logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Problemy z nauką

Środa, 21 października 2020 (21:24)

Aktualizacja: Czwartek, 22 października 2020 (07:02)

Z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, kierownikiem Katedry XIX i XX wieku w Instytucie Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Nauka zdalna na wyższych uczelniach, także w szkołach średnich, mamy też zapowiedź, że jutro zostaną ogłoszone decyzje co do nauki zdalnej w starszych klasach szkół podstawowych. Czy da się kształcić przyszłe kadry na odległość?

– To jest szalenie trudne przedsięwzięcie, niemniej jednak jesteśmy w sytuacji koniecznej, co więcej, nie mamy odniesień, doświadczeń w tym zakresie. Proszę też pamiętać, że mamy dzisiaj właściwie dwie pandemie. Pierwszą pandemią – przynajmniej dla dyscyplin humanistycznych – jest, czy był, Jarosław Gowin, który jako minister nauki i szkolnictwa wyższego doprowadził do zniszczenia polskiej humanistyki. Efekt jest taki, że mamy dzisiaj sytuację wielkiego dramatu – zapaści właściwie całej humanistyki i z tym trudno będzie nam sobie poradzić. Do tego dochodzi jeszcze czynnik zewnętrzny, jakim jest pandemia COVID-19. Nie ma zatem wątpliwości, że właśnie te dwie „korony” są bardzo niebezpieczne, szkodliwe i z obu pandemiami musimy sobie dać radę. Liczymy na to, że nowy minister edukacji narodowej i szkolnictwa wyższego, a więc obu połączonych resortów polskiej edukacji, profesor Przemysław Czarnek, który sam zresztą jest wykładowcą akademickim, zrozumie, że humanistyka wymaga ratowania zarówno na poziomie organizacyjnym, a dodatkowo także w sytuacji pandemii koronawirusa, która nam dzisiaj na pewno życia nie umila.

Tylko że – przynajmniej na pierwszy rzut oka – nauczanie zdalne wydaje się wygodniejsze, zwłaszcza dla uczniów. W końcu nie trzeba wstawać wcześnie, nie musi się biec do szkoły, czy śnieg, czy deszcz…

– To są tylko techniczne i pozorne wygody. Proszę pamiętać, że zaletą i wartością szkoły, która przez setki lat była rozwijana, jest uczenie bezpośrednie, kontakt nauczyciel – uczeń, uczeń – nauczyciel. Dobrą praktyką było, zwłaszcza kiedyś, to, że uczniowi oprócz nauki w szkole coś się zadawało do domu, aby mógł także pracować samodzielnie. Jednak trzon wiedzy, cały zasób towarzyszący kształceniu, także w postaci wychowania, uczeń powinien otrzymać w szkole. Tyle że to jest możliwe tylko w procesie bezpośredniego nauczania, w atmosferze fizycznej relacji między uczniem a nauczycielem. Owszem, godzimy się na sytuację zdalnego nauczania, ale tylko dlatego, że jesteśmy do tego zmuszeni przez czynniki zewnętrzne, niezależne od nas, ale wcale nie oznacza to, że powinniśmy spocząć na laurach, pogodzić się z tym i nie szukać także innych rozwiązań. Uważam, że koniecznie potrzeba nam znaleźć jeszcze jakiś inny sposób, aby jednak mieć ten kontakt z uczniem, bo tylko wówczas możemy mówić o nauczaniu w klasycznym rozumieniu. Zgadzam się, że język jest bardzo pojemny i może dzisiaj przyjąć wszystko, tylko czym jest gra słów bez treści. Przypomnę, że kiedyś konwersatorium na studiach oznaczało rozmowę, formę zajęć polegającą na tym, że wykładowca rozmawia ze studentami, natomiast dzisiaj konwersatorium to często pisanie testu, co w ogóle mija się z istotą konwersacji. Niestety, ale żyjemy dzisiaj w takim świecie, że pojęcia czasem nic nie znaczą.

Mimo wiosennego lockdownu uczniowie zdali maturę, ale jak długo da się realizować zadania edukacji w formie zdalnej i jakie mogą być tego skutki na przyszłość?

