Szef MEN mówił w mediach, że „szkoła stara się pozwolić rodzicom na to, aby dzieci były wychowywane zgodnie z ich przekonaniami”. – Większość Polaków to chrześcijanie, katolicy i chcą, aby ich dziecko w szkole było bezpieczne nie tylko pod względem fizycznym, ale także ideowym i światopoglądowym – dodał.
– Nie ma mojej zgody – ale z tego, co publicznie mówił profesor Przemysław Czarnek (nowy minister edukacji i nauki ) także i jego zgody na to – aby lewicowe organizacje stosowały po prostu propagandę homoseksualną związaną ze środowiskami lgbt – zaznaczył Dariusz Piontkowski.
Szef MEN dodał też, że nie ma potrzeby zamykania wszystkich szkół z powodu epidemii.
– Z doświadczeń nie tylko polskich, ale także europejskich i światowych, wynika, że nauczanie na odległość ma swoje mankamenty i ograniczenia. Bezpośredni kontakt nauczyciela z uczniem jest nie do zastąpienia i stąd dopóki jest to możliwe, uważam, że należy unikać odgórnego zamykania szkół w skali całego państwa, a raczej pozostawiać możliwość reagowania tam, gdzie jest realne zagrożenie epidemiczne. Jak dotąd ten system się sprawdza – nadmienił.
Jego zdaniem objęcie jakiegoś powiatu czerwoną strefą „wcale nie oznacza, że w całym powiecie jest realne zagrożenie”.
– Dziś państwowy inspektor sanitarny w strefie żółtej lub czerwonej w ramach zespołu kryzysowego może podjąć inicjatywę, aby szkoły z tego terenu, powiatu czy miasta zostały objęte nauczaniem mieszanym bądź hybrydowym. Realnej potrzeby zamykania wszystkich szkół w Polsce tylko dlatego, że pojawił się kolor czerwony, moim zdaniem, nie ma – stwierdził Dariusz Piontkowski.

