logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Elektorat tego nie rozumie

Piątek, 18 września 2020 (16:16)

Aktualizacja: 18 września 2020 (22:06)

Z prof. Mieczysławem Rybą, politologiem, rozmawia Zenon Baranowski

Czy brak poparcia przez część klubu PiS, Solidarną Polskę i Porozumienie ustawy prozwierzęcej grozi rozpadem Zjednoczonej Prawicy? Padają ze strony PiS mocne stwierdzenia o stanie postkoalicyjnym, że koalicja nie istnieje, mówi się o przyspieszonych wyborach. Czy spór ten wpisał się w jakiś sposób w wewnętrzne walki przy toczącej się rekonstrukcji rządu?

– Zależy, czy zakładamy racjonalność tych działań, czy też nie. Równie dobrze możemy opisać je jako irracjonalne, ponieważ możliwość rozbicia obozu prawicowego tuż po zwycięskich wyborach prezydenckich jest sama w sobie irracjonalna. Gdy do tego dodamy, że powodem byłaby ustawa prozwierzęca, która wywodzi się z agendy lewicy nie tylko polskiej, ale i europejskiej, a nie prawicy, a więc nie miała żadnego zakotwiczenia w umowie koalicyjnej, to jeszcze bardzie jawi się to wszystko jako mało racjonalne.

Wyobraźmy sobie przyspieszone wybory na kanwie sporu o taką lewicową ustawę. Nawet najbardziej twardy prawicowy elektorat nie jest w stanie tego zrozumieć. Zwijamy rząd, robimy przyspieszone wybory, robimy bałagan w Polsce. I możemy te wybory przegrać, jak w 2007 r. A powodem jest lewicowa, czy wręcz lewacka ustawa, która nie została poparta przez wszystkich prawicowych posłów. W głosowaniach w sprawach światopoglądowych stosowano formułę głosowania zgodnie z sumieniem, a tu takie właśnie zachowanie miało by być powodem rozbicia większości rządowej. Powstaje wrażenie, że elektorat zupełnie nie rozumie, o co chodzi w tej sprawie i co się dzieje.

A zakładając racjonalność... Rekonstrukcja rządu nie została jeszcze ustalona.

– Zakładając racjonalność działań, to być może spór ma rzeczywiście jakiś wewnętrzny charakter – o stanowiska, wpływy, proporcje sił w koalicji. Ale żeby robić pewien szum, bo tak zwykle politycy czy partie robią, to pretekst do tego jest najgorszy z możliwych. Jak PiS chce wymusić na Solidarnej Polsce uległość z powodu zagrożenia przyspieszonymi wyborami, kiedy jest to ustawa, która nijak się ma do ich elektoratu. Więc ten straszak jest słaby. Nie wiem, czy politycy mają tego świadomość. Czy też lekko się od tego elektoratu nie oderwali.

To nie jest w ogóle sprawa z programu prawicy, w żadnym aspekcie. Jest to czyjś pomysł zagrania razem z lewicą i uzyskania większości, ale to jest zły pretekst do tego, żeby porządkować relacje wewnątrz prawicy. Elektorat musi rozumieć takie działania. Musi wiedzieć, że walczy się o jakąś słuszną sprawę. Z punktu widzenia elektoratu jest to rzecz istotna, ale w negatywnym tego słowa znaczeniu.

Projektu ustawy nie poparła nie tylko Solidarna Polska, Porozumienie, ale i część posłów PiS.

– PiS nie ma takiej większości, żeby mógł sobie pozwolić na wyeliminowanie kilkudziesięciu posłów ze swojego grona. Musiałoby się jeszcze z tymi posłami dogadywać jako z osobną grupą, która zostanie wyrzucona z PiS-u, tak żeby uzyskać większość. Chyba że chce się tworzyć rząd mniejszościowy. Tyle że tego typu rząd może istnieć pewien okres. Nie da się długo w ten sposób rządzić. Chyba że dąży się do przyspieszonych wyborów, ale one mogą się skończyć dla prawicy klęską.

Pojawiają się spekulacje, że np. Solidarna Polska mogłaby w takich ewentualnych wyborach wystartować samodzielnie.

– Jest taka możliwość. Są jeszcze inne rozwiązania: Solidarna Polska razem z Porozumieniem albo SP z Konfederacją. Dla PiS-u byłoby to bardzo groźne. Tych możliwości jest przynajmniej kilka. Ale przede wszystkim mylne jest myślenie tych osób, które uważają, że pod sztandarem likwidacji branży futerkowej, branży zajmującej się ubojem rytualnym, że pod takim sztandarem PiS jest w stanie wybory wygrać. Moim zdaniem nie.

Są mocne wypowiedzi, ale i też nawoływania do stonowania emocji i kontynuowania rozmów koalicyjnych. Te emocje opadną?

– Zakładając racjonalność działań, to jakoś to się powinno poskładać. I nadal funkcjonować przez te trzy lata w pewnej większościowej formule. Ale czy polityka zawsze jest racjonalna lub czy politycy zawsze podejmują racjonalne decyzje? Pewnie nie. I dlatego jest też zagrożenie przyśpieszonych wyborów. W mojej ocenie szansa ich przegrania przez prawicę jest bardzo duża.

Dziękuję za rozmowę.

Zenon Baranowski

NaszDziennik.pl