logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Potrzebny wspólny front

Środa, 4 listopada 2020 (02:07)

Środowiska rolnicze chcą jak najszybciej porozumieć się z rządem i wesprzeć go w odparciu lewackich ataków.

Wobec brutalnych i wulgarnych protestów aborcjonistów rolnicy nie chcą być bierni. Jak dowiedział się „Nasz Dziennik”, środowiska rolnicze, które protestują w związku z „Piątką dla zwierząt”, wyciągają rękę do Prawa i Sprawiedliwości. Proponują jak najszybsze zawarcie porozumienia, aby wspólnie oprzeć się zmasowanym atakom środowisk lewicowych i liberalnych. – W kraju dzieje się bardzo źle, ulica została podpalona. To, co dzieje się dziś w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, jest porażające. Skala i forma tych protestów wywołuje we mnie skrajnie negatywne emocje – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Szczepan Wójcik, rolnik i hodowca zwierząt na futra, jeden z liderów rolniczych protestów. Jak wyjaśnia, Polska potrzebuje teraz spokoju. – Powinniśmy jak najszybciej uspokoić emocje i zająć się zabezpieczaniem naszej Ojczyzny, w tym gospodarki, przed najgorszym. Apeluję do polityków PiS, jeszcze nie jest za późno. Przestańcie ograniczać rolnictwo, wyciągnijcie rękę do zgody. Polscy rolnicy chcą rozmawiać, choćby jutro – zaznacza Wójcik.

Apel do rządu o jak najszybsze zawarcie porozumienia kieruje również NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych. – Jesteśmy gotowi stawić się na każde zaproszenie premiera. Uważamy, że sytuacja w kraju jest bardzo trudna i wymaga współpracy. Tym bardziej że zagrożenia są ogromne. Jeszcze można odbudować wzajemne zaufanie – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Teresa Hałas, przewodnicząca NSZZ RI „Solidarność”.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Rafał Stefaniuk

Nasz Dziennik