logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Wybór Trumpa korzystniejszy dla Polski

Niedziela, 18 października 2020 (09:16)

Aktualizacja: 18 października 2020 (11:08)

Z dr. Krzysztofem Kawęckim, politologiem, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Jak odczytuje Pan skandaliczne słowa kandydata Demokratów Joe Bidena o Polakach?

– Nie przeceniałbym znaczenia tej wypowiedzi Joe Bidena. Warto przypomnieć, że słowa te pochodzą z wywiadu, jakiego Joe Biden udzielił dziennikowi „New York Times” w połowie stycznia tego roku. Joe Biden przyznał, że jedną z przyczyn porażki Hilary Clinton z Donaldem Trumpem w 2015 roku było wsparcie udzielone obecnemu prezydentowi przez amerykańskich Polaków. Dlatego demokraci „opuścili klub polsko-amerykański” na rzecz „naprawdę ludzi mądrych”. Teraz Republikanie przypominają słowa Joe Bidena. Potwierdza to znaczenie Polonii dla wyniku listopadowych wyborów w Stanach Zjednoczonych. Zapewne swoją niemądrą wypowiedzią Biden zaszkodził przede wszystkim Demokratom i sobie.

Jednak kandydat Demokratów w swej krytyce idzie dalej i wymienia Polskę obok Białorusi, i sugeruje, że w naszym kraju rozwija się totalitarny reżim. Czy to tylko efekt „niedouczenia” Bidena, czy celowe działanie i czemu miałoby to służyć? A może to także wpływ tzw. totalnej opozycji…?

– Trzeba powiedzieć, że Joe Biden mimo pewnej ignorancji cechującej wielu Amerykanów, także konserwatystów – co wynika z poczucia mocarstwowości – jest bądź co bądź bardzo doświadczonym politykiem. Niedorzeczne porównanie Polski i Węgier do Białorusi to potwierdzenie ideologicznego przekazu kandydata Demokratów. Co więcej jest ono zbieżne ze stanowiskiem prezentowanym przez europejską lewicę. Można zatem domniemywać, że ewentualna prezydentura Joe Bidena będzie wspierała ideologiczne postulaty skrajnej lewicy.

Co oznaczałby wybór kandydata Demokratów na prezydenta Stanów Zjednoczonych w wymiarze globalnym?

– Nie spodziewałbym się gwałtownych zmian w polityce zagranicznej Waszyngtonu. Joe Biden krytycznie wypowiadał się o polityce administracji Donalda Trumpa wobec Korei Północnej i Iranu, które – jego zdaniem – z powodu spolegliwej polityki obecnego prezydenta znacznie rozbudowały swój potencjał atomowy. W przypadku wygranej Bidena z pewnością utrzymany zostanie ostry kurs wobec Chin. Joe Biden deklaruje, że zakończy politykę schlebiania wobec prezydenta Rosji, Władimira Putina. Można się zatem spodziewać, że w tym przypadku zapewne zmieni się nieco retoryka. Być może nastąpi polepszenie stosunków politycznych z Unią Europejską, które za prezydentury Trumpa są – delikatnie rzecz ujmując – nienajlepsze. Trzeba jednak pamiętać, że Biden krytycznie wypowiadał się o budowie Nord Stream 2, co potwierdził w oficjalnym stanowisku.  Ponadto pozytywnie ocenił działania Trumpa wobec Izraela. Tutaj polityka Waszyngtonu nie ulegnie zmianie. W przypadku zmiany w Białym Domu zasadnicza zmiana w polityce amerykańskiej w wymiarze globalnym dotyczyć będzie promocji praw człowieka i haseł kulturowych w ujęciu skrajnej lewicy.

Pozostaje też kwestia przyszłości Sojuszu Północnoatlantyckiego. Czy NATO może pęknąć, a co za tym idzie, bezpieczeństwo na świecie byłoby zagrożone…?

– Joe Biden zarzuca prezydentowi Trumpowi, że jego polityka rozmijała się z oczekiwaniami sojuszników w NATO. Jedność Paktu Północnoatlantyckiego została – jego zdaniem – zagrożona z powodu braku reakcji na „totalitarne reżimy” (w domyśle Polski i Węgier) i politykę Putina, a także wsparcie dla koreańskiego dyktatora Kim Dzong Una. Jednak w przypadku zmiany na stanowisku prezydenta polityka Stanów Zjednoczonych – w tym obszarze nie ulegnie zmianie. Państwo to będzie najważniejszym czynnikiem NATO. Natomiast może się pojawić próba realizacji „nowego porządku światowego” opartego o zasady tzw. demokracji liberalnej, której wyrazicielem będzie właśnie NATO.

