logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Zachodnia hipokryzja wobec Nord Stream 2

Niedziela, 13 września 2020 (13:36)

Aktualizacja: 13 września 2020 (14:11)

Z dr. Krzysztofem Kawęckim, politologiem, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Kolejni politycy, w tym Manfred Weber, wiceszef współrządzącej Niemcami CSU, czy francuski sekretarz stanu ds. europejskich Clément Beaune krytykują projekt Nord Stream 2. To oczywiście dobrze, ale jakie te głosy mają znaczenie i czy ta krytyka nie pojawia się za późno?

– Nie przeceniałbym znaczenia wystąpień polityków wymienionych przez pana redaktora. Manfred Weber to wprawdzie zastępca przewodniczącego bawarskiej Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU), ale nie jest to polityk, którego głos jest decydujący w Niemczech. Zresztą w związku ze sprawą próby otrucia Aleksieja Nawalnego wstrzymania realizacji projektu Nord Stream 2 domagają się pojedynczy politycy wszystkich znaczących partii: Zielonych, socjaldemokratów (SPD), Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). Nie oznacza to jednak, że kierownictwa partii niemieckiego establishmentu odrzucą realizowaną od piętnastu lat inwestycję. Z kolei Clément Beaune, członek partii Republika w Marszu (LREM) prezydenta Emmanuela Macrona, jest od lat wyrazicielem najbardziej prounijnego nurtu we francuskiej polityce. Dlatego wyrażane przez niego zastrzeżenia do Gazociągu Północnego związane są raczej z dążeniem do podporządkowania tego projektu unijnym przepisom antymonopolowym.

Zwolennikiem odpowiedzenia na amerykańskie sankcje jest były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder, który zasiada we władzach spółki Nord Stream. Jego zdaniem władze Niemiec powinny zwiększyć presję na Unię Europejską w tej sprawie. 

– Były kanclerz RFN Gerhard Schröder zasiada – z nadania rosyjskiego – od samego początku we władzach spółki Nord Stream 2. To nie przypadek, że nazywany jest „lobbystą Putina”. Poza pełnieniem od 2006 roku funkcji przewodniczącego komitetu akcjonariuszy Nord Stream AG od 2016 roku stoi na czele spółki Nord Stream 2. Poza tym podobne lukratywne funkcje sprawuje w dwóch innych spółkach, m.in. w największej rosyjskiej kompanii naftowej Rosnieft, gdzie w tym roku został ponownie wybrany na przewodniczącego rady dyrektorów tego największego rosyjskiego koncernu paliwowego. Co ciekawe, został do niej desygnowany przez rząd Rosji, a więc przez Putina. Nie dziwi zatem, że występuje w interesie rosyjskiego Gazpromu i domaga się wprowadzenia sankcji wobec Stanów Zjednoczonych, które dążą do zatrzymania budowy gazociągu Nord Stream 2.

Jeśli chodzi o Nord Stream 2, to czy możemy mówić o skorumpowaniu polityków niemieckich przez wpływy koncernów rosyjskich?

– Myślę, że niezwykle ciekawe w tym względzie byłoby opublikowanie listy niemieckich i europejskich polityków zasiadających w rosyjskich koncernach. Najwięcej jest tam oczywiście polityków niemieckich, a następnie z Danii, Francji, Finlandii oraz Wielkiej Brytanii. To lobbyści Gazpromu i Rosji w Unii Europejskiej. W działalność rosyjskich koncernów zaangażowani są m.in. byli premierzy Szwecji, Austrii czy Finlandii. Co ciekawe, Finlandia była pierwszym państwem, które ogłosiło zezwolenie na ułożenie na swoich wodach gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec.

Wracając do nacisków części niemieckich polityków na rezygnację z projektu Nord Stream 2, czy trzeba było otrucia Aleksieja Nawalnego, żeby w pewnych kręgach zapaliła się czerwona lampka, czy może ten protest to tylko ściema – jak mówi młodzież?

– Przeprowadzenie inwestycji do końca jest w interesie Niemiec, dlatego żaden rząd tego kraju nie podejmie działań, które uniemożliwiłyby jej realizację. Ze strony polityków niemieckich pojawiają się natomiast wypowiedzi wyrażające niepokój, że rosyjska ekspansja w zakresie dostaw gazu ziemnego może zwiększyć zależność Niemiec od energii importowanej z Rosji i doprowadzić do pewnej politycznej zależności Berlina od Moskwy.

Sprawa otrucia Nawalnego może mieć wpływ na losy gazociągu?

– Nie sądzę, co najwyżej może prowadzić do zapowiedzi sankcji wobec Rosji, jeśli Moskwa nie będzie współpracowała w wyjaśnianiu sprawy Nawalnego. Nie wydaje mi się jednak, aby groźby słowne dotyczące wprowadzenia sankcji były traktowane poważnie.

Czy opcja zatrzymania tego projektu, do którego zakończenia zostało raptem niewiele ponad sto kilometrów, jest w ogóle realna?

– Inwestycja ta gotowa jest w 94 procentach. Jeżeli do tego etapu nie została ona zablokowana, to trudno oczekiwać, aby na finiszu mogło dojść do odwrócenia tej sytuacji i fiaska całego projektu. Wprawdzie od grudnia 2019 roku prace przy jego realizacji zostały wstrzymane – w związku z amerykańskimi sankcjami nałożonymi na firmy zachodnie biorące udział w budowie gazociągu, ale działania administracji prezydenta Donalda Trumpa są mimo wszystko spóźnione.

Czy Polska może ponieść konsekwencje zaangażowania się w przerwanie tego projektu?

– Polska sprzeciwia się planom budowy Nord Stream 2 od samego początku, bo taki jest wymóg naszej racji stanu. Nawet jeśli głos naszego kraju nie będzie skuteczny, to nie ma alternatywy dla innej polityki w tym zakresie. Bierność państwa polskiego i opinii publicznej oznaczałaby zepchnięcie Polski z polityki europejskiej.

Nie tylko Angela Merkel, ale też i Władimir Putin uważają, że Nord Stream 2 to projekt czysto komercyjny?

– Putin z oczywistych powodów nie może mówić inaczej, natomiast Gazprom to ważne narzędzie realizowania polityki zagranicznej Rosji, podobnie jak Rosnieft. Również kanclerz Niemiec Angela Merkel przez minione lata realizacji Gazociągu Północnego z Rosji do Niemiec – przez dno Morza Bałtyckiego – cały czas wyrażała przychylność dla tej inwestycji. W tym kontekście nie ma znaczenia krytyka Angeli Merkel wobec niektórych politycznych wymiarów tej inwestycji, takich chociażby jak możliwość doprowadzenia do pozbawienia Ukrainy funkcji państwa tranzytowego w zakresie gazu.

Nord Stream, jak żaden inny projekt, stwarza możliwość szantażu...

– Dokładnie. Dziennikarze skandynawscy opisywali nawet, że w budowę Nord Stream 2 włączeni zostali byli agenci sowieckiego KGB i wschodnio-niemieckiej Stasi, którzy przekupywali polityków i wysokich urzędników krajów europejskich. Również we władzach Gazpromu znaleźli się agenci służb sowieckich. Jak wiadomo, szantaż jest ważnym narzędziem służb specjalnych, a ich powiązania z władzami rosyjskimi są znaczące.

Jakie zagrożenie niesie dokończenie niemiecko-rosyjskiego projektu gazowego?

– Trasa gazociągu Nord Stream 2 umożliwia Rosji przetransportowanie gazu na zachód Europy, co istotne, z pominięciem krajów takich jak Polska, państwa bałtyckie czy Ukraina. To może prowadzić – i zapewne taka jest intencja Moskwy – do utrwalenia dominującej roli rosyjskiego Gazpromu jako głównego dostawcy gazu ziemnego do Europy Środkowo-Wschodniej, ale również godzi w bezpieczeństwo energetyczne Europy. Realizacja Gazociągu Północnego już uderzyła w zasadę solidarności państw członkowskich Unii Europejskiej. Trzeba też mieć na uwadze, że współpraca niemiecko-rosyjska w zakresie dostaw gazu ziemnego utrudnia Polsce różnicowanie dostaw gazu i zagraża bezpieczeństwu ekonomicznemu.

                     Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl