logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

„Praworządność” nie ma podstaw prawnych

Poniedziałek, 23 listopada 2020 (02:05)

Z Witoldem Waszczykowskim, posłem do Parlamentu Europejskiego, byłym ministrem spraw zagranicznych rozmawia Artur Kowalski

Wystąpił Pan do Komisji Europejskiej o definicję tak zwanej praworządności. Czy otrzymana odpowiedź w jakiś sposób rzuciła dodatkowe światło na tę sprawę?

– Odpowiedź została udzielona bardzo urzędniczym językiem. Ale każdy, kto zna tę problematykę, odczyta ją jednoznacznie: Komisja potwierdziła, że nie ma żadnej prawnie wiążącej definicji praworządności. Komisja operuje w tej sprawie bardzo nieprecyzyjnym językiem, odwołując się do „ogólnych zasad”. Nie jest to język prawa, lecz publicystyki politycznej.

Agencje informacyjne przytaczają jednak piątkową wypowiedź wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej Věry Jourovej, iż zaproponowany mechanizm dotyczący praworządności jest „mocno zakotwiczony w prawie”.

– Przed kilkoma miesiącami, gdy mieliśmy spotkanie komisji w Parlamencie Europejskim z Jourovą, zapytałem o podanie podstawy prawnej zasady kontroli praworządności. Potwierdziła wówczas, że tego nie ma. Nikt nie jest w stanie wskazać żadnego prawnie wiążącego dokumentu Unii Europejskiej, w którym byłaby ściśle sprecyzowana definicja praworządności.

O co więc w tej sprawie chodzi?

– Mamy do czynienia z wojną o kierowanie całą Unią. Ponieważ w traktatach europejskich nie ma odniesienia do wielu obszarów, w których teraz Komisja Europejska chciałaby zarządzać, to wrzuca się do dyskusji w Parlamencie Europejskim te kwestie. Na tej podstawie Parlament, w którym dominuje myślenie lewicowo-liberalne, podejmuje rezolucje piętnujące np. Polskę, stwarzając wrażenie, że odnosi się do obowiązującego prawa. W ten sposób usiłuje się wymusić podporządkowanie.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Artur Kowalski

Nasz Dziennik