Projekt uchwały dotyczący rzekomego prześladowania kobiet w Polsce nie przeszedł w Senacie. Głos rozsądku przeważył…?
– Przeważył głos rozsądku oraz argumenty. Odpowiedzialność w kwestii rozumienia historii – o dziwo – pojawiła się nawet po stronie senatorów, których wcześniej nie podejrzewałbym o to. Zgłaszane przez senatorów Platformy – nie mówię Koalicji Obywatelskiej, bo Krzysztof Brejza, to jest człowiek rdzenia Platformy – poprawki były wręcz skandaliczne. Przypomnę, że senator Brejza chciał wprowadzić do tekstu projektu uchwały w obronie praw obywatelskich zapis, że mamy w tej chwili do czynienia z największymi protestami w historii Polski. Spotkało się to z oburzeniem nawet takich senatorów jak chociażby Marek Borowski z Koalicji Obywatelskiej.
Radykalizacja, czy raczej próba radykalizacji zapisów tej uchwały przez niektórych senatorów wzbudziła niesmak nawet wśród niektórych senatorów Koalicji Obywatelskiej. Argumentacja z naszej strony spowodowała, że ten głos rozsądku się jednak pojawił i niewielką większością, ale jednak większością jednego głosu projekt uchwały w obronie praw obywatelskich nie przeszedł, został przez Senat odrzucony. Wniosek Prawa i Sprawiedliwości o odrzucenie uchwały poparło dwóch senatorów opozycji – Jan Filip Libicki z PSL i Władysław Komarnicki z Koalicji Obywatelskiej oraz senator niezależna Lidia Staroń.
Czy wynik tego głosowania to symptom czekających nas może zmian, czy większość senacka, „pakt senacki” zaczyna się chwiać w posadach?
– Niestety nie, nie sądzę żeby ten układ się rozsypał – na pewno jeszcze nie teraz. Nie tak dawno mówiłem o tym w rozmowie z panem redaktorem i nadal to podtrzymuję. Natomiast w Senacie – po stronie większości – jest kilka, może nawet kilkanaście osób, które nigdy nie należały i nie należą do aparatczyków, dlatego w pewnych sytuacjach zachowują się – i sądzę, że nadal będą się zachowywać – w sposób racjonalny, zgodny z własnym sumieniem, a nie dyktatem partyjnym. Po stronie większości też są senatorowie, którzy mają wiarę nie ze słomy i sumienie właściwie ukształtowane.
Może mają dość skrętu Platformy na lewo…?
– Tych kilku, czy kilkunastu senatorów po drugiej stronie ma dość lewactwa jakie się szerzy. W tej grupce – wybaczy pan, że nie będę wymieniał ich nazwisk, bo mogłoby się to obrócić przeciwko tym osobom, są senatorowie, którzy od samego początku, kiedy powstał tzw. pakt senacki, próbują zachowywać się w sposób racjonalny. To są politycy w dużej mierze niezależni, wśród nich są też propaństwowcy, a nie aparatczycy, czy zagończycy polityczni, którzy mają za nic prawdę historyczną, którymi kieruje wyłącznie niechęć, czy wręcz nienawiść do przeciwników politycznych.
To, dlaczego popierali, czy też wciąż popierają ten układ senacki?
– W Senacie wytworzył się swego rodzaju układ, który pozwolił wybrać na marszałka prof. Tomasza Grodzkiego. Ponadto wciąż są też do wyrównania pewne rachunki nazwijmy to krzywd z kampanii wyborczej, czy też funkcjonowania nie tyle w polityce krajowej, ale w samorządach. Niektórzy senatorowie mają – nazwijmy to – żal do Prawa i Sprawiedliwości i dlatego w rezultacie znaleźli się po drugiej stronie sceny politycznej.
Przez uchwałę w obronie praw obywatelskich, Senat próbował wpisać się w bieżące wydarzenia w Polsce. Z czym – Pana zdaniem – mamy obecnie do czynienia na ulicach polskich miast?
– Trudno to nazwać… Wygląda, że ktoś próbuje wywrócić cały dotychczasowy porządek naszej kultury, tradycji, podkopać chrześcijańskie korzenie, z których jako naród wyrastamy. To, co możemy obserwować nie ma nic wspólnego z kulturą, ale raczej z warcholstwem. Jeśli się wyprowadza na ulice dzieci jeśli się wtyka im do rąk czy wiesza na szyi karton z napisem dotyczącym aborcji, to czy można sobie wyobrazić coś bardziej tragicznego.
To, co widzimy na ulicach nie ma nic wspólnego z polityką, to jest przejaw skrajnej nienawiści, to jest używanie ludzi przez przeciwników Prawa i Sprawiedliwości, którzy wykorzystają każdą nadarzającą się okazję, aby zaatakować rząd Zjednoczonej Prawicy. Jak rozumieć to, że była poseł Ruchu Palikota, Anna Grodzka domaga się aborcji, przecież słysząc to człowiekowi ręce opadają i nic dziwnego, że w uszach brzmi coraz bardziej przeraźliwie – gdzie jesteśmy, o co tu chodzi i dokąd zmierzamy? Dzisiaj w Warszawie odbywają się kolejne protesty, do których – jak słyszę – mają dołączyć środowiska LGBT. Tyle, że to nie są żadne strajki, protesty, ale to jest nadużycie. Byłem przekonany, że po stronie tzw. totalnej opozycji i rozmaitych środowisk popierających przeciwników politycznych PiS, nic mnie nie jest już w stanie zaskoczyć, ale widzę, że się myliłem.
