logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Spal swoją nienawiść

Piątek, 18 grudnia 2020 (08:21)

Z dr. Arturem Dąbrowskim, prezesem Polskiej Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej, rozmawia Maciej Stanisławski

Proszę powiedzieć, skąd pomysł, aby w związku z akcją #FuegoAlClero („spalić kler”) napisać list do ambasadora Hiszpanii w Polsce?

 Pomysł wynika po części z faktu, że gdy otworzymy stronę ambasady, napotykamy tam bardzo ciekawe teksty, w których ambasador odwołuje się do tego, że zarówno Hiszpania, jak i Polska wniosły znaczący wkład w historię ludzkości, że przyczyniły się do pracy na rzecz tzw. lepszego świata. W związku z tym – skoro mamy razem tak wielki wkład – i chcemy dalej tworzyć „lepszy świat”, no to w tym świecie nie powinno być mowy o podżeganiu jednych przeciwko drugim. I zarówno w jednym, jak i drugim kraju, gdyby taka sytuacja miała miejsce, należałoby sobie wzajemnie pomagać. Dlatego jako Akcja Katolicka Archidiecezji Częstochowskiej zaprezentowaliśmy panu ambasadorowi przejawy takiego podżegania, takiej „mowy nienawiści” – zgodnie z terminologią nowej lewicy. I przeciwko komu ta mowa nienawiści jest skierowana.

Przeciwko przedstawicielom hiszpańskiego duchowieństwa.

– Oczywiście. To jawi się jak zaplanowana na szeroką skalę akcja, która nawołuje wprost do spalenia kapłanów żywcem. Jej hasło nawiązuje do słów hiszpańskiego komunisty i anarchisty Buenaventury Durrutiego, który twierdził, że „jedyny kościół, który oświeca, to ten, który płonie”. I ta akcja propagowana w mediach społecznościowych Hiszpanii wprost zachęca do tego, by słowa przełożyć na czyn. Pytanie: jeżeli ludzie o tym wiedzą, tak jak np. mogą wiedzieć o tym, gdzie przebywa niebezpieczny złodziej, który zaplanował grabież – i nie powiadomią o tym, nie ostrzegą, przymkną oko – to innymi słowy nie udzielą pomocy drugiemu człowiekowi. W konstytucji Hiszpanii znajdujemy zapis o tym, że za niedopuszczalną uznaje się dyskryminację z powodu m.in. religii – wymienionej zresztą dopiero na czwartym miejscu.

Ze względu na ów zapis, na przytoczone dokumenty, tym bardziej boli nas ten fakt. Dlatego żeby zapobiec tej mowie nienawiści, chcemy uzmysłowić panu ambasadorowi Francisco Javierowi Sanabria Valderramie, że Hiszpania – skoro mamy te wspólne korzenie i budujemy tę wspólną przyszłość – powinna zadbać o bezpieczeństwo tych, których bezpieczeństwo chce się zburzyć. Jeśli chcemy budować lepszy świat, wolny od tolerancji represywnej – czyli takiej, w której zgodnie z lewicowym myśleniem coś, co katolickie czy narodowe, jest z góry podejrzane, postawione w stan oskarżenia – chcemy zainteresować pana ambasadora tym tematem. Żeby zareagował adekwatnie i przekazał ten sygnał do swoich przyjaciół, których reprezentuje. I dlatego na tę zapowiedź palenia księży odpowiadamy inną inicjatywą. Skoro budzi to negatywny klimat, jest przejawem mowy nienawiści, to skoro już mowa o paleniu, kierujemy apel, aby spalić właśnie tę swoją nienawiść.

Dlaczego państwa inicjatywa jest tak ważna?

– Cóż, mamy akcję typu #FuegoAlClero i przedstawicieli skrajnej lewicy, którzy argumentacji logicznej nie przyjmują, którzy wychodzą – co podkreślałem wielokrotnie – z założenia szkoły frankfurckiej i wcielonej w szereg instytucji wspomnianej „tolerancji represywnej”. Tego powtarzania, o którym mówił włoski komunista Antonio Gramsci, twierdząc, że należy „niezmordowanie powtarzać własne argumenty, bowiem powtarzanie jest środkiem dydaktycznym, działającym najskuteczniej na umysłowość ludu”. Więc jeżeli oni będą powtarzać, że trzeba spalić kler, trzeba spalić kościoły, to ktoś rzeczywiście może pokusić się o to, by tak się stało. Wywołane zostaną zamieszki. Znów będą media, prasa, radio, telewizja, każdy będzie się tym zajmował, a ludzie będą sobie czynić wzajemnie krzywdę na ulicach. Przedstawiciele skrajnej lewicy posługujący się takim hasłem nawołują do przemocy i agresji wobec katolickiego duchowieństwa. Dlatego ta propozycja na Twitterze przypomina nam Noc Kryształową i przypomina początki tego, co zakończyło się holokaustem Narodu Wybranego.

Umieszczanie takich wpisów, takich haseł i hasztagów to jest rzecz karygodna.

– Przypomnijmy sobie niemieckich nazistów, którzy podpalali synagogi i czuli się usprawiedliwieni tym właśnie faktem, że władze dawały im na to przyzwolenie. My jako Akcja Katolicka nie protestujemy, nie wywieramy nacisków, tylko apelujemy do wrażliwości pana ambasadora, prosimy go o to, żeby nawet sam włączył się w tą akcję „Spal swoją nienawiść” #QuemaTuOdio, poczynił odpowiednie kroki i zapobiegł tej mowie nienawiści, aby ta mowa nie stała się czynem. Żeby nie spalono kapłanów, nie spalono świątyń.

W naszych mediach społecznościowych też widzimy rysunki płonących świątyń, rozpowszechniane chociażby przez środowiska związane chociażby z tzw. strajkiem kobiet.

– Oczywiście, mamy tego świadomość. I teraz chodzi o to, żeby ludzi, którym bliska jest wrażliwość i troska o drugiego człowieka – a nie muszą to być przecież ludzie wierzący – chcąc zapobiegać mowie nienawiści, wyrazili swój sprzeciw na swoim profilu w mediach społecznościowych – na Facebooku i Twitterze, zamieszczając przygotowaną przez nas grafikę, czy hasztag #QuemaTuOdio („spal swoją nienawiść”). A także wysyłając na adres ambasady hiszpańskiej – najlepiej za pośrednictwem poczty elektronicznej – swój sprzeciw, może posługując się przy tym przygotowanym przez nas listem. Zarówno adresy – także tradycyjne, jak i treść listu, można znaleźć na stronie Polskiej Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej. Wystarczy skopiować treść listu, wstawić aktualną datę, swój podpis i przesłać go na wybrany adres. Im więcej, tym lepiej. Niech pójdzie wyraźny sygnał, że gdyby ta akcja była skierowana przeciwko jakiemukolwiek innemu wyznaniu, że jej adresatem byłby wyznawca religii mojżeszowej, muzułmanin, a nie katolicki ksiądz, my tak samo byśmy protestowali. Mamy wspólną płaszczyznę, którą jest człowieczeństwo.

Ale skierowano ją jednak przeciw katolikom.

– Powiedzmy sobie otwarcie: jest to pewien wyraz globalnej rewolucji kulturowej, przygotowanej przez szkołę frankfurcką, którą ideologowie dzisiejsi wprowadzają po prostu w życie. Żeby Kościół, który jest ostateczną blokadą tych wszystkich antywartości, został pokonany. Jeżeli nie da się zrobić tego w sposób intelektualny, to trzeba to uczynić w zupełnie inny sposób: oczerniając, podjudzając i dyskredytując przeciwnika. Albo uciekając się wprost do przemocy wobec niego. Jeżeli mogę przytoczyć nasuwającą mi się na myśl analogię związaną z piłką nożną, to liczę na to, że być może ambasador Valderrama stworzy dzięki naszym apelom taki klimat, z jakim mamy do czynienia na derbach Atletico z Realem. Atmosferę wręcz podniosłą. I z pewnością może przyczynić się do tego aktywność wszystkich zainteresowanych, dlatego gorąco zachęcam do przesyłania tego listu.

Dziękuję za rozmowę.

Maciej Stanisławski

NaszDziennik.pl