logo
logo

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Debata Donald Trump – Joe Biden

Środa, 30 września 2020 (08:13)

Aktualizacja: Wtorek, 26 kwietnia 2022 (13:52)

W USA odbyła się pierwsza telewizyjna debata Donalda Trumpa i Joe Bidena.

Przez całą wczorajszą debatę w Cleveland w stanie Ohio walczący o reelekcję Republikanin Donald Trump i były wiceprezydent USA Demokrata Joe Biden nie szczędzili sobie ostrych słów.

„Jesteś najgorszym prezydentem, jakiego kiedykolwiek miała Ameryka” – mówił o Trumpie Biden. „Przez 47 lat nie zrobiłeś niczego” – stwierdził natomiast obecny gospodarz Białego Domu, nawiązując do tego, jak długo w polityce działa jego 78-letni rywal.

Gorącą atmosferę próbował temperować moderator Chris Wallace, doświadczony dziennikarz telewizji Fox News. Już na początku starcia upomniał Donalda Trumpa, by nie przerywał i przestrzegał ustalonych przez sztaby zasad debaty.

Przedwyborczy pojedynek rozpoczęło pytanie o Sąd Najwyższy, ale szybko przerodził się on w gorący spór o odpowiedź państwa na pandemię koronawirusa.

Wchodzący w okres debat z sondażową przewagą Joe Biden przypominał, że za rządów Trumpa na COVID-19 zmarło w USA ponad 200 tys. osób. Zarzucił gospodarzowi Białego Domu bezduszność i to, że nie ma planu, jak przeciwdziałać pandemii.

„Nigdy nie wykonałbyś takiej pracy, jak my” – ripostował Donald Trump. Republikanin narzekał też, że media traktują go w kwestii COVID-19 nieuczciwie i podkreślał, że za walkę z pandemią chwalą go nawet niektórzy gubernatorzy Partii Demokratycznej. Za wybuch epidemii – tak jak już to robił wielokrotnie – prezydent obwiniał Chiny.

W trakcie debaty kandydat Republikanów pytany był o swoje podatki. Donald Trump oświadczył, że zapłacił w 2016 i 2017 roku „miliony dolarów” federalnego podatku dochodowego. Zgodnie z doniesieniami dziennika „New York Times” Trump w latach 2016-2017 zapłacił zaledwie 750 dolarów tego podatku. Prezydent określił jeszcze przed debatą informacje gazety jako „totalny fake news”.

Prezydent – tak jak zapowiadał to na wyborczych wiecach – zaatakował w debacie syna Bidena, Huntera. Mówił, że wyrzucono go z wojska za branie kokainy oraz że „dorobił się fortuny na Ukrainie i w Chinach”.

„Mój syn, podobnie jak wiele ludzi, których znamy, miał problem z narkotykami. Przezwyciężył go. Pracował nad tym i jestem z niego dumny” – odpowiedział na to Joe Biden.

Donald Trump powtórzył swoje obawy dotyczące uczciwości procesu wyborczego, mówiąc, że będzie namawiał swoich zwolenników do udziału w nich i „bardzo uważnego przyglądania się im”. Sugerował, że może dojść do fałszerstw. Nie zgodził się z tym Joe Biden, który zauważył, że „nikt nie dowiódł oszustwa związanego z kartami wyborczymi w głosowaniu korespondencyjnym”. Możliwość głosowania w tej formie została w tym roku znacznie w USA poszerzona i do wtorku głos oddało w ten sposób już ponad milion Amerykanów.

W pierwszych komentarzach amerykańskich mediów po debacie dominuje poczucie rozgoryczenia. „Burzliwa debata pod znakiem ataków i ostrych wymian zdań” – pisze „Washington Post”. Portal The Hill ocenia, że starcie polityków było „okrutne i brzydkie”. „To była najgorsza debata, jaką widziałem w moim życiu” – stwierdził George Stephanopoulos ze stacji ABC News.

Wtorkowe starcie kandydatów rozpoczęło cykl trzech prezydenckich debat przedwyborczych. Kolejną zaplanowano na 15 października w Miami, a ostatnią na 22 października w Nashville. Ekscytujące opinię publiczną pojedynki transmitowane są przez wszystkie największe amerykańskie stacje telewizyjne. Każdą – według szacunków – obejrzy w domach i barach dziesiątki milionów Amerykanów.

AB, PAP

NaszDziennik.pl