logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Prawa mniejszości w Polsce są szanowane

Środa, 16 września 2020 (21:22)

Aktualizacja: 16 września 2020 (21:22)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Za nami kolejna debata w Parlamencie Europejskim na temat praworządności w Polsce. Jutro głosowanie nad rezolucją przeciwko Polsce. Kogo jeszcze interesuje bezpodstawne atakowanie naszego kraju?

– Zainteresowani atakowaniem Polski są niezmiennie ci sami. W sposób oczywisty kwestia stosunku państwa do osób czy społeczności lgbt jest dzisiaj w środowisku Lewicy pretekstem do atakowania państw, które idą swoją drogą, które cenią tradycyjne wartości. Ten instrument wykorzystuje też nasza opozycja, było to widać w trakcie debaty w Brukseli. Wypowiedzi niektórych przedstawicieli czy to Koalicji Obywatelskiej, czy Lewicy zasiadających w Europarlamencie są świadectwem – nie pierwszy raz pokazują, że te środowiska polityczne za nic mają polską rację stanu, za nic mają polski interes narodowy. Im wyłącznie chodzi o to, żeby szczuć na nasz kraj, pokazywać na forum europejskim nieprawdziwy obraz naszej Ojczyzny. Tymczasem w Polsce mamy całkowitą tolerancję, poszanowanie praw i wolności obywatelskich, praw mniejszości, w tym również osób o odmiennej orientacji seksualnej, a mimo to próbuje się stworzyć aurę dyskryminacji, domniemanych prześladowań, a wszystko właśnie po to, aby Unia Europejska miała paliwo i cały czas kwestionowała to, że Polska jest praworządna, demokratyczna i wierna tym wartościom, na bazie których Unia Europejska była tworzona.

Przedstawiciele tzw. opozycji totalnej zasiadający w Parlamencie Europejskim znani są z tego, że występują przeciwko Polsce, ale takich ataków, jakich byliśmy świadkami podczas debaty w Brukseli, to chyba jeszcze nie było…

– To prawda. Myślę, że zostały przekroczone wszelkie dopuszczalne granice. W gruncie rzeczy należałoby chyba zastanowić się, czy przepisy, które penalizowałyby działania na szkodę państwa polskiego – poza jego granicami, nie powinny zostać doprecyzowane. W mojej ocenie tego typu wypowiedzi, jakie słyszeliśmy z ust totalnych opozycjonistów wspieranych aktywnie przez Lewicę, noszą absolutnie znamiona działań na szkodę Polski. To powoduje wymierne dla nas straty zarówno wizerunkowe, polityczne oraz ekonomiczne.

Czy możemy się spodziewać kolejnych działań przeciwko Polsce, skoro obecna na sali obrad Vera Jourova, unijna komisarz ds. sprawiedliwości, spraw konsumenckich i równości płciowej, zapowiedziała podjęcie przez Komisję Europejską kroków przeciwko Polsce?

Zapowiedź podjęcia kolejnych kroków wobec Polski stwarza nam okazję do przedstawienia rzeczywistego stanu, jaki jest w naszym kraju. Wprawdzie Unia Europejska funkcjonuje dzisiaj pod dyktando środowisk lewicowych, niemniej jednak we Wspólnocie ciągle obowiązują pewne standardy, mianowicie nie wydaje się wyroków bez rozpoznania sprawy. W tym wypadku – w sposób oczywisty – powinno być przeprowadzone postępowanie wyjaśniające. Zatem niech przedstawiciele Komisji Europejskiej przyjadą do Polski, niech porozmawiają nie tylko z przedstawicielami opozycji czy przedstawicielami najbardziej radykalnych organizacji lgbt, ale niech zapytają o zdanie również przedstawicieli środowisk czy osób mniejszości seksualnych, które nie akceptują działań wojujących aktywistów lgbt. Wtedy się okaże, że to wszystko, co głoszą dzisiaj w Parlamencie Europejskim posłowie Koalicji Obywatelskiej czy Lewicy, jest po prostu kłamstwem. Nieprawdą jest to, że w Polsce są gminy, „strefy wolne od lgbt”. Pamiętamy słynne już tablice umieszczane – na potrzeby kampanii przeciwko Polsce – przy wjazdach do polskich miast, na tle których fotografował się aktywista lgbt, sugerując, że w naszym kraju brakuje tolerancji, czy wręcz jest wrogość wobec osób o odmiennej orientacji seksualnej. To też jest przykład działania na szkodę Polski i tego rodzaju prowokacje także powinny być surowo karane. Powinniśmy to wszystko pokazywać, prostować wykrzywiony i nieprawdziwy obraz Polski, a nie tylko o tym mówić. Myślę, że będzie ku temu okazja, bo jeśli komisarz Vera Jourova chce wszczynać jakieś postępowanie przeciwko Polsce, to będzie to możliwość, aby pokazać, jakie są fakty, przedstawić, że to, o czym mówią aktywiści lgbt i wspierający ich politycy Koalicji Obywatelskiej i Lewicy jest kłamstwem i prowokacją. Fakty są takie, że prawa mniejszości w Polsce są szanowane.

