Przed nami Święta Bożego Narodzenia. Czym jest nawoływanie do oprotestowania tradycyjnych Mszy Świętych Pasterskich?
– Po pierwsze jest to absolutny skandal, to element i kontynuacja wojny cywilizacyjnej, a po drugie to skrajana głupota ze strony organizatorów tych protestów. Jeśli bowiem tego typu akcja protestacyjna w Wigilię Świąt Bożego Narodzenia – świąt bardzo głęboko zrośniętych z naszą narodową tożsamością doszłaby do skutku. Jeśli mielibyśmy próbę zakłócania Pasterek, agresję wobec miejsc świętych, kapłanów, osób wierzących, to z całą pewnością spotka się to z bardzo daleko idącymi konsekwencjami i zdecydowaną postawą wiernych wobec organizatorów czy uczestników takich protestów. Myślę, że wszyscy, którzy do tej pory nie opowiedzieli się w sposób jednoznaczny po jednej bądź po drugiej stronie tego sporu cywilizacyjnego, teraz będą musieli zabrać głos. Tego typu ekscesy środowiska, które je organizuje, z całą pewnością teraz zostaną objęte swoistą anatemą społeczną.
Czym byłoby wchodzenie z protestami do kościołów i to w jedno z najważniejszych dla nas, katolików, świąt?
– Oznaczałoby to zaognienie konfrontacji społecznej. Z kolei takie działania – w okresie Świąt Bożego Narodzenia – z całą pewnością spowodują zaangażowanie i ostrą postawę ze strony tych, którzy wcześniej stali niejako z boku, nie wchodząc bezpośrednio w ten światopoglądowy spór. Wiele osób, które uważają, że ich ta wojna cywilizacyjna nie dotyczy – nagle zorientują się, że są na arenie działań wojennych i to wymusi na nich aktywność i konkretną reakcję. Uważam, że organizatorzy tych protestów muszą się liczyć, że zdecydowana większość polskiego społeczeństwa opowie się przeciwko nim.
Gdzie jest szczyt prowokacji, zdziczenia, jakiego jesteśmy świadkami w ostatnim czasie? Czy w ogóle jest jakaś granica absurdu?
– Moim zdaniem taka granica nie istnieje. Mamy nawoływanie do pogardy, do przemocy, do agresji. Co więcej, w tej grze nie obowiązują żadne zasady, i można rzec, wszystko się dzieje w myśl podręcznika rewolucjonisty Włodzimierza Iljicza Lenina czy Lwa Dawidowicza Trockiego. Po pierwsze niesie to ze sobą używanie bardzo nachalnej, agresywnej, ciągle powtarzanej propagandy, a po drugie oznacza toczenie ciągłej wojny, konfrontacji, a co za tym idzie agresję. Założenie jest takie, że z godnie z tą lewacką zasadą, wobec cywilizacyjnej konfrontacji nie ostanie się żadna świętość, żadne miejsce święte. Znajduje to wyraz w materiałach gazety wydawanej przez Adama Michnika, gdzie profanuje się wizerunek Matki Najświętszej. Dla tych środowisk nie istnieją żadne świętości.
Czy miejsce polskich kobiet w Święta Bożego Narodzenia – tak głęboko zakorzenione w polskiej tradycji – jest na protestach?
– W Święta Bożego Narodzenia miejscem wszystkich Polaków – nie tylko kobiet jest zacisze domowe, w gronie najbliższej rodziny, gdzie rokrocznie obchodzimy, świętujemy narodziny naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, a nie protesty. Wymowa uroczystości Bożego Narodzenia, gdzie świętujemy przyjście na świat Syna Bożego, który nas zbawił poprzez swoją mękę, śmierć na krzyżu i chwalebne zmartwychwstanie, jest bardzo głęboka. W tle mamy betlejemską stajenkę i ucieczkę Maryi, Józefa z Dzieciątkiem Jezus do Egiptu, w obawie przed zabójstwem niewiniątek z rąk króla Heroda. I jest pytanie: czy współczesne polskie kobiety chcą być jak Maryja, czy chcą być jak Herod i zabijać swoje nienarodzone dzieci…?
W świątecznym spocie polityków Lewicy są choinki, bombki, a także błyskawice strajku kobiet. Symboli Świąt Bożego Narodzenia na próżno szukać podobnie zresztą jak w przypadku kartek świątecznych warszawskiego ratusza. Czy to taka nowa, świecka tradycja?
– Wojna światopoglądowa trwa w najlepsze. Można powiedzieć, że materiały dla tzw. strajku kobiet, również kartki z kolędnikami, którzy mają tęczową flagę i symbol pioruna na kiju, przygotowywał ten sam artysta, grafik. Widać zatem, jaki był cel stylizacji świeckich świąt w wykonaniu Rafała Trzaskowskiego. To pokazuje, że każda walka Lewicy o cele polityczne rozpoczyna się od walki o symbole. W przypadku Lewicy jest to walka z symbolami dotychczasowego ładu, czyli z symbolami chrześcijaństwa. Mamy zatem próbę upaprania, obrzucenia błotem, wyśmiania tego, co jest dla nas chrześcijan, katolików, bardzo ważne, i zastąpienia tego zupełnie nową symboliką, wytworzenie symboli, które mają utożsamiać zdobycze rewolucji. Próba łączenia symboliki świątecznej, gdzie na choince wiszą kartki z piorunami albo z wulgarnymi hasłami, to jest dla mnie i dla zdecydowanej większości Polaków rzecz niepojęta. Ale tak, niestety, działa rewolucja lewicowa, gdzie w miejsce elementów, które dla nas, ludzi wierzących, są ważne, pojawiają się antysymbole, antywartości. To, co widzimy, to próba dezawuowania semantycznej logiki.