Co wybór Joe Bidena oznaczałby dla Polski i naszych relacji polsko-amerykańskich?

– Relacje polsko-amerykańskie nie ulegną radykalnej zmianie. Współpraca wojskowa, w tym rotacyjne stacjonowanie oddziałów amerykańskich, zostanie utrzymane. Sztab Joe Bidena – zapewne w celu pozyskania głosów Polonii – podkreśla, że był on zwolennikiem wysłania żołnierzy amerykańskich do Polski jako czynnika odstraszającego rosyjską agresję wobec Polski. Wbrew ostatnim przekazom kandydat demokratów w przeszłości był sceptyczny w kwestii włączenia krajów Europy Środkowo-Wschodniej do NATO. Dopiero w 1998 roku, gdy sprawa rozszerzenia Sojuszu Północnoatlantyckiego została przesądzona, stał się jej zwolennikiem.

Zakładając wygraną Joe Bidena, jak wyglądałyby nasze kontakty i kontrakty gospodarcze ze Stanami Zjednoczonymi?

– Nie spodziewałbym się tutaj większych roszad. Dlatego nasze kontakty gospodarcze zostaną utrzymane na tym samym poziomie – zarówno w zakresie eksportu, jak i importu ze Stanów Zjednoczonych. Joe Biden deklaruje, że będzie dążył do wzmocnienia niezależności energetycznej Europy. Dla Polski oznacza to wsparcie dążeń do uniezależnienia od dostaw rosyjskiego gazu, ale także może to być zapowiedź, że Stany Zjednoczone nie zrezygnują ze swoich interesów gospodarczych w tym obszarze.

Unia Europejska, a zwłaszcza takie kraje jak Niemcy chyba zacierają ręce, licząc, że wraz z wyborem lewicowego Joe Bidena zyskałyby sojusznika w łajaniu Polski, a także Węgier w sprawie tzw. praworządności?

– Zapewne Niemcy uzyskaliby wsparcie nowej administracji w zakresie przestrzegania tzw. zasad praworządności. Dla Polski oznaczałoby to zwiększenie nacisków unijnych prowadzących do dalszego ograniczania suwerenności naszego państwa. Warto też zauważyć, że wiceprezydentem – w przypadku zwycięstwa Bidena – ma zostać Kamala Harris, córka imigrantów z Indii i Jamajki. Jest ona znana ze skrajnie lewicowych poglądów. Dużo młodsza od 78-letniego Joe Bidena może zostać jego sukcesorką i kandydatem Demokratów na prezydenta Stanów Zjednoczonych w 2025 roku. Perspektywa dwu kadencji dla Demokratów oznaczałaby zwycięstwo kulturowej rewolucji nihilistycznej w Ameryce i to jest na pewno niepokojąca wizja.

Wracając do pogardliwej wypowiedzi Joe Bidena na temat Polski i Polaków, czy jest to wyraźna wskazówka dla Polonii w Stanach Zjednoczonych, na kogo oddać głosy w wyborach za dwa tygodnie?

– Proszę pamiętać, że Polonia amerykańska wcale nie jest monolitem. Ostatnie wybory na prezydenta Polski pokazały, że tylko z niewielką przewagą wśród Polonii w Stanach Zjednoczonych wygrał Andrzej Duda. Zapewne podobne proporcje zostaną utrzymane w wyborach 3 listopada. Tak czy inaczej Donald Trump powinien uzyskać poparcie większości Polonii.

Kandydat Demokratów widać nie odrobił lekcji – podobnie jak Hillary Clinton, nie zabiegając o głosy Polonii. Czy podobnie jak przed czterema laty głosy Polonii mogą zdecydować, kto przez najbliższe cztery lata będzie gospodarzem Białego Domu?

– Joe Biden w ostatnim czasie podjął różne zabiegi PR-owskie, aby pozyskać głosy Polonii. W tym kontekście jego sztab podkreśla nawet, że jako katolik ceni on sobie wpływ Papieża Jana Pawła II i ruchu społecznego „Solidarność” na historię świata. Wynik wyborów owszem może zależeć od mobilizacji polskiego elektoratu w Stanach Zjednoczonych. Oby konserwatywna część Polonii potrafiła się zmobilizować i umożliwić reelekcję Donalda Trumpa, co byłoby korzystniejsze dla Polski.

     Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl