logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Przywracać pamięć o bohaterach

Niedziela, 20 grudnia 2020 (19:38)

Z Januszem Józefem Kotowskim, p.o. dyrektorem Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, rozmawia Jacek Sądej

Wicepremier Piotr Gliński powołał Pana do pełnienia obowiązków dyrektora Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. Od początku wspierał Pan pomysł jego powstania i podkreślał, że to spełnienie powinności wobec tych, którzy oddawali życie za Ojczyznę.

– Uczestniczyłem w tym, ale nie przypisywałbym sobie jakichś szczególnych zasług. Było to pragnienie ostrołęckiego środowiska patriotycznego skupionego wokół posła Arkadiusza Czartoryskiego. Jak wiele osób wie, ta trudna inicjatywa samorządowa, traktowana w kategoriach wewnętrznej powinności wobec naszych bohaterów, nie mogłaby się realizować bez wsparcia rządu. Wcześniej, na etapie tworzenia, mocno pomagał nam Mateusz Morawiecki, Grzegorz Wąsowski oraz historycy IPN-u: Tomasz Łabuszewski i Kazimierz Krajewski. Samo muzeum, w moim przekonaniu, musi mieć wymiar edukacyjny i dotykać świata wartości. Chodzi o to, aby przykład prawdziwych bohaterów choć odrobinę budził serca młodych ludzi. Szczególnie zwracamy uwagę na to, żeby ta narracja muzealna była nie tylko podaniem pewnej wiedzy, ale żeby delikatnie budziła też pytania o to, co w życiu najważniejsze.
 

Na początku przyszłego roku muzeum ma przejść pod opiekę resortu kultury.

– Trwają prace legislacyjne nad przekazaniem przez miasto prowadzenia muzeum stronie rządowej. Placówka, która chce pokazać fenomen powszechnego oporu przeciwko władzy komunistycznej narzuconej ze Wschodu, wykracza oczywiście poza sprawy lokalne. Jest to dość naturalne, że organem prowadzącym będzie resort kultury. Jest pełna zgoda w Radzie Miasta, aby je przekazać. Inwestycje i wystawa stała bez wątpienia przekraczałyby możliwości finansowe miasta. Natomiast Muzeum Żołnierzy Wyklętych zostanie w Ostrołęce. Myślę, że miasto też na tym może skorzystać, jeśli będzie to muzeum żywe, stanowiące również centrum działalności młodzieży, choćby harcerzy. Ze względu na pewne dokonywane formalności, liczymy, że od lutego 2021 roku muzeum będzie już prowadzone wyłącznie przez stronę ministerialną.
 

Jakie ma Pan plany na przyszłość?

– W 2021 roku będzie to dokończenie pierwszej i drugiej części wystawy stałej, sali kinowej, biblioteki, księgarni. Nasza opowieść muzealna pokaże fenomen i bohaterstwo Żołnierzy Wyklętych, oczywiście w kontekście historycznym. Chcemy uzmysłowić zwiedzającym, że nie byli to ludzie znikąd, że byli to żołnierze Polski niepodległej, którzy często walczyli z Niemcami, z Rosjanami, a potem musieli się mierzyć z narzuconym ustrojem. Będzie to ukazanie osób i faktów, ale w kontekście wychowawczym, edukacyjnym, poruszającym pokłady ludzkiej osobowości i duchowości, żeby stawiać pytania o to, co dzisiaj jest ważne, czy możemy i powinniśmy się na ich przykładzie wzorować.

Jak to będzie wyglądało od strony technicznej?


– Będzie wiele sal, wiele propozycji – często bardzo ciekawych i naszpikowanych elektroniką – interaktywnych oraz sala kinowa, stanowiąca centrum spotkań, festiwali, koncertów, przeglądów filmowych. Będzie to też przestrzeń dla młodych ludzi, którzy będą mogli wychodzić ze swoimi inicjatywami, spotykać się i uczyć. Harcerze pytali, czy będą mogli organizować spotkania czy zjazdy. Odpowiedź jest oczywista. Trzeba z tego miejsca uczynić centrum aktywności młodzieży szukającej czegoś ważnego, interesującej się losami swojej Ojczyzny i pragnącej robić coś dobrego.

Pamięć o Żołnierzach Wyklętych, bohaterach polskiej wolności, przez wiele lat była przemilczana.

– Wydawało się, że prawda o heroizmie powojennych bohaterów już się przebiła, tymczasem, w moim przekonaniu, zostało jeszcze wiele do zrobienia. Widzę to, jak w ramach zmieniającej się rzeczywistości wielu młodych ludzi nie chce interesować się historią, i to nawet własnego narodu. Dlatego krok po kroku trzeba to przypominać. Z drugiej strony faktem jest ogromny atak i opór ze strony środowisk, które mają korzenie ubeckie czy postkomunistyczne. Cały czas prowadzą czynną walkę z Żołnierzami Wyklętymi. Nawet w środowisku ostrołęckim, na różnych dość popularnych forach internetowych, jest ciągły atak na muzeum. Odbywa się to w sposób fałszywy, ponieważ najpierw stawia się tezę, że w naszej placówce będą gloryfikowani jacyś powojenni bandyci, a potem twardo się tę tezę obala i mówi, że tak nie można.

Dziękuję za rozmowę.

Jacek Sądej

NaszDziennik.pl