Słyszymy o zachęcie do kolejnej fazy protestów, które mają sięgać świątyń w Boże Narodzenie. Czym może się to skończyć?
– W mojej ocenie zakończy się to większym zaangażowaniem społecznym po stronie obrony wiary, Kościoła i tradycji. Dlatego w tej akcji antychrześcijańskiej – paradoksalnie – upatruję coś dobrego. Uważam, że polskie społeczeństwo, które do tej pory – w większości było bierne – wobec fali ulicznej i nie tylko agresji, będzie musiało się opowiedzieć po jednej bądź po drugiej stronie tego cywilizacyjnego sporu. Ludzie będą musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcą przekraczania wszelkich granic, czy chcą niepokojów społecznych, czy chcą sami być narażeni na agresję ze strony radykalnej lewicy, czy wprost przeciwnie – chcą spokoju, ładu, poszanowania tradycji, naszej tożsamości narodowej, tożsamości religijnej Polaków. Czy to się skończy polaryzacją polskiego społeczeństwa…? Mam nadzieję, że większość polskiego społeczeństwa opowie się za tradycyjnymi wartościami, za porządkiem, ładem, za tzw. świętym spokojem, a nie po stronie rewolucji, destrukcji, palenia i burzenia porządku świata, który mamy w tej chwili.
Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro skierował wniosek o uchylenie immunitetu posłance Joannie Scheuring-Wielgus, która zakłócała nabożeństwo, epatując proaborcyjną symboliką. Czy jeśli doszłoby do procesu, to zważając na postawę części sędziów, którzy nie kryją swoich sympatii, można się spodziewać sprawiedliwego osądu?
– Bardzo chciałbym, żeby to był rzetelny proces, jeśli do takiego dojdzie, a mam nadzieję, że tak. Nie ferując wyroku, uważam, że samo działanie prokuratury jest ze wszech miar konieczne i zasadne. Poseł Scheuring-Wielgus w sposób natarczywy przeszkadzała w sprawowaniu Mszy św., profanowała miejsce święte, jakim jest kościół, do tego przeszkadzała wiernym w modlitwie, przeszkadzała też kapłanom w sprawowaniu Najświętszej Ofiary. Świątynia to nie jest miejsce do prowadzenia performance’u, to nie jest przestrzeń publiczna. Poseł Joanna Scheuring-Wielgus – jeśli chce, to może sobie urządzać protesty u siebie w mieszkaniu, u siebie na podwórku, nawet na ulicy, natomiast Dom Boży – kościół nie jest miejscem przeznaczonym do tego. Polska ustawa prawno-karna, polski Kodeks karny przewiduje w tym przypadku konkretną reakcję ze strony organów państwa. Jestem przekonany, że immunitet zostanie uchylony pani poseł i nie będzie się za nim dłużej chować. Natomiast, co do wyroku sądu – bo jak wiemy, mieliśmy bardzo wiele kuriozalnych wyroków sądowych – nie chciałbym się wypowiadać. Tak czy inaczej nie jestem przekonany w stu procentach, by sąd zakwalifikował działanie poseł Scheuring-Wielgus jako działanie przestępcze, mimo że doktryna prawa mówi zupełnie co innego. Co się stanie zobaczymy, z pewnością sprawa ta, ten przypadek będzie papierkiem lakmusowym reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce.
Dobiega końca rok 2020, który obfitował w wiele przykładów przekraczania – wydawałoby się – granic nieprzekraczalnych. Jak widzi Pan przyszłość tzw. strajku kobiet w kolejnych miesiącach?
– Generalnie te projekt dogasa i to widać gołym okiem. Oczywiście elementem, który może pobudzić na nowo aktywność tych środowisk, być może też protesty, będzie publikacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji – wraz z uzasadnieniem, co powinno nastąpić niebawem, po Nowym Roku. Jak można przypuszczać będzie to impuls, który może jeszcze pobudzić do większej aktywności, do działania tzw. strajk kobiet. Natomiast cała ta fala agresji, wulgarności, przemocy – absolutnej radykalizacji, która spowodowała po stronie milczącej większości tylko i wyłącznie ostracyzm społeczny wobec protestujących, będzie tylko narastać. Tak czy inaczej te protesty – nie przesadzając ze skalą – były, są i pewnie jeszcze będą, ale mniej liczne i de facto zanikowe. Ważne jest, żeby większość społeczeństwa zabierała w tej sprawie jednoznaczne, krytyczne stanowisko i wyrażała swój sprzeciw wobec tego typu lewackich działań.

