logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Uniemożliwić transmisję wirusa

Środa, 7 października 2020 (02:03)

Z dr. Michałem Sutkowskim, prezesem Warszawskich Lekarzy Rodzinnych rozmawia Rafał Stefaniuk

Już u ponad 100 tys. osób zdiagnozowano COVID-19. Zwiększyła się także liczba nowych dziennych przypadków. Co jest tego powodem?

– Złożyło się na to kilka czynników. Bez wątpienia większa liczba zakażeń jest efektem zwiększonej interakcji społecznej. Wielu z nas przeżyło piękne wakacje, niektórzy wybrali odpoczynek za granicą, a teraz wracamy do szkół i do pracy. W tym czasie wkradło się w nasze działanie pewne rozluźnienie. Wielu z nas odeszło od podstawowych zasad bezpieczeństwa. To jest jedna składowa obecnej sytuacji. Druga to zmiany w sposobie testowania. Teraz wykonywane są one na osobach z objawami. To podniosło wykrywalność. Do tej pory było różnie. Bywało, że testy wykonywano wśród osób bez objawów, np. górników. Od kilku tygodni testami zajmują się lekarze rodzinni. Oni znają swoich pacjentów. Dlatego liczba badań zlecanych przez lekarzy rodzinnych wzrasta i przekroczyła już 2 tys. testów dziennie. Mają one dużą wykrywalność. Nie możemy zapomnieć też, że mamy jesień. Jest to czas, w którym o wiele łatwiej o zakażenie. To wszystko ma znaczenie.

Powinniśmy wrócić do wiosennej strategii i unikać kontaktów z innymi osobami?

– Interakcje społeczne są konieczne, bo musimy myśleć także o gospodarce. Bez niej państwo nie może funkcjonować i wkrótce zabraknie nam pieniędzy na cokolwiek. Ale pamiętajmy, że moglibyśmy uniknąć 2/3 zakażeń, gdybyśmy przestrzegali podstawowych zasad bezpieczeństwa, o których wszyscy już wiemy: dezynfekcja, dystans i maseczki. Unikajmy niepotrzebnych spotkań. Jeżeli możemy, to pracujmy zdalnie. Warto też zadbać o zdrowie. Obok tradycyjnych sposobów podnoszenia odporności – ruch, zbilansowana dieta, naturalne witaminy – powinno się korzystać ze szczepień. Warto o nich pomyśleć, bo one mogą wielu osobom pomóc.

Czyli musimy się pogodzić z tym, że w najbliższym czasie będziemy odbierać komunikaty o 2 tys. zakażonych?

– Myślę, że tak, ale w wariancie bardzo optymistycznym. Róbmy wszystko, żeby to nie było 5 lub 7 tys. nowych przypadków dziennie. Wszystko zależy od nas. Obecnie mamy wiele ognisk choroby. Niestety równie liczne są przypadki rozproszone. Obserwujemy także zakażanie poziome, a więc wirus rozprzestrzenia się w pewnych miejscach i skupiskach ludzi.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Rafał Stefaniuk

Nasz Dziennik