– Skutki będą dramatyczne. Czasem rodzic potrafi zastąpić nauczyciela, co z wielu względów nie jest zjawiskiem zbyt powszechnym, jednak w jakimś zakresie można to jeszcze uczynić – zwłaszcza gdy ma się tylko jedno dziecko. Jednak kiedy ma się więcej dzieci i każde z nich – w różnym wieku – musi być wspierane przez rodziców, to rodzic – zwłaszcza nieprzygotowany – nie będzie w stanie im pomóc. Rozumiem, że dzisiaj wraca do naszej przestrzeni – bardziej do świadomości – coś, co kiedyś było modne, było normą – mianowicie tzw. domowe wychowanie, tylko że zapomnieliśmy o tym, co to jest, czym cechuje się właściwe domowe wychowanie. Jest zatem zasadne pytanie – jak na skutek sytuacji pandemicznej będzie wyglądała nasza edukacyjna przyszłość?

Na krótkim etapie zdalne nauczanie może się udać, ale na dłuższym dystansie… Czy to realne?

– Do końca obecnego semestru pewnie jakoś dotrwamy, ale jeśli pandemia będzie się przedłużać, czego nie da się w żaden sposób przewidzieć, i jeśli na dłuższą metę zostaniemy zmuszeni utrzymać zdalne nauczanie, to w przyszłości będziemy mieli wielki kłopot z pokoleniem, które dotknął intelektualny wirus. Ten lockdown w edukacji – na różnych poziomach – odciśnie się bardzo mocno na kształcie i poziomie wiedzy młodego pokolenia Polaków. O tym też warto pamiętać.        

Jak w tej sytuacji wyważyć, jak znaleźć złoty środek – odpowiedni balans między potrzebą wstrzymania wzrostu zachorowań na COVID-19 a właściwą, skuteczną edukacją dzieci i młodzieży?

– To konieczność, a z koniecznościami się nie dyskutuje. To, co jest dzisiaj konieczne, musimy przyjąć, także z pewnymi rygorami i konsekwencjami, które pandemia z pewnością nam przyniesie na dłuższym dystansie. Powinniśmy mieć świadomość i liczyć się z tym, że za obecne wymuszone działania zapłacimy pewną cenę. Ta świadomość powinna nas zmobilizować do tego, aby już dzisiaj myśleć, jak w przyszłości wykorzystać obecne doświadczenia i jak nadrobić, uzupełnić braki, jakie dotkną dzisiejsze młode pokolenie. Niewykluczone, że może obok nauczania w tradycyjnej formie,czy w formie zdalnej trzeba będzie poszukać i próbować znaleźć jakiś trzeci sposób, być może przygotować nowe formy podręcznikowe do pracy samodzielnej itd. To są oczywiście moje bieżące przemyślenia, ale nad tym powinny już dzisiaj zacząć pracować specjalne, doświadczone zespoły nauczycielskie, a więc ludzie pełni dobrej woli, którzy w trosce o przyszłość, o wykształcenie młodych ludzi będą próbowały znaleźć trzecią drogę rozwiązań, aby pomóc w nauce uczniom.

Czy paradoksalnie z całej tej sytuacji pandemicznej w świecie nauki możemy wyjść obronną ręką i – jak Pan Profesor wspomniał na wstępie naszej rozmowy –  większą uwagę, obok kształcenia i przekazywania wiedzy, zwrócić na wychowanie?

– To jest bardzo istotny wątek. Niestety, na przestrzeni lat zapomniano, że szkoła nie tylko uczy, ale także wychowuje. Zresztą cała tajemnica wychowania polega na tym, że dom, podwórko, szkoła, wojsko – łącznie z Kościołem – mówią jednym językiem wartości. Jeżeli dzisiaj mamy ogromne rozchwianie w świecie wartości, to też sztuką i potrzebą jest, aby szkoła nie tylko przekazywała wiedzę, ale także wychowywała we właściwym kierunku. To bardzo istotne, zwłaszcza że znamy chociażby zapędy warszawskiego ratusza, który próbuje wyrugować naukę religii ze szkół. I na to nie możemy pozwolić. Zatem stoimy przed ogromnym wyzwaniem cywilizacyjnym i musimy zadbać, aby wszelkim lewackim, deprawującym ideologiom odciąć dostęp do polskich szkół. I to jest kolejne zadanie i wyzwanie, jakie po pandemii, z której mamy nadzieję wyjdziemy, możliwie przy jak najmniejszych konsekwencjach, musimy podjąć i zrealizować.

   Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl