logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Polityka polityką, a interesy interesami

Czwartek, 3 września 2020 (19:55)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jest Pan zaskoczony doniesieniami z Berlina, że Aleksiej Nawalny został otruty substancją bojową z grupy nowiczoków?

– Trudno być zaskoczonym, skoro takie rzeczy miały już miejsce wcześniej. Przypomnę tylko wydarzenia z 2018 roku z Salsbury w Wielkiej Brytanii i próbę otrucia, notabene tą samą substancją, dawnego rosyjskiego agenta wojskowego GRU Siergieja Skripala oraz jego córki. Natomiast jeśli chodzi o rosyjskiego opozycjonistę Aleksieja Nawalnego, to od początku mówiło się, że został on otruty, była tylko kwestia, jaką substancją, ale to w tej chwili zakomunikowali niemieccy lekarze. Z całą pewnością jest to jakiś ślad wskazujący na służby rosyjskie. Zaskoczenia jednak nie ma. Rosja oczywiście będzie temu zaprzeczać, zresztą już teraz udaje zdziwienie.

Są wezwania adresowane do Rosji o wyjaśnienie sprawy, ale jak wyegzekwować od Moskwy przeprowadzenie obiektywnego dochodzenia w tej sprawie?

– Nie będzie to proste z kilku powodów. Po pierwsze, Rosja ma sojuszników w Unii Europejskiej, którzy mając swoje interesy – z jednej strony krytykują działania Putina, ale z drugiej z nim współpracują. Berlin oczywiście się też oburza, a jednocześnie nic nie wskazuje na to, żeby zamierzał przerwać inwestycję z Moskwą – Nord Stream 2, co tylko pokazuje podwójne standardy państwa niemieckiego. Można się zatem spodziewać dalszej gry ze strony Berlina na zasadzie polityka polityką, a interesy interesami.

Sytuacja wygląda tak, że z jednej strony Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na firmy, które realizują ten wspólny rosyjsko-niemiecki antyunijny projekt godzący w solidarność i bezpieczeństwo energetyczne Unii Europejskiej. Jednak z drugiej stronny – warto podkreślić, że jest to projekt naruszający w największym stopniu interesy Polski. Kanclerz Angela Merkel, która oburza się na działania Moskwy w sprawie Nawalnego i żąda wyjaśnień, z drugiej strony niedawno sama powiedziała, że nie widzi potrzeby wstrzymania inwestycji Nord Stream 2. To pokazuje, że Rosja jest dla Niemiec strategicznym partnerem gospodarczym i nie ma znaczenia to, że w Rosji łamane są prawa człowieka, że państwo to wobec ludzi, którzy są w opozycji, bądź są nieprzychylni Putinowi, stosuje bandyckie metody.

Berlin jakby nic się nie stało przymyka na to wszystko oko i kontynuuje współpracę gospodarczą z Rosją. Można się spodziewać, że ten scenariusz będzie realizowany również w przypadku Aleksieja Nawalnego, a więc z jednej strony gesty i słowa oburzenia, co już obserwujemy, a z drugiej realna współpraca gospodarcza z Kremlem. Trudno to określić inaczej jak hipokryzja.

A zatem Unia Europejska, która tak wiele mówi o jedności, de facto nie jest monolitem?

– Proszę zwrócić uwagę, że w przypadku Białorusi stanowisko Unii Europejskiej było rzeczywiście jednolite, ale Mińsk to nie Moskwa. Białoruś jest państwem traktowanym przez Unię jako enklawa starego komunistycznego porządku, jako dyktatura wzbudzająca nie strach czy lęk, ale bardziej wesołość. Dlatego w podejściu do Białorusi Unia Europejska pokazuje, jaka jest demokratyczna, jak stanowczo popiera demokratyczne przemiany w tym kraju. Natomiast kiedy chodzi o Rosję, gdzie demokracja jest wyłącznie fasadowa, iluzoryczna, a w praktyce mamy do czynienia z dyktaturą, z prezydentem Putinem wybieranym od wielu kadencji na najwyższy urząd w państwie, to w tym przypadku wygrywają interesy poszczególnych państw Unii – głównie Niemiec, ale również Francji czy Holandii. A zatem trudno się spodziewać jednolitego frontu antymoskiewskiego i tego, aby jakieś realne, dotkliwe sankcje w stosunku do Rosji zostały wymierzone.

Jest zatem problem, jeśli nie będzie załatwiony, jeśli nie będzie tego wspólnego frontu, to zachęci to Putina do jeszcze śmielszych kroków. Czy zachód i wspomniane przez Pana państwa nie zdają sobie z tego sprawy, że Putin po kolei je rozgrywa?

– Interesy biorą górę i Putin doskonale zdaje sobie sprawę, że Unia Europejska jest słaba, że przeciwnikiem zdolnym wywrzeć presję na Moskwę są tylko Stany Zjednoczone. I to nie Berlin, Paryż czy Bruksela, ale Waszyngton jest jedynym, realnym zabezpieczeniem Unii Europejskiej przed Rosją. I takie są fakty, że to Stany Zjednoczone są gwarantem naszego bezpieczeństwa, natomiast Unia – tak jak pan redaktor zauważył – jest rozgrywana przez Moskwę.

Putin doskonale zdaje sobie sprawę zarówno ze słabości militarnej Unii Europejskiej, ale też ze słabości politycznej wspólnoty, która jest tylko z nazwy. Proszę zwrócić uwagę, że zarówno w Radzie Europy jest mocne lobby rosyjskie i można się domyślać, że również w Radzie Europejskiej jest podobnie. Wobec powyższego nie wiem, w jaki sposób Unia Europejska powinna się zachować, ale wiem, jak powinna zachować się Polska – czyli wzmacniać sojusz militarny i gospodarczy ze Stanami Zjednoczonymi, wspierać Donalda Trumpa i liczyć na to, że w listopadzie tego roku wygra on wybory prezydenckie.

Jakie sankcje byłyby najbardziej dotkliwe dla Moskwy, bo chyba nie te związane z zakazem wjazdu na teren Unii Europejskiej prominentnych Rosjan?

– Tu potrzebne są sankcje o charakterze gospodarczym, ekonomicznym jak chociażby kwestia wstrzymania odbioru rosyjskiego gazu. To – myślę – byłoby bardzo dotkliwe dla gospodarki rosyjskiej. Natomiast zakaz wjazdu obywateli Federacji Rosyjskiej na teren Unii Europejskiej jest zabiegiem kosmetycznym, który to zakaz zawsze da się jakoś ominąć.

Chyba ciekawą propozycję wyłożył europoseł Jacek Saryusz-Wolski, który proponuje wykluczenie Rosji z międzynarodowego systemu rozliczeń (SWIFT) zrzeszającego ponad 10 tysięcy instytucji finansowych z ponad dwustu państw świata?   

– To jest właściwy kierunek i takie działanie mogłoby przynieść określony skutek, bowiem z poważnym stopniu skomplikowałoby działania rosyjskich oligarchów i instytucji finansowych. Warto też zwrócić, że z taką propozycją wychodzi polski polityk, który zna realia, który wie, jak groźna jest Rosja. Jako Polacy mamy przecież swoje bolesne doświadczenia z okresu lat 1944-1989, ale również wcześniejsze – z okresu rozbiorowego, i wiemy dobrze, czym jest Rosja, że ze strony Moskwy zawsze można się spodziewać rozwiązań siłowych.

Z pozoru jest niby wszystko dobrze, jest mamienie, niby miękka, wydawałoby się nawet przyjazna polityka, ale to tylko pozory, bo na końcu zawsze jest twarde stanowisko. Dlatego zważając chociażby na nasze doświadczenia wobec Rosji, potrzebna jest zdecydowana polityka, twarde działania. Jednak obawiam się, że ze strony Unii Europejskiej, raczej takich twardych działań nie należy się spodziewać. Tak jak powiedziałem wcześniej – jest zbyt wiele interesów, które łączą poszczególne państwa Unii Europejskiej z Rosją, więc możemy się spodziewać wyłącznie działań pozorowanych.

   Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl