logo
logo

Zdjęcie: Andrzej Kulesza/ Nasz Dziennik

Rozszerza się podziemny protest górników

Środa, 23 września 2020 (10:41)

Aktualizacja: 23 września 2020 (10:57)

Kolejni górnicy z Polskiej Grupy Górniczej dołączają do osób protestujących. Jest już ponad 200 górników, którzy sprzeciwiają się zapowiadanym likwidacjom kopalń.

Protestujący sprzeciwiają się szybkiemu tempu odchodzenia od węgla w energetyce, co – ich zdaniem – przełożyłoby się na likwidację kopalń i oznaczałoby katastrofę społeczną na Śląsku. Chcą też ustabilizowania sytuacji pogrążonej w kryzysie Polskiej Grupy Górniczej.

Obecnie, według danych śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”, pod ziemią protestuje ponad 200 górników z kopalń „Ruda” (w każdej z trzech części tego zakładu: „Halemba”, „Pokój” i „Bielszowice”), „Wujek”, „Piast-Ziemowit”, „Bolesław Śmiały”, „Sośnica”, „Murcki-Staszic” i „Mysłowice-Wesoła”.

Część protestujących bierze udział w akcji od jej rozpoczęcia w poniedziałek, inni dołączyli we wtorek i środę. Pozostali zmieniają się lub dołączają tylko na jakiś czas, by wesprzeć kolegów.

Według danych „Solidarności” najwięcej – ok. 80 osób – protestuje obecnie w obu częściach kopalni „Piast-Ziemowit”, gdzie jeszcze w środę mają dołączyć kolejni górnicy. W kopalni „Ruda” pod ziemią przebywa ok. 65 osób, w katowickiej kopalni „Wujek” ok. 40, w kopalni „Bolesław Śmiały” – 17, w kopalni „Mysłowice-Wesoła” blisko 10, dwie osoby w gliwickiej kopalni „Sośnica” i jedna w kopalni „Murcki-Staszic” w Katowicach.

Polska Grupa Górnicza weryfikuje dane podawane przez związkowców, wskazując, że liczba protestujących jest zmienna. Według danych spółki w środę rano łączna liczba protestujących wynosiła 169: 71 w kopalni „Ruda”, 69 w kopalni „Piast-Ziemowit”, 16 w kopalni „Bolesław Śmiały”, 12 w kopalni „Wujek” i 1 w kopalni „Murcki-Staszic”. Dyspozytorzy kopalń raportują o osobach stale uczestniczących w akcji, bez górników dołączających tylko na pewien czas.

Dzisiaj po południu w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach wznowione zostaną rozmowy między Międzyzwiązkowym Komitetem Protestacyjno-Strajkowym (MKPS) a delegacją rządową, której przewodniczy wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń. Wczorajsze, trwające blisko 11 godzin, negocjacje zakończyły się bez konkretnych ustaleń, przedstawiciele stron podkreślali jednak merytoryczny charakter rozmów.

„Mogę potwierdzić, że te rozmowy są na zdecydowanie wyższym poziomie niż wszystkie poprzednie” – skomentował po wtorkowych rozmowach szef śląsko-dąbrowskiej „S” Dominik Kolorz, wskazując, iż podczas negocjacji pojawiły się pewne koncepcje i projekty, które Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy musi szczegółowo przedyskutować we własnym gronie przed kolejnym spotkaniem ze stroną rządową.

Jednocześnie związkowcy podkreślają, że do momentu podpisania porozumienia obowiązują wszystkie plany i ustalenia Komitetu dotyczące akcji protestacyjnych. Chodzi zarówno o rozszerzanie podziemnego protestu, jak i planowaną na najbliższy piątek manifestację w Rudzie Śląskiej.

Oprócz wiceszefa resortu aktywów państwowych Artura Sobonia w negocjacjach ze związkowcami w Katowicach uczestniczą m.in. pełnomocnik rządu ds. polityki surowcowej, wiceminister klimatu Piotr Dziadzio oraz szef gabinetu politycznego premiera Krzysztof Kubów. Są też szefowie i przedstawiciele zarządów spółek węglowych oraz wojewoda śląski Jarosław Wieczorek.

Do czasu zakończenia rozmów przedstawiciele stron nie komentują przebiegu negocjacji. Nieoficjalnie związkowcy mówili, że duża część wtorkowego spotkania poświęcona była założeniom Polityki Energetycznej Polski i wynikającemu z niej tempu odchodzenia od węgla – co przekłada się również na wielkość zapotrzebowania na węgiel energetyczny i czas funkcjonowania kopalń.

Związkowcy, którzy ponad tydzień temu powołali Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy i ogłosili pogotowie strajkowe, liczyli na udział w negocjacjach premiera Mateusza Morawieckiego. Ostatecznie przystali na rozmowy z delegacją mającą pełnomocnictwa szefa rządu do prowadzenia negocjacji.

AB, PAP

NaszDziennik.pl