logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Spór o efekty szczytu

Niedziela, 13 grudnia 2020 (19:27)

Aktualizacja: 13 grudnia 2020 (19:27)

George Soros skrytykował kanclerz Niemiec Angelę Merkel i Unię Europejską za zawarcie  z Polską i Węgrami porozumienia ws. mechanizmu „pieniądze za praworządność”.

Kraje Unii Europejskiej z ulgą ogłosiły, że udało się osiągnąć porozumienie w sprawie, która mogła się skończyć zawetowaniem budżetu na lata 2021-2027 i Funduszu Odbudowy. Postanowiono, że do rozporządzenia wprowadzającego zasadę „pieniądze za praworządność” zostanie dodana instrukcja, w jakich sytuacjach Komisja Europejska będzie mogła wstrzymać przysługujące krajom UE unijne środki.

Porozumienie chwali polska i węgierska delegacja. Zoltán Kovács, rzecznik węgierskiego rządu, napisał w piątek na Facebooku, że Polska i Węgry skutecznie zadbały o swoje interesy. „Nie udało mu się tego osiągnąć. Nie poddaliśmy się szantażowi. Węgry i Polska obroniły pieniądze dla Węgrów i Polaków”– napisał Zoltán Kovács.

Krytykiem ustaleń szczytu jest George Soros. Według niego, Polska i Węgry są uosobieniem kryzysu, który trawi Wspólnotę. – Tymczasem liderzy UE odpowiadają na to kompromisem, który zdaje się odzwierciedlać wiarę, że zagrożenie można wyeliminować myśleniem życzeniowym – uważa finansista. Według niego, kanclerz Angela Merkel uległa węgierskiemu i polskiemu szantażowi.

Opinia Sorosa odbiła się szerokim echem. Nawiązał do niej premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu stwierdził, że pogląd Sorosa na efekty szczytu Rady Europejskiej jest bardzo ciekawy, gdyż ocenił, „że Węgry i Polska uzyskały praktycznie wszystko to, co chcą, i wygrały”.

Z kolei Janez Jansza, premier Słowienii, stwierdził, że to Soros stanowi główne zagrożenie dla Unii Europejskiej. „Proszę, trzymaj się z dala od UE i Europy. Twoje brudne pieniądze dla tak zwanych NGO to największe źródło konfliktów na kontynencie, które niszczy zaufanie wśród ludzi i demokracji” – napisał premier Słowenii na Twitterze.

Paweł Kubala, politolog, stwierdza, że krytyka porozumienia ze strony Sorosa nie przesądza, że jest to porozumienie dobre dla Warszawy i Budapesztu, ale że jest ono złe dla niego samego. – George Soros już proponował krajom UE rozwiązanie na wypadek weta Polski i Węgier, a wskutek ostatecznej decyzji jego pomysł przestał być brany pod uwagę. Chodzi o tzw. wieczyste obligacje. Czy w ten sposób międzynarodowa finansjera zupełnie uzależniłaby UE od siebie? O tym się na razie w praktyce nie przekonamy. Jednak reakcja Sorosa może wskazywać na to, że zależało mu na tym, żeby jego pomysł został poważnie rozważony w Europie – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Paweł Kubala.

Zaangażowanie Sorosa w Europie jest duże, więc trudno się dziwić reakcjom krajów, przeciwko którym jego inicjatywy są najmocniej wymierzone. – Wydaje się, że najwięcej środków miliarder przeznacza na promocję gender czy aborcji – podkreśla nasz rozmówca.

Mimo pojawiających się wielu zastrzeżeń co do efektów porozumienia strona polska przekonuje, że ono w pełni  zabezpiecza interesy Polski i Węgier. Jacek Saryusz-Wolski, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, poinformował na Twitterze, że dyskusji o efektach szczytu towarzyszy dezinformacja. Jak stwierdził, te ustalenia są wiążące dla stron. – Nie można wycofać rozporządzenia ws. tzw. praworządności w każdym momencie ani wydać nowego później, bo jest to tzw. rozporządzenie okołobudżetowe i może być przyjmowane tylko razem z budżetem, stanowi o tym jego podstawa prawna, art. 322, ust. 1, lit. a Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej – podał Jacek Saryusz-Wolski.

W sobotę – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami – zebrał się zarząd Solidarnej Polski. Jego celem było omówienie skutków porozumienia zwartego na szczycie UE i bieżącej sytuacji. Jak informowali przed spotkaniem działacze tego ugrupowania, w grę wchodziło nawet opuszczenie Zjednoczonej Prawicy. Wątpliwości koalicjanta próbował rozwiać premier Mateusz Morawiecki. – Wzmocniliśmy naszą pozycję od strony finansowej, a jednocześnie zachowaliśmy wzmocniony mechanizm, który chroni nas przed arbitralnym postrzeganiem praworządności – mówił szef rządu w rozmowie z jedną z komercyjnych rozgłośni radiowych. Jak stwierdził, namawia partnerów z SP do zachowania jedności.

Beata Kempa, europoseł Solidarnej Polski, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” stwierdziła, że spotkanie to nie jest elementem wewnątrzkoalicyjnych rozgrywek, a jest motywowane troską o przyszłość Polski i kolejnych pokoleń.

Z kolei, jak podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” politolog dr Krzysztof Kawęcki, zgrzyt w Zjednoczonej Prawicy spowodowany ustaleniami szczytu dowodzi, że nie sprawdza się nowa formuła partii rządzącej. – Wejście Jarosława Kaczyńskiego do rządu miało wygasić spory i doprowadzić do sytuacji, w której ZP będzie mówić jednym głosem. Obecnie mamy do czynienia z kryzysem dużo poważniejszym, niż o „Piątkę dla zwierząt”. Myślę, że ten temat jeszcze długo będzie jednym z kluczowych podczas wewnętrznych debat. Tym bardziej że sprawa mechanizmu praworządności trafi do parlamentu – zwraca uwagę dr Kawęcki.

RS

NaszDziennik.pl