Wisły i dalej Bałtyku.
– Bez wątpienia mamy katastrofę ekologiczną – dodajmy drugą katastrofę na przestrzeni roku. Trudno to nazwać inaczej. Cała ta sytuacja mówi jedno, że prowizorki na tak kluczowych odcinkach jak przemysł czy – jak w tym przypadku – oczyszczalnia ścieków, w dodatku w tak dużej metropolii jak Warszawa, nie mają szans przetrwania na dłuższą metę. Myślę, że to jest bardzo ważny wniosek, jaki wynika z całej tej sytuacji. Tak już bywa, że prowizorki mają krótki żywot. I to jest smutna, a zarazem ważna puenta, aby na przyszłość nie powtarzać tego typu błędów, bardzo kosztownych błędów. Limit został już wyczerpany w ubiegłym roku, a to, czego teraz jesteśmy świadkami, jest totalną kompromitacją władz Warszawy. Wniosek jest taki, że na tanie, doraźne działania nas po prostu nie stać. Dlatego potrzebne są mądre działania i korekta wcześniejszych błędnych decyzji czy zaniedbań.
Podobnie mówi Rafał Trzaskowski, twierdząc, że najważniejsze w tej chwili jest wybudować rurociąg zastępczy. Jednak, kiedy słyszę te słowa, zastanawiam się, co robiono przez miniony rok?
– Patrzę na to w dwóch kategoriach. Po pierwsze, awaria systemu przesyłowego ścieków do oczyszczalni „Czajka” jest sprawą, której bez wątpienia musi się przyjrzeć prokurator. Uważam, że to, co widzimy, i te działania, o których słyszymy, już teraz kwalifikują się do tego, aby zbadała je prokuratura. To nie jest pierwszy raz, kiedy dochodzi do tak poważnej awarii i w dodatku w bardzo krótkim czasie. Niektórzy mówią o złej tradycji, inni idą jeszcze dalej i określają to recydywą. Tak czy inaczej sprawa wymaga konsekwentnych działań i szczegółowego zbadania. To po pierwsze.
Natomiast kwestia druga wymaga wypracowania konkretnych działań, które spowodują, że nie będziemy w nieskończoność mówić o nierozwiązanym problemie, ale problem oczyszczalni ścieków w stolicy Polski zostanie w końcu rozwiązany. Jedno jest pewne, że dzisiaj trzeba w sposób jednoznaczny, bardzo konkretny doprowadzić do wybudowania alternatywnego kolektora albo pod dnem Wisły, albo z wykorzystanie mostu. I to jest wyzwanie, jakie stoi dzisiaj przed władzami Warszawy. Co by nie powiedzieć, Warszawa jest dzisiaj trucicielem największej polskiej rzeki. W tej sytuacji zastanawia mnie postawa tzw. ekologów, którzy walczą o przyrodę, o klimat, którzy potrafią przywiązywać się do drzew w obronie lasu, a gdy na oczach wszystkich ginie życie w Wiśle, zwyczajnie milczą…
Czy Warszawa i Rafał Trzaskowski są – Pana zdaniem – w stanie rozwiązać ten problem, czy może jak przed rokiem do akcji znów będzie musiał wkroczyć rząd?
– Z tego, co słyszymy, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie już deklaruje pomoc w budowie alternatywnego rurociągu. Myślę, że również rząd jest gotowy wesprzeć warszawski samorząd, bo sprawa jest poważna. Ale jest to przede wszystkim zadanie władz Warszawy, które jak dotąd są nieudolne. Mówimy o katastrofie, która wymaga planowego, kompleksowego rozwiązania. Z drugiej strony przecież nie zamkniemy z dnia na dzień łazienek wszystkim mieszkańcom Warszawy, to jest niemożliwe. Ścieki muszą być gdzieś odprowadzane. Skoro jednak dotychczasowe formy zapobiegania tejże katastrofie się nie sprawdziły, to znaczy, że potrzebna jest już nawet nie ewolucja, ale rewolucja.
Konieczne jest uruchomienie inwestycji, która – owszem – będzie kosztowała duże pieniądze i trzeba się będzie z tym pogodzić, ale też zmierzyć się z ogromnymi konsekwencjami ekologicznymi jako skutkiem całej tej sytuacji. Nie bójmy się tego powiedzieć, ale ścieki w ogromnej ilości płyną do Wisły, a wraz z nią w drodze do Bałtyku będą docierały do kolejnych miast. Na razie nie ma rozwiązania, a życie w Wiśle, jeśli ten stan potrwa dłużej, po prostu może zacząć zamierać.
Władze Warszawy nie bardzo chcą przyjąć winę na siebie. Co więcej, Rafał Trzaskowski na Facebooku winą za awarię „Czajki” obarczył śp. Lecha Kaczyńskiego. Jak nazwać tego rodzaju próby?
– To jest nie na miejscu i trudno o inny komentarz. Natomiast jedno jest pewne: Rafał Trzaskowski musi się jeszcze wiele nauczyć, ale przede wszystkim musi sobie uświadomić, że jest prezydentem Miasta Stołecznego Warszawy, a nie prezydentem Rzeczypospolitej. Kampania wyborcza się zakończyła, Polacy dokonali wyboru Prezydenta RP i nie jest nim Rafał Trzaskowski, który musi stać się na powrót samorządowcem i wrócić do zarządzania miastem, za które wziął odpowiedzialność. Zatem wojaże po Polsce czas najwyższy zakończyć i zająć się Warszawą, bo udawanie przywódcy państwa ewidentnie źle mu wychodzi.
Ale chyba nie tylko Rafał Trzaskowski powinien mieć sobie coś do zarzucenia w kwestii „Czajki”?
– Cała ta sprawa z awarią „Czajki” jest żółtą kartką zarówno dla niego, jak i dla jego poprzedniczki Hanny Gronkiewicz-Waltz, która rządziła Warszawą przez dwie pełne kadencje. Decyzje o budowie oczyszczalni ścieków w Warszawie nie są realizowane w szybkim tempie, ale są to decyzje – inwestycje wieloletnie, które swoimi korzeniami sięgają jeszcze czasów słynnego prezydenta Pawła Piskorskiego. Dlatego czas najwyższy, aby sprawa ta została zbadana dogłębnie, aby prokuratura, CBA zajęły się tą kwestią, bo wygląda na to, że na jakimś etapie ktoś, kto prowadził inwestycję, czy też ktoś, kto miał ją przeprowadzić, nie zrobił tego w sposób należyty. Efekt jest taki, że dzisiaj mieszkańcy Warszawy, a de facto cała Polska ponosi konsekwencje czyichś zaniedbań.
O tym, że budowa nowoczesnej oczyszczalni ścieków w Warszawie jest niezbędna, wiedzieli wszyscy od lat. To, że będzie to inwestycja bardzo kosztowna, też było jasne i teraz jest pytanie, kto to prowadził, kto nadzorował na poszczególnych etapach i kto odebrał inwestycję, która okazuje się tak mocno awaryjna. Oczywiście nie chcę nikogo oskarżać, bo od tego są właściwe organy, ale uważam, że sprawę należy zbadać, nie tylko mówić, ale zbadać i wyjaśnić wszystkie wątpliwości. Jednocześnie konieczne jest niedopuszczenie, aby ta katastrofa ekologiczna się rozwijała. Tu już nie ma polityki, to po prostu trzeba zrobić. Oczywiście wszystko to będzie kosztowało i jest pytanie, kto te koszty poniesie. Ale odpowiedź na to pytanie powinno dać śledztwo, do którego mam nadzieję dojdzie. Na dzisiaj można powiedzieć jedno, że inwestor nie zdał egzaminu.
Czy można zaryzykować stwierdzenie, że mamy dziś kryzys przywództwa w Warszawie?
– Warszawa, warszawski ratusz ma problem, poważny problem. Stołeczny ratusz musi się w końcu zająć Warszawą i rozwiązywaniem problemów miasta i ludzi, a nie polityką.
Skoro Rafał Trzaskowski źle się czuje w roli prezydenta, a już na pewno sobie nie radzi, to może nie tylko awarię „Czajki” trzeba usunąć…?
– Rafał Trzaskowski został wybrany na całą pięcioletnią kadencję. I teraz chcąc, nie chcąc musi dokończyć kadencję, która mu wyraźnie nie leży, bycie prezydentem stolicy wyraźnie mu nie wychodzi, bo czego się nie dotknie, to kończy się awarią. Na urząd wybrali go mieszkańcy Warszawy, którzy jeśli uznają, że nie spełnia ich oczekiwań, że sobie nie radzi, to zawsze mogą się wypowiedzieć w formie referendum. Warszawiacy mają takiego prezydenta, jakiego sobie wybrali. Być może teraz będą musieli ponieść koszty nowej inwestycji, nowego rozwiązania dotyczącego oczyszczalni ścieków, bo ktoś przecież będzie musiał za to wszystko zapłacić. Ale to jest już decyzja warszawiaków, co z tym fantem zrobić.
Warszawiacy chyba plują sobie w brodę, patrząc, kogo wybrali na prezydenta miasta…
– Na razie zatykają nosy, kiedy przychodzą nad Wisłę. Poczekajmy na rozwój wydarzeń, zobaczymy, jakie będą dalsze działania. Niewątpliwie czasu jest mało. Jednocześnie dajmy możliwość wykazania się odpowiednim organom, prokuraturze i CBA, które powinny się temu przyjrzeć.

