Panie Pośle, czym de facto jest ujawnianie danych osobowych funkcjonariuszy policji prowadzących czynności służbowe, z czym ostatnio mieliśmy do czynienia?
W tej sprawie jest już bardzo jednoznacznie zdefiniowane stanowisko ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, aby stosowne postępowania zostały wszczęte wobec tych osób, które dopuściły się ujawnienia danych osobowych funkcjonariuszy. Nazwiska i adresy policjantów są objęte tajemnicą. Dlatego jest krańcowa nieodpowiedzialność tych polityków, którzy tego rodzaju czynów ujawnienia danych się dopuścili. Policja wykonuje swoje obowiązki i jeżeli musi zastosować środki przymusu bezpośredniego, dla bezpieczeństwa innych obywateli, to takie środki stosuje. Tak też się stało w przypadku nielegalnych manifestacji tzw. strajku kobiet, ale tak było też w przypadku Marszu Niepodległości 11 listopada.
Zatem jest to prawo policji i jeżeli nawet – w jakiś sposób – zostaje ono przekroczone, to wtedy wobec konkretnych funkcjonariuszy są wyciągane konsekwencje służbowe. Jednak chciałbym zaznaczyć, że w przypadku ostatnich nielegalnych zgromadzeń tzw. strajku kobiet do przekroczeń tego rodzaju z całą pewnością nie dochodziło. To raczej agresywne działania protestujących prowokowały i uruchamiały konieczność podejmowania zdecydowanych działań przez funkcjonariuszy policji. Natomiast upublicznienie wizerunków oraz danych osobowych policjantów kieruje agresję rozmaitych osób – chociażby w stosunku członków rodzin tychże funkcjonariuszy. Dlatego jest to działanie krańcowo nieodpowiedzialne, pomijając już fakt, że jest to też naruszenie prawa, które skutkuje określonymi konsekwencjami, co też zauważył minister Zbigniew Ziobro.
Czy stwierdzenie, że mamy do czynienia ze szczuciem na policjantów, jest przesadzone?
Niestety opozycja, która z jednej strony nawołuje do udziału w nielegalnych demonstracjach, wyciąga ludzi na ulice, wciąga w to również osoby młode, najmłodsze – chociażby uczniów szkół średnich, a z drugiej strony – jak pan redaktor zauważył – szczuje na organy, które są zobowiązane do zapewnienia porządku, do ochrony bezpieczeństwa obywateli, działa w sposób nieodpowiedzialny. To działanie opozycji można streścić stwierdzeniem „im gorzej, tym lepiej”, czyli celem jest doprowadzenie do anarchizacji życia w Polsce bez liczenia się ze skutkami. Te konsekwencje są opłakane, bo z jednej strony przez ostatnie tygodnie obserwowaliśmy znaczny wzrost zachorowań na COVID-19, a z drugiej strony mieliśmy do czynienia z sytuacjami, w których policja była atakowana słownie i fizycznie.
Efekt jest taki, że są poszkodowani funkcjonariusze – wspomnę tylko casus wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, gdzie w wyniku jego zachowania jeden z funkcjonariuszy policji trafił do szpitala. To są rzeczy nie do pomyślenia w takich krajach jak np. Niemcy czy Francja. Przypomnę, że we Francji po ostatniej nowelizacji ustawy są drakońskie kary dla osób, które upublicznią wizerunek funkcjonariusza policji działającego na służbie, a w Niemczech osoby, które nie stosują się do przepisów o zakazie zgromadzeń, są polewane wodą, a bardziej agresywne zatrzymywane. Natomiast w Polsce opozycja nawołuje do udziału w demonstracjach i atakuje policję.
We Francji za ujawnienie wizerunku i danych policjantów grozi rok więzienia i grzywna w wysokości 45 tysięcy euro. A w Polsce?
To jakby pokazuje różnicę między państwami starej Unii a Polską. Ponieważ tam jakiekolwiek naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza wiąże się z odpowiedzialnością karną – bardzo twardo egzekwowaną. We Francji, mimo że wcześniej też obowiązywały kary za ujawnienie danych osobowych policjantów, to w tej chwili sankcje te zostały w sposób drastyczny podwyższone. Chodzi o to, że państwo francuskie chroni swoich funkcjonariuszy, bo zdaje sobie sprawę, że na ich skutecznym działaniu opiera się bezpieczeństwo obywateli. Państwo polskie również stara się chronić funkcjonariuszy, którzy stoją na straży bezpieczeństwa.
Niestety – totalna opozycja jakby ignorowała te przepisy, zakazy, jakby nie zdawała sobie sprawy z tego, że zanarchizowanie życia publicznego, atak na policję w konsekwencji może doprowadzić do bardzo niebezpiecznej sytuacji, gdzie osób poszkodowanych w starciach z policją może być naprawdę dużo i to zarówno po stronie funkcjonariuszy, jak i po stronie osób protestujących, ale też osób postronnych. To, co ostatnio obserwujemy na ulicach polskich miast, to jest działanie w jakimś amoku, co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Zwrócę uwagę, że te wszystkie agresywne działania tak naprawdę są wymierzone w rząd Zjednoczonej Prawicy, w większość parlamentarną wybraną w demokratycznych wyborach. Są też wymierzone w przedstawicieli państwa polskiego, którzy pełnią swoją służbę w organach czy to policji, czy innych służbach, które służą bezpieczeństwu i w każdej sytuacji muszą być gotowi wykonywać określone obowiązki.
Agresja wobec policjantów jest coraz większa. Jaki jest cel tych licznych prowokacji?
Mamy daleko idącą próbę destabilizacji sytuacji w Polsce, ale to nic nowego. Od kilku lat z mniejszym bądź większym nasileniem jest realizowany stary, sprawdzony scenariusz „ulica i zagranica”. Najpierw na ulicy próbuje się doprowadzić do zamieszek, próbuje się zmusić do interwencji policję i wywołać sytuacje, które będą następnie pokazywane na zdjęciach i materiałach filmowych w Europie i instytucjach europejskich. Ma to być pretekst do krytykowania i atakowania polskich władz za rzekome ograniczanie wolności zgromadzeń, wolności słowa. Tymczasem w Polsce nic szczególnego się nie dzieje. Nie dzieje się nic, co nie miałoby miejsca chociażby we Francji, w Niemczech, Holandii czy Hiszpanii, gdzie tego typu protesty z uwagi na pandemię są tłumione w sposób jeszcze bardziej zdecydowany.
Gdzie jest miejsce pracy posła? W Sejmie czy na ulicy? Pytam o to w kontekście stwierdzenia ministra Mariusza Kamińskiego, który mówił o posłach opozycji, którzy nie tylko zachęcają do udziału w protestach, ale sami biorą w nich udział, stanowiąc niejako tarczę dla bardziej agresywnych uczestników zajść…
Przede wszystkim ci posłowie, m.in. Joanna Scheuring-Wielgus czy Klaudia Jachira, łamią prawo dotyczące uczestnictwa w nielegalnych zgromadzeniach. I to jest podstawowy zarzut, jaki można postawić. Do tego dochodzi ujawnienie danych osobowych funkcjonariuszy, co już wykracza poza wszelkie dopuszczalne normy. W przypadku posłanki Lewicy Joanny Scheuring-Wielgus można by sformułować także zarzut obrazy uczuć religijnych, zakłócania nabożeństw. Tak czy inaczej ci parlamentarzyści zachowują się w sposób nielicujący z funkcją posła na Sejm Rzeczypospolitej. Oczywiście podstawowym obowiązkiem posła jest wykonywanie mandatu poselskiego – praca w parlamencie, praca w okręgu, z którego został wybrany, ponadto dyżury poselskie.
Żeby było jasne – nikt parlamentarzystom nie odbiera prawa do udziału w zgromadzeniach.
Owszem, posłowie są politykami i mają prawo do udziału w manifestacjach, także prawo do popierania określonych ruchów politycznych czy społecznych, jednak wyłącznie wtedy, kiedy są to działania legalne, dopuszczone prawem. Niestety posłowie, politycy opozycji popierają działania nielegalne – jak powiedziałem – robią to w sposób całkowicie nieodpowiedzialny, ponieważ dają wyraźny sygnał obywatelom, że wszystkie ograniczenia, które są wprowadzone przez polski rząd – one są niczym nadzwyczajnym na tle państw, które stosują jeszcze ostrzejsze od nas restrykcje związane z koronawirusem bądź podobne, że te obostrzenia można łamać. I dla tego rodzaju działań nie ma żadnego usprawiedliwienia.
Państwo polskie powinno reagować zdecydowanie i jako poseł na Sejm mam satysfakcję, że jest zapowiedź ze strony prokuratora generalnego, że w przypadku nie tylko parlamentarzystów, ale wszystkich osób, które ujawniły dane osobowe funkcjonariuszy, będą wszczynane postępowania. W mojej ocenie takie postępowania powinny być również wszczynane wobec osób, które uczestniczyły w nielegalnych manifestacjach, także za naruszenie nietykalności funkcjonariuszy. Wszędzie tam, gdzie polityk, poseł narusza prawo, podlega on jeszcze ostrzejszym kryteriom oceny niż zwykły obywatel. Skoro polityk, poseł korzysta z różnych przywilejów, to tym bardziej jego odpowiedzialność powinna być jeszcze większa.

