logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Batalia o życie

Środa, 18 listopada 2020 (14:53)

Aktualizacja: 18 listopada 2020 (18:41)

Realnym skutkiem zwlekania z publikacją orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego jest śmierć kolejnych dzieci nienarodzonych.

W najbliższą niedzielę minie miesiąc od posiedzenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej. Orzeczenie wydane przez sędziów nadal nie zostało opublikowane. Oznacza to, że w polskich szpitalach od tego czasu zginęło kolejnych 90 dzieci.

Przypomnijmy: 22 października br. Trybunał Konstytucyjny rozpatrywał wniosek 119 posłów o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją RP tzw. przesłanki eugenicznej, umożliwiającej przerwanie w łonie matki życia dziecka podejrzanego o ciężką chorobę lub niepełnosprawność. Analizując argumenty prawne natury konstytucyjnej, sędziowie w pełnym składzie sędziowskim orzekli, iż aborcja z tzw. przesłanki eugenicznej narusza prawo do życia, które jest dobrem chronionym konstytucyjnie i podlega ochronie także w fazie prenatalnej.

– Spodziewaliśmy się, że orzeczenie zostanie niezwłocznie opublikowane w Dzienniku Ustaw – mówi Wojciech Zięba, prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka. Oznaczałoby to, że przesłanka eugeniczna zostałaby wykreślona z polskiego porządku prawnego. Sprawą tą nie musi się już zajmować ani Sejm, ani Senat, nie jest też wymagany podpis prezydenta. – Gra na zwłokę w tej sprawie jest dla nas niezrozumiała. Pojawiają się komentarze polityków obozu rządzącego, że do publikacji orzeczenia Trybunału jest potrzebne pisemne uzasadnienie, którego sędziowie mieli dotąd nie dostarczyć. To wprowadzanie w błąd opinii publicznej. W przeszłości w Dzienniku Ustaw opublikowano wiele orzeczeń bez ich pisemnego uzasadniania – wyjaśnia pro-lifer. Wojciech Zięba zaznacza, że tego typu tłumaczenia są polityczną grą na zwłokę.

Z danych udostępnionych przez Ministerstwo Zdrowia oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wynika, że w 2019 roku wykonano w polskich szpitalach 1074 aborcje eugeniczne. 435 zostało przeprowadzonych na dzieciach podejrzewanych o występowanie u nich zespołu Downa. – Zwlekanie z publikacją orzeczenia Trybunału nie jest jedynie niedopełnieniem pewnych formalności. Realnym skutkiem takiego postępowania jest śmierć kolejnych dzieci nienarodzonych – mówi Magdalena Guziak-Nowak, sekretarz zarządu Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka. – W ciągu jednego miesiąca odbiera się życie 90 dzieciom, w tym 36 z zespołem Downa. Moje wyliczenia opierają się na analizie danych statystycznych, ale dzieci, którym nie dane było się narodzić, nie są statystyką. To konkretne osoby, które zostały pozbawione należnego prawa do życia i które zdyskryminowano ze względu na ich wiek i przypuszczalny stan zdrowia – dodaje Magdalena Guziak-Nowak. Przypomina, że prenatalna selekcja dzieci jest jedyną sytuacją w polskim prawie, kiedy wykrycie choroby może prowadzić do odebrania życia pacjentowi.

Dokładnie dzisiaj, 18 listopada mija 100 lat od legalizacji aborcji. Pierwszym krajem, który zalegalizował zabijanie nienarodzonych dzieci, był Związek Sowiecki z Leninem na czele. W 1920 r. nie był to przypadek – już w 1913 r. Lenin mówił, że klasa robotnicza potrzebuje antykoncepcji i aborcji. W tamtym czasie w całej Europie prawo chroniło ludzkie życie. Po Związku Sowieckim pojawiły się ustawy aborcyjne w innych krajach europejskich. Drugim przywódcą europejskim, który chciał legalnej aborcji w swoim kraju, był Adolf Hitler. Dążąc do utworzenia „rasy panów”, doprowadził w 1933 r. do legalizacji zabijania niemieckich nienarodzonych dzieci, które mogły posiadać wady wrodzone.

Na terenie Polski po raz pierwszy prawnie narzucono pełną dopuszczalność aborcji 9 marca 1943 r. Rozporządzenie hitlerowskiego okupanta (Verordnung) zezwalało Polkom na nieograniczone żadnymi sankcjami zabijanie polskich nienarodzonych dzieci. Do klasyki przeszło zdanie Hitlera: „Osobiście zastrzelę tego idiotę, który chciałby wprowadzić w życie przepisy zabraniające aborcji na wschodnich terenach okupowanych”. Poza aborcją pozwolił Polkom stosować antykoncepcję. Równocześnie zaostrzono kary, do kary śmierci włącznie, za zabicie niemieckiego nienarodzonego dziecka. W czasach okupacji utrudniano korzystanie z opieki zdrowotnej, np. w Łodzi Polacy mieli dostęp do jednego szpitala. Wyjątek robiono jedynie w wypadku, gdy kobieta domagała się wykonania aborcji.

– Niechlubna rocznica, którą dziś obchodzimy, każe zapytać: gdzie jesteśmy jako cywilizacja? Przez 100 lat legalnej aborcji zginęło dwa i pół miliarda dzieci. Więcej osób ginie w wyniku aborcji niż z powodu nowotworów, AIDS czy COVID-19 – mówi Wojciech Zięba. – Historia uczy nas, że aborcja to żadne prawo i osiągnięcie, ale produkt ideologii marksistowskiej, narzędzie wymyślone przez bolszewików i hitlerowców. Zadziwiające, że niektórzy domagają się jej tak bardzo, jakby była ona prawem człowieka – dodaje Magdalena Guziak-Nowak.

Agata Gołda, Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka

NaszDziennik.pl