Archiwum Akt Nowych należy do grona kilku prestiżowych archiwów narodowych gromadzących najważniejsze dla Polski dokumenty. Niedawno został Pan dyrektorem placówki. To na pewno duże wyzwanie, choć niewątpliwie sporym ułatwieniem jest fakt, że od lat jest Pan związany z AAN.
– To dla mnie duże wyzwanie zawodowe. AAN to główne polskie archiwum zabezpieczające dokumenty najnowszej historii Polski, począwszy od czasów I wojny światowej. Jesteśmy częścią sieci archiwów państwowych kierowaną przez naczelnego dyrektora Archiwów Państwowych, a podporządkowanych Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Co prawda, faktycznie pracuję wiele lat w AAN, ale uczę się tego archiwum i jego zasobu przez cały czas. Pamiętajmy również, że przez lata zmieniają się również wyzwania stojące przed archiwami, zmienia się metodyka, technologia, oprogramowanie, wreszcie przepisy. Tak jak w innych dziedzinach działalności naszego państwa, także tutaj trzeba uczyć się i rozwijać.
Warto podkreślić, że obecna dyrekcja AAN złożona jest z osób, które rozpoczynały tutaj swoją pracę zaraz po studiach i przechodziły kolejne etapy rozwoju zawodowego. Podobnie jest zresztą w dużej części kadry kierowniczej. Uważamy, że szczególnie w tego typu instytucjach doświadczona kadra i pracownicy są niezbędną częścią instytucji, którą nie sposób zarządzać, kiedy nie poznało się charakteru zasobu i jego mocnych oraz słabych stron. Po prostu nie sposób nim zarządzać zza biurka i zza ekranu komputera. Potrzebna jest bezpośrednia styczność i kontakt z zasobem. I tu, co może niektórych zaskoczyć, dotyczy to również w pewnych elementach zasobu cyfrowego, który w odpowiedni sposób musi być zabezpieczany. To elementarz pracy archiwalnej. W tym ostatnim wymiarze dotyczy to jednak bardziej znajdującego się w naszym budynku Narodowego Archiwum Cyfrowego. Chwalę sobie studia historyczne na specjalności archiwalnej, jakie odbyłem na Uniwersytecie Wrocławskim w czasach, kiedy archiwistykę wykładali tam m.in. prof. Kazimierz Bobowski, prof. Rościsław Żerelik, dr Józef Drozd i dr Roman Stelmach. Dzięki trwającym przez kilka lat zajęciom podjęcie pracy w AAN nie stanowiło dla mnie większej trudności. Przychodziłem po prostu do świata, który znałem i o którym uczyłem się w trakcie studiów.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

