logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

„Nie” dla lewackich rewolucji

Niedziela, 25 października 2020 (11:05)

Aktualizacja: Niedziela, 25 października 2020 (11:45)

Dziś widać różnicę między manifestowaniem pokojowym, jak miesięcznice, a demonstracjami z wulgarnymi hasłami na transparentach – mówił minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek o protestach przeciw wyrokowi TK. W demokratycznym państwie nie może być miejsca dla lewackich rewolucji - stwierdził.

W czwartek Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Wyrok TK wywołał protesty w polskich miastach organizowane od w kolejnych dniach; protestujący gromadzili się m.in. w Warszawie przed domem szefa PiS i wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego.

Przemysław Czarnek był pytany o styl manifestacji i udział w nich pracowników uczelni, a w tym kontekście o to, że na jednym z nagrań z protestów umieszczonych w mediach społecznościowych prof. Uniwersytetu Szczecińskiego wypowiadała wulgarne słowa.

– Mamy do czynienia z lewackimi rewolucjonistami, trzeba wprost nazywać rzeczy po imieniu. Dla lewackich rewolucji w państwie demokratycznym miejsca być nie może – skomentował Czarnek. Dodał, że protesty są ważnym elementem demokracji, ale w warunkach epidemii brak odpowiedzialności protestujących musi się spotykać z odpowiedzią ze strony państwa.

– Po stronie lewicowo-liberalnej, wręcz lewackiej, mamy do czynienia z rewolucją i totalitaryzmem, chamstwem na niebywałą skalę. Wyobraźmy sobie, żeby posłowie PiS szli za takim transparentem z tak wulgarnym hasłem, z jakim chodzili manifestanci w piątek czy sobotę. Ale przyjęło się, że tej stronie liberalno-lewicowej wolno, w imię wolności, demokracji. Nam, stronie zdecydowanie większościowej, bo zdecydowana większość Polaków ma poglądy wolnościowe, nie wolno – trzeba trzymać się poprawności politycznej, tolerować wszystkie zachowania. Naszych zachowań oni nie tolerują – mówił szef resortu edukacji i nauki.

Dodał, że dzisiaj wszyscy widzą różnice między manifestowaniem pokojowym, jak „protesty przeciwko kłamstwu smoleńskiemu”, a demonstracjami z wulgarnymi hasłami na transparentach.

JG, PAP

NaszDziennik.pl