logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Nie pozwólmy na profanacje

Piątek, 30 października 2020 (19:36)

Należy bronić kościołów, dokumentować profanacje i zgłaszać je do prokuratury, a nawet zatrzymywać sprawców.

Na profanacje kościołów, najścia podczas Mszy św. należy reagować w sposób stanowczy, ale spokojny, tak aby nie dać się sprowokować. – To, co powinni robić zwykli obywatele, to dokumentować takie przypadki naruszenia prawa poprzez nagrywanie na telefonie komórkowym całego zajścia, twarzy osób, i kierowanie zawiadomienia do prokuratury z żądaniem ścigania tych przestępstw – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” mec. Bartosz Kownacki, poseł PiS. – Jeżeli jest to udokumentowane, są świadkowie, to później ustalenie przynajmniej części z tych osób powinno być dosyć łatwe – dodaje.

Prawnik podkreśla, że można również dokonać obywatelskiego zatrzymania. – Każdy obywatel ma duże uprawnienia w tym zakresie, można nawet dokonać ujęcia obywatelskiego, zatrzymania takiej osoby na gorącym uczynku i jej przytrzymania do czasu, kiedy przyjedzie policja, w sytuacji, kiedy mogłaby się ona oddalić i nie można by ustalić jej tożsamości – wyjaśnia Kownacki.

Poseł zaznacza jednak, że w takich sytuacjach należy postępować rozsądnie, by nie ulec prowokacji drugiej strony, a jak można zaobserwować, protestującym właśnie na tym zależy. – Mimo że takie uprawnienie przysługuje, to byłbym bardzo ostrożny, żeby nie doszło do sytuacji, że ludzie wierzący będą przedstawiani jako strona agresywna – wskazuje Kownacki. – Należy to robić w taki sposób, żebyśmy osiągnęli efekt, tzn. żeby ludzie, którzy łamią prawo, ponieśli odpowiedzialność – tłumaczy.

Mecenas Kazimierz Smoliński apeluje do księży, aby nie bali się reagować w takich sytuacjach. – Mają prawo wyprosić taką osobę z kościoła – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł PiS.

Zatrzymać bluźniercę

Z kolei policja może interweniować w przypadku tzw. usiłowania popełnienia przestępstwa, czyli próby wtargnięcia z bluźnierczymi transparentami do kościoła i zakłócenia nabożeństwa religijnego.

Prawnicy zwracają uwagę, że mamy tu do czynienia z łamaniem prawa i odpowiednie organy państwa powinny ścigać te osoby. – Jeżeli ktoś wchodzi do kościoła w czasie Mszy św. z jakimiś transparentami, to jest ewidentne złamanie prawa i tym bardziej jest to skandaliczne, jeżeli to robi np. poseł – zaznacza Smoliński. – Dla mnie nie ulega wątpliwości, że te zachowania, zarówno przed kościołami, jak i w kościołach, spełniają przesłanki przestępstw przynajmniej z dwóch przepisów Kodeksu karnego, art. 195, 196 – dodaje prawnik.

Artykuły te przewidują karanie osób, które przeszkadzają publicznemu wykonywaniu aktu religijnego oraz tych, które dopuszczają się obrazy uczuć religijnych, znieważają miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych lub przedmiot czci religijnej.

– Jeżeli mamy do czynienia z atakami na kościoły, księży, to mamy do czynienia z aktami wandalizmu i zniszczenia mienia, z aktami naruszania uczuć religijnych, tutaj co najmniej dwa przepisy Kodeksu karnego mogą być stosowane. Jak również dochodzi do naruszenia nietykalności konkretnych osób, kapłanów – stwierdza Kownacki.

Poza tym dochodzi tu do naruszenia Kodeksu wykroczeń, ponieważ organizowane są zgromadzenia zakazane podczas stanu epidemii. – To nie są żadne spacery, tylko ewidentne zgromadzenia, które podczas pandemii są zakazane – mówi Smoliński. – Oczekiwałbym – i jestem przekonany, że tak się dzieje – iż policja ustala te osoby, które biorą udział w takich zgromadzeniach, które są nielegalne, a ci, którzy łamią prawo karne, będą ścigani. A jeżeli by to nie miało miejsca, to my jako obywatele mamy prawo, żeby też inicjować postępowania karne w takim zakresie – konstatuje Kownacki.

Mecenas Smoliński jest przekonany, że policja będzie prowadziła postępowania, ponieważ te osoby same prezentują w mediach społecznościowych swoje działania i tożsamość.

W ocenie prawników przepisy dotyczące ochrony miejsc kultu i ludzi wierzących są wystarczające, ale odpowiednie organy państwa powinny je stosować.

– Należy oczekiwać, żeby państwo je stosowało, a jeżeli mamy podejrzenie, że tego nie robi, to należy samemu inicjować działania poprzez doniesienia na policję czy do prokuratury – zaznacza Kownacki.

W jego opinii „bardzo stanowczo powinno wkroczyć tutaj państwo, oczywiście w sposób umiejętny, żeby nie doprowadzić do eskalacji tego konfliktu”. – Bardzo łatwo jest rozhuśtać te emocje, że nikt nie będzie nad tym panował. Nie wiem, czy opozycji o to chodzi – zastanawia się Smoliński. 

Zenon Baranowski

NaszDziennik.pl