Minister sprawiedliwości w swoim wystąpieniu dodał, że w traktatach jest jednoznacznie zapisane, że organem uprawnionym do tego rodzaju procedowania i oceny kwestii stosowania sankcji związanych z praworządnością, jest tylko rada, a nie TSUE.
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała w środę w Parlamencie Europejskim, że państwa, które mają wątpliwości ws. mechanizmu praworządności, mogą zgłosić zastrzeżenia do Trybunału Sprawiedliwości UE. – To jest miejsce, w którym normalnie dochodzi do wyjaśnienia kwestii prawnych – zaznaczyła.
Pytany dziś o to stanowisko w Polskim Radiu 24, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ocenił, że szefowa Komisji Europejskiej nie może nie wiedzieć, że traktaty europejskie, które są prawem pierwotnym UE i konstruują funkcjonowanie organów unijnych, jak i państw w relacji z tymi organami, wykluczają, aby TSUE mógł tego rodzaju zagadnienia rozstrzygać.
– Jest bardzo jednoznacznie w traktatach zapisane, że jedynym organem uprawnionym do tego rodzaju procedowania i oceny kwestii stosowania sankcji związanych z praworządnością, jest tylko rada – powiedział Ziobro. Dodał, że w związku z tym „jest oczywiste, że pani von der Leyen działa w złej wierze”.
Minister sprawiedliwości wskazał, że art. 7 traktatu przewiduje, że procedura praworządności związana z badaniem jej ewentualnego naruszenia może mieć finalnie zastosowanie wtedy i tylko wtedy, jeśli wszystkie państwa UE jednomyślnie z wyjątkiem tego, którego sprawa dotyczy podejmą decyzję, że sankcje mają mieć zastosowanie.
W ocenie Zbigniewa Ziobry mamy więc „do czynienia nie tyle z ominięciem, a ze złamaniem kategorycznego zapisu gwarancyjnego określonego w traktatach, który został właśnie tak sformułowany, aby nie dochodziło do ewentualnych nadużyć na szkodę któregoś z państw”.
Dodał, że w jego opinii, wykorzystuje się sytuację związaną z pandemią, związaną z dramatycznymi konsekwencjami dla wielu państw i „wprowadza się tylnymi drzwiami przepisy, które łamią praworządność”. – To jest największy paradoks i można powiedzieć obnażenie hipokryzji UE, dlatego że pod pretekstem walki o praworządną Europę, z samej swojej istoty tą praworządność UE chciałaby złamać – mówił Ziobro.
Wyjaśnił też, że w sprawie warunkowości budżetu były różnice między nim a premierem na etapie szczytu lipcowego, kiedy zbierała się Rada Europejska. – Mając doświadczenia negocjacji z UE, [...] przekonywałem wówczas pana premiera, że warto zdecydować się na weto [...]. Pan premier wówczas uzyskał zapewnienie w kuluarowych negocjacjach ze strony przywódców UE oraz szefowej Komisji Europejskiej, że tego rodzaju rozwiązanie nie będzie proponowane. Jak się okazało później, liderzy państw europejskich nie dotrzymali słowa i usiłują przeforsować sprzeczne z zapewnieniami lipcowego szczytu regulacje, które w sposób radykalny zmieniają istotę UE, czyli tak naprawdę pozbawiają w sposób konsekwentny, w sposób radykalny realnej władzy instytucji demokratycznych państw suwerennych na rzecz władzy Komisji Europejskiej i organów UE – stwierdził Ziobro.
Jak podkreślił, teraz jego stanowisko i premiera jest jednak „konsekwentne” i „zbieżne”. – Tutaj mówimy jednym głosem – dodał.
Odnosząc się do mechanizmu warunkowości, zaznaczył też, że „nie wyobraża sobie, żeby takie rozwiązanie można było poprzeć”, ponieważ – jego zdaniem – oznacza to „radykalną utratę suwerenności przez Polskę”.
Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział wcześniej, że Polska na pewno skorzysta z prawa do sprzeciwu, jeśli nie będzie satysfakcjonującego Warszawę porozumienia w sprawie powiązania kwestii praworządności z budżetem UE. Premier Węgier Viktor Orbán skierował list do niemieckiej prezydencji i szefów unijnych instytucji, w którym zagroził zawetowaniem budżetu UE i funduszu odbudowy, jeśli wypłata środków będzie powiązana z kwestią praworządności.