Ku czemu to wszystko zmierza?
– Zastanawiam się nad tym, skoro nawet idole totalnej opozycji, autorytety tego środowiska krytycznie oceniają to, co się teraz dzieje. Na przykład były prezes Trybunału Konstytucyjnego, Andrzej Rzepliński krytycznie ocenił zachowania protestujących na ulicach polskich miast i nazwał ich wprost awanturnikami. Tyle, że na protestujących – jak widać – nie robi to żadnego wrażenia i nawet swoich autorytetów nie słuchają.
Również były prezes Trybunału Konstytucyjnego i były Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Andrzej Zoll, którego też trudno posądzić o sympatię do PiS-u powiedział, że dla niego każda aborcja jest czymś złym. Zastanawiające jest też, że te protesty jakoś nie odbywają się dajmy na to przed domem Aleksandra Kwaśniewskiego, czy twórców zapisów konstytucyjnych z 1997 roku, uchwalonych przez Zgromadzenie Narodowe, a więc Sojusz Lewicy Demokratycznej, Polskie Stronnictwo Ludowe, Unię Demokratyczną i Unię Pracy, bo to właśnie z tej Konstytucji wynika prawna ochrona życia człowieka, nawet jeśli jest on obciążony chorobą. Dziwne jest też, to dlaczego dzisiaj na sztandarach opozycji nie pojawia się jeszcze niedawno szafowany na lewo i prawo napis Konstytucja? To pokazują, że prawo te środowiska traktują wybiórczo.
Komuś wyraźnie zależy żeby podważyć fundamenty naszej zachodniej cywilizacji?
– Dokładnie, komuś się marzy zmierzch naszej zachodniej cywilizacji, bo jak inaczej nazwać atak na świętości, na nasze kościoły, na kapłanów, na wiernych modlących się w świątyniach. Tego, co widzimy – niszczenia substancji materialnej, zabytkowej jaką stanowi większość świątyń w Polsce, nie wspominając, że są też profanacje, to jest coś niewyobrażalnego, to jest wyraz zdziczenia, coś czego nigdy wcześniej nie było. Przestrzeni, świętości naszych świątyń nigdy wcześniej nie naruszano. Dlatego brak słów żeby wytłumaczyć zachowania jakie w ostatnich dniach obserwujemy w naszym kraju. Powiedzieć, że jest to warcholstwo, to tak jak nic nie powiedzieć.
Po stronie kierownictwa Ogólnopolskiego Strajku Kobiet najpierw były postulaty dotyczące tzw. praw kobiet, ale teraz pojawiają się wprost żądania polityczne mianowicie dotyczące dymisji rządu…
– Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego mamy elementy lewackiej rewolucji jaka idzie do nas z zachodu, gdzie dokonała już poważne spustoszenia. Na celowniku jest teraz Polska. Te środowiska mobilizują wszystkie siły, aby zrzucić odpowiedzialność na rząd, aby uderzyć nie tylko w Kościół, ale też w instytucje państwa polskiego. Słyszymy wprost, że domagają się ustąpienia rządu, to jest ich cel, z którym wcale się nie kryją. Słychać to chociażby w wykrzykiwanych hasłach, czy zobaczyć na transparentach, którymi wymachują. Tylko, że to, co robią organizując uliczne protesty – w dodatku w obliczu pandemii, co może przełożyć się na zwiększenie i tak już dużej liczby zakażeń koronawirusem – jest zagrożeniem dla zasad demokratycznego państwa prawa.
Jak wytłumaczyć, to, że wśród protestujących większość stanowią ludzie młodzi?
– Nie tylko młodzież, ale z rodzicami na protestach pojawiają się również małe dzieci. Przestrzegałbym jednak feministki, wszystkich tzw. nowoczesnych przed sytuacją, która może się wytworzyć. Mianowicie, w tej chwili młodzież widząc, że pewna grupa wychodząc na ulice krzyczy, wrzeszczy, domagając się prawa do aborcji, za jakiś czas ci ludzie młodzi mogą pójść dalej z żądaniami i rozszerzyć je o eutanazję. To jest lewacka ścieżka, która może się wymknąć spod kontroli. Patrząc na to, co dzieje w Polsce – w tyle głowy mam Irlandię i wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat, także Hiszpanię, Maltę, o których mówiło się kiedyś, że są to państwa ultra katolickie, nie mówiąc już o Francji, którą nasz Wielki Rodak, św. Jan Paweł II – w 1985 roku pytał: – Francjo – najstarsza córo Kościoła, co zrobiłaś ze swoich Chrztem…?!
Nie wierzę też w informacje podawane prze lewicowo-liberalne publikatory, które podają sondaże, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie tzw. aborcji eugenicznej popiera jedynie 12 procent polskiego społeczeństwa. To manipulacja szyta grubymi nićmi. Polacy, to mądrzy ludzie i są za ochroną życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Protesty inspirowane przez nieodpowiedzialne środowiska lewackie wewnętrzne i zewnętrzne, w których uczestniczy młodzież – jak się wydaje – nie do końca rozumiejąca, o co chodzi w tej zorganizowanej akcji, tego nastawienia nas jako narodu nie zmienią.
Dziękuję za rozmowę.