Tak czy inaczej jest jakiś kres tych antypolskich ataków?

– Myślę, że kres nastąpi dopiero wówczas, kiedy środowiska lewicowe atakujące Polskę znajdą się w całkowitej mniejszości – również w gremiach przedstawicieli Unii Europejskiej. Jednak dopóki te gremia są wiodące, nadające ton Unii, to tego rodzaju ataki wypływające z Polski zawsze będą trafiały na podatny grunt. Ważne jest to, co powiedział w sposób bardzo zdecydowany prezes Jarosław Kaczyński – w swoim ostatnim wywiadzie dla tygodnika „Sieci”, że trzeba twardo bronić naszych tradycyjnych wartości, do nich się odwoływać – czy to się komuś podoba, czy nie. Należy wykazywać też Unii Europejskiej – twardo, że jesteśmy państwem demokratycznym, funkcjonującym w oparciu o Konstytucję, w oparciu o prawa człowieka i obywatela. Sprawa jest jasna – jesteśmy atakowani tylko dlatego, że w Polsce rządzi Prawica tylko dlatego, że Prawo i Sprawiedliwość, i w ogóle Zjednoczona Prawica chcą, aby Polska była coraz mocniejsza, żeby prowadziła suwerenną politykę gospodarczą, ale również politykę w kwestiach natury ideowej i społecznej.

Trudno jednak liczyć, żeby obecne ośrodki decyzyjne w Unii Europejskiej były otwarte na rzeczowe argumenty. Pamiętamy, że do Fransa Timmermansa nawet obraz z ulic Francji nie przemawiał i widać, że do Very Jourovej też nie…

– To jest rzeczywiście przykre. Dzisiaj Parlament Europejski, Komisja Europejska czy Rada Europejska są zdominowane przez sojuszników obecnej opozycji w Polsce. Wspierając jej działania, uważają, że wzmocnią jej przekaz, tym samym dając szansę na to, aby ugrupowania liberalno-lewicowe w naszym kraju mogły odnieść sukces wyborczy. Póki co do kolejnych wyborów są trzy lata, myślę więc, że te ataki z uwagi na perspektywę czasową osłabną. Jeżeli totalna opozycja w dalszym ciągu będzie brnęła w tym kierunku, zamiast pokazywać konkretny program dla Polski i Polaków, jeśli będzie w swym przekazie szła w zaparte, zamiast podpowiadać konkretne rozwiązania problemów, jeśli będzie skupiać się wyłącznie na kwestiach obyczajowych, na awanturach na ulicach miast odbywających się pod tęczową flagą, co więcej, wspierać takie działania, to polskie społeczeństwo raczej tego nie podchwyci. W efekcie te działania doprowadzą tylko do radykalizacji w łonie zarówno Koalicji Obywatelskiej, jak i Lewicy. Przypomnę, że ruchy radykalne w Polsce nigdy nie mogły liczyć na szerokie poparcie społeczne. Myślę, że w momencie, kiedy okaże się, że poparcie społeczne dla tych ruchów w Polsce spada, to również europejscy politycy, którzy są pragmatyczni, również odpuszczą i przestaną atakować nasz kraj.

                  Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl