logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Napaści na świątynie są haniebne

Środa, 4 listopada 2020 (21:06)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Panie Pośle, co tak naprawdę stoi za tzw. spontanicznymi protestami kobiet?

– Z jednej strony jest to protest Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Marsze przybrały tak dużą skalę tak dużą skalę, skalę, co wynika m.in. z zachęty ze strony opozycji – zupełnie nieodpowiedzialnej zachęty do udziału w tych zgromadzeniach. Wszyscy przecież zdają sobie sprawę, na jakim etapie pandemii jesteśmy obecnie w Polsce. Premier Mateusz Morawiecki, mówił o tym podczas dzisiejszej konferencji prasowej – jak poważna jest sytuacja epidemiczna i jak wielkie zagrożenia są związane ze zgromadzeniami w tym czasie.  Zgromadzenia są zakazane, a mimo to liderzy opozycji totalnej popierają te protesty i wręcz zachęcają do udziału w tych zgromadzeniach. Z drugiej strony, mamy olbrzymie lobby aborcyjne i tych, którzy liczą, że ulica będzie decydowała o przebiegu wydarzeń politycznych w Polsce i o tym, czy Prawo Sprawiedliwość – Zjednoczona Prawica będą dalej rządzić. To są czcze oczekiwania i wyssane z palca rachuby, bo PiS ma większość w Sejmie. Jesteśmy dopiero rok po wyborach parlamentarnych i nawoływanie na ulicach do dymisji rządu jest z jednej strony aberracją, a z drugiej świadczy źle o tych, którzy tego rodzaju żądania stawiają. To tylko pokazuje, jakie ci ludzie mają pojęcie o demokracji i konstytucyjnych zasadach obowiązujących w demokratycznym państwie prawa, którym bez wątpienia jest Polska. Nie mam zatem jakichkolwiek wątpliwości, że te działania – w założeniu – zmierzają do obalenia rządu. Tyle że nie mają żadnych szans powodzenia.

Protesty nie są już tak liczne jak na początku. Zapał ostygł, towarzystwo się wykrzyczało…?

– W mojej ocenie wiele osób, które uczestniczyły w tych ulicznych protestach – wyłącznie w kontekście orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności tzw. aborcji eugenicznej z Konstytucją, bo takie mają poglądy, bo uważają, że tzw. kompromis aborcyjny powinien nadal obowiązywać, ci ludzie uwierzyli, że za decyzją Trybunału stoi PiS. Dlatego uczestniczyli w tych protestach – bez względu jak byśmy ich oceniali – w dobrej wierze. Natomiast jak długo Marta Lempart i pozostałe liderki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet będą nawoływały do obalenia rządu, stawiały horrendalne żądania, tym więcej osób będzie się przekonywało, że zostali – tak naprawdę – zmanipulowani, a działania antyrządowe niewiele mają wspólnego z pierwotnym oczekiwaniem utrzymania kompromisu aborcyjnego. Jednocześnie trzeba też podkreślić, że są to oczekiwania zupełnie niezgodne z Konstytucją RP, bo przecież dzisiaj nie ma możliwości wpłynięcia na wyroki Trybunału Konstytucyjnego. Ten wyrok zapadł, za moment pewnie będzie opublikowany i będzie obowiązujący, natomiast – tak jak wspomniałem – w momencie, kiedy ludzie się zorientują, że są wciągani w polityczną hucpę, że stają się narzędziem w rękach lewackich środowisk, to w tych protestach więcej uczestniczyć nie będą.

W protestach masowo bierze udział młodzież. Oni też łatwo ulegali manipulacjom?

– Niestety, młodzież też została wmanewrowana w te protesty, młodzież w dużej mierze bezideowa, o której mówił minister edukacji i nauki prof. Przemysław Czarnek, że jest to efekt systemu edukacji w Polsce, który doprowadził do tego, że młodzi ludzie bez wiedzy, bez podstawowych wiadomości wychodzą na ulice, szukając sobie jakiegoś celu, ale głównie rozrywki – w złym tego słowa znaczeniu. Jest to tym bardziej przerażające, że mamy pandemię koronawirusa, wzrosty zakażeń, a mimo to liderzy tych lewackich protestów mają za nic bezpieczeństwo i namawiają młodych do wyjścia na ulice pod pretekstem dobrej zabawy. Czym innym bowiem są komunikaty, że w tym, a w tym miejscu będzie dzisiaj dobra zabawa…? To nic innego, jak oszukiwanie młodych, co pokazuje, że tu nie chodzi wcale o wyrok Trybunału Konstytucyjnego, nie chodzi o kwestie zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych, ale chodzi o to, żeby atakować rząd, aby stwarzać wrażenie, że rząd Zjednoczonej Prawicy nie ma poparcia społecznego, że sobie nie radzi, i że odpowiada za to, co w Polsce się dzieje. Natomiast ci, którzy w tych protestach brali udział – myślę, że zauważyli, że jest to manipulacja, że zostali wciągnięci w antyrządową grę i kolejny raz na ulice już nie wyjdą. Tym samym protesty będą coraz mniejsze.

Jak skomentuje Pan udział dzieci w protestach, dzieci często trzymających kartony z wulgarnymi napisami?

– Niestety, dorośli – rodzice coraz częściej angażują w protesty własne dzieci, które nie rozumieją, o co w tym wszystkim chodzi. To tylko świadczy o całkowitym braku zasad rodziców tych dzieci, którzy swoje pociechy wyciągają na ulice, uczestniczą w manifestacjach. Co więcej w ręce swoich dzieci wkładają kartoniki z wulgarnymi napisami. Tym samym krzywdzą swoje własne dzieci. Jeżeli dzieci będą wychowywane w takiej atmosferze, w taki sposób – od najmłodszych lat będą uczone debaty publicznej – to w przyszłości, kiedy dorosną, można się spodziewać najgorszego. Jeśli bowiem ktoś z wulgaryzmami wychodzi na ulice, nawet jeśli domagałby się – z jego punktu widzenia – realizacji słusznych postulatów, to nie jest to dobry sposób na debatę. Tak czy inaczej nie chodzi tu o żadną debatę, ale próbę siłowego rozwiązania, bez liczenia się z prawem. Odbywa się to m.in. poprzez wciąganie w tę grę młodzieży szkolnej i o zgrozo najmniejszych dzieci w wieku przedszkolnym, a nawet mniejszych, co było widać w relacjach telewizyjnych tych protestów. Świadczy to jak najgorzej o tych, którzy po takie metody sięgają, używając swoich dzieci.   

Wspomniał Pan, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności tzw. aborcji eugenicznej z Ustawą Zasadniczą zapadł, że za moment zostanie opublikowany i będzie obowiązujący. Skąd jednak ta zwłoka?

– Trudno mi powiedzieć dlaczego. Być może bierze się to stąd, że nie ma jeszcze pisemnego uzasadnienia orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. To jest ważne, bo pokaże kierunki ewentualnych działań legislacyjnych. Jak wiemy, inicjatywa prezydencka już trafiła do Sejmu i jest trochę jakby obok orzeczenia Trybunału. Prezydentowi pewnie chodzi o to, żeby pokazać, że ze strony jego kancelarii też jest wola zażegnania tego konfliktu. Sądzę, że zasadnym byłoby jednak, aby przed ewentualnymi działaniami legislacyjnymi zobaczyć pisemne uzasadnienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego i jego intencjami kierować się w dalszych działaniach.

Znakiem tych ulicznych protestów są napaści i profanacje świątyń. Marta Lempart zapowiada, że będą kolejne protesty i ataki na Kościół. Świątyń bronią ludzie świeccy, którzy się organizują, tworząc warty, a gdzie w tym wszystkim są służby państwa?

– Napaści są rzeczywiście haniebne, ale to pokazuje, kto stoi za tymi protestami – że są to lewacy, którzy zawsze walczyli z Kościołem, że są to ludzie, którym religia przeszkadza, których Kościół uwiera. Ci ludzie werdykt Trybunału Konstytucyjnego wykorzystują jako pretekst do atakowania tego, co dla większości Polaków jest najdroższe. Oczekiwałbym od organów państwa zdecydowanych działań. Takich profanacyjnych, brutalnych akcji nie można puszczać płazem bez względu na to, czy mamy do czynienia z protestującą w kościele posłanką, czy osobą będącą członkiem jakiejś organizacji lewicowej, feministycznej. Jeśli taka osoba obraża uczucia religijne, jeżeli godzi w wolność wyznania, to powinna ponieść konsekwencje prawne, karne, i mam nadzieję, że dokładnie tak będzie. To, co działo się w ubiegłą niedzielę, co zresztą do tej pory się odbywa – profanacje świątyń, profanacje upamiętnień, pomników – to jest barbarzyństwo. To jest rzecz niebywała – dodam, że takich zachowań nie było w okresie minionego trzydziestolecia, tego też nie robiła „stara” lewica, która nie odważyła się tak postępować. Tymczasem w tej chwili – pod pretekstem obrony tzw. kompromisu aborcyjnego – dokonuje się ewidentnych przestępstw. Te działania muszą się spotkać nie tylko z potępieniem, ale także z surową karą.

             Dziękuję za rozmowę.

  

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl