logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Potrzeba autentycznych świadków wiary

Środa, 23 grudnia 2020 (14:22)

Aktualizacja: Środa, 23 grudnia 2020 (14:37)

Z dr. hab. Mieczysławem Rybą, prof. KUL, historykiem, wykładowcą na KUL i w WSKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jedno z pism w dodatku świątecznym opublikowało grafikę Matki Bożej w maseczce z piorunem, i do tego czarna parasolka – symbole Strajku Kobiet. Z czym mamy do czynienia?

Moim zdaniem te działania nie są przypadkowe. Trudno się jednak dziwić, bo skoro jeden z bluźnierczych napisów w czasie ulicznych marszów głosił: „Szkoda, że Maryja nie zrobiła aborcji” – czyli negację największego dobra, jakie się kiedykolwiek pojawiło w przestrzeni ludzkości, kiedy sam Bóg zstąpił na ziemię – to wszystko inne może być tylko mniejsze, słabsze. Rewolucja kulturowa, jaka się aktualnie dokonuje, jest w istocie wojną religijną. Przedstawiciele warszawskiego ratusza stosują sprawdzone metody i starają się wyeliminować ze Świąt Bożego Narodzenia czynnik religijny, ale również historyczny. Trudno to zrozumieć, bo pomijając aspekty religijne – Jezus Chrystus jest postacią historyczną podobnie jak Maryja czy św. Józef, tymczasem włodarzom stolicy na kartce świątecznej to wszystko przeszkadza. Ta niechęć do wartości jest skrywana pod płaszczykiem wielokulturowości, rzekomej tolerancji religijnej, ale w istocie jest to widoczna wrogość do chrześcijaństwa jako takiego. A ponieważ odpalono rewolucyjne hasła – o czym wspomniałem – to nic dziwnego, że tego typu symbolika czy retoryka praktycznie co chwila pojawiają się. „Gazeta Wyborcza” jest na czele tego pochodu, o czym wiadomo nie od dzisiaj.     

W tym pochodzie szafuje się wzniosłymi hasłami o wolności, tolerancji. O jaką wolność chodzi? Czy możliwość zabicia dziecka poczętego to wolność…? Nawet ludzie niewierzący są tym oburzeni…

Przypomnijmy, że antykatolicka rewolucja francuska pod hasłem wolności, równości prześladowała chrześcijaństwo. Na sztandarach noszono hasło „Wolność, równość, braterstwo albo śmierć” i w tym wypadku dzisiaj też wybrzmiewa to samo hasło, choć specyficznie rozumiana jest wolność, specyficznie rozumiana jest równość, specyficznie jest także rozumiane braterstwo. Każda z antychrześcijańskich ideologii głosiła humanitarne, humanistyczne hasła, które w istocie nie miały nic wspólnego z tym, co się wywodzi z naszej kultury, tradycji, z naszej cywilizacji i nic dziwnego, że w imię tych haseł dochodziło do prześladowań.

Środowiska lewackie w Polsce obrażają uczucia religijne chrześcijan, jednak nie decydują się na atakowanie islamu…   

Po pierwsze, w Polsce nie ma aż tak wielu wyznawców islamu, a po drugie atakowanie tej religii jest podszyte strachem. Katolicy biernie, spokojnie, rzec można, nadstawiając drugi policzek, przyjmują te ataki, natomiast islamiści w wielu krajach zachodnich na wszelkie przejawy atakowania ich religii czy też symboli reagują terrorem. Przypomnijmy chociażby 2015 rok, Francję i ataki terrorystyczne na redakcję „Charlie Hebdo” w Paryżu, które zapoczątkowały serię zamachów o podłożu islamistycznym.

Co jest celem kampanii nienawiści i obelg pod adresem nas, katolików, i naszej wiary?   

Celem wydaje się stworzenie nowej Europy i nowej Polski bez Pana Boga, bez Chrystusa. „Zbawicielem” w rozumieniu tej lewackiej ideologii miałby być Marks i jemu podobni, którzy w myśl wyznawanej ideologii „wyzwalają” człowieka poprzez wyzwolenie seksualne, poprzez wyzwolenie z rzekomo zniewalających relacji małżeńskich, ze zniewalających relacji rodzinnych, obyczajowości, czy też z patriotyzmu i innych kwestii, które oni uznają za złe. I to jest cel, czy też kres, ale tak naprawdę w rezultacie jest to śmierć całej cywilizacji i kultury. Oni oczywiście tego tak nie nazwą, bo wolą nazywać to wolnością, ale taka wolność nie ma w sobie żadnych pozytywnych aspektów.

Do czego może doprowadzić niekontrolowany wzrost agresji wobec religii chrześcijańskiej i symboli religijnych?    

Na razie mamy do czynienia z agresją werbalną, ale pojawiły się też elementy agresji w działaniu. Przypomnę tylko przerywanie Mszy św. Dalej, jeśli przedstawiciele tej ideologii doszliby do władzy, to oznaczałoby prześladowanie na poziomie już ustawowym. Słyszymy przecież z ich strony, że fragmenty Biblii to jest mowa nienawiści. Zwłaszcza tam, gdzie są potępiane zboczenia, gdzie Pismo Święte mówi o karze za zboczenia, to jest to definiowane jako mowa nienawiści. Idąc tym tokiem, można się spodziewać, że niedługo będzie cenzura Pisma Świętego, cenzura nauczania Kościoła. To są wszystko konsekwencje ideologii, która się szerzy. I to, co widzimy dzisiaj, jest tylko zapowiedzią tego, co może nas czekać, jeśli środowiska lewackie dojdą do władzy.

Zapowiedzi protestów czy przerywania Pasterek to jest element tej gry?      

To jest kolejny etap, to jest kontynuacja tzw. strajku kobiet, który robił dokładnie to samo, wchodząc do świątyń, profanując miejsca kultu itd. Ale konsekwencje duchowe tego typu działań są wręcz niewyobrażalne. Myślę, że nasi pasterze powinni zabrać głos, powinni mówić o tym wprost, nazywać rzeczy po imieniu, powinni wprost ostrzegać. Szatan to nie jest symbolika, metafora, ale to jest rzeczywistość realna i człowiek, idąc tym tropem, jeśli się nie opamięta, może sobie zrobić wręcz niewyobrażalną krzywdę.

Przed nami Święta Bożego Narodzenia, gdzie wszyscy, nawet ludzie niewierzący, szukają zgody, porozumienia. Tymczasem z drugiej strony pojawia się wrogość do chrześcijaństwa. Dlaczego gdy jedni szukają porozumienia, budują mosty, inni je burzą?  

Święta Bożego Narodzenia coś znaczą, niosą ważne, ponadczasowe przesłanie. To jest przecież czas, kiedy w sposób uroczysty obchodzimy narodziny Boga-Człowieka. I my to rozumiemy. Natomiast trudno żeby ci, którzy walczą z Panem Bogiem, w czasie tych świąt byli cicho, dlatego reagują z agresją adekwatną do swojej wizji świata.

Wobec publikacji wizerunku profanującego, godzącego w Matkę Najświętszą, Instytut Ordo Iuris skierował do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o przestępstwie…

To słuszna droga, ale problem jest nie tylko taki, jak zareaguje na to prokuratura, bo – jak pamiętamy – często wobec podobnych aktów bluźnierczych reagowała w sposób niewspółmierny do czynu, nazywając taki czy inny czyn, czy obraz ekspresją artystyczną. A jeśli przyjąć, że jest to ekspresja artystyczna, to nie podlega ocenie – czego osobiście zupełnie nie rozumiem. Jest też pytanie, jak zareagują sądy, które najczęściej uniewinniały sprawców takich czynów. Dlatego w świetle tych działań mówienie o apolityczności sądów jest nieprawdą. Sądy w wielu przypadkach są upolitycznione, wypowiadając się po stronie opozycji i w tym względzie również opozycji związanej z czarnymi marszami. Jest to problem bardzo poważny, bo przestępstwo jest oczywiste, a wyroki są odwrotne nie tylko od naszych oczekiwań, ale przede wszystkim od tego, co stanowi prawo.

Nie ma obawy, że jeśli wymiar sprawiedliwości, jeśli sądy będą w ten sposób oceniały akty bluźniercze, to ludzie nie wytrzymają i wezmą sprawy w swoje ręce? A może oto właśnie chodzi prowokatorom?

Prowokatorom chodzi o to, co krzyczała na marszach Marta Lempart – żeby ją aresztować, a wówczas cała Europa będzie trąbić, że w Polsce są więźniowie polityczni. To jest absurd, bo mamy do czynienia z jawnym łamaniem prawa, ale unika się stanowczych działań, bo zachodnia Europa, organy Unii Europejskiej będą krzyczeć, że w Polsce jest ograniczenie wolności, że są naciski na ludzi myślących inaczej. To jest metoda przetestowana w wielu krajach, a u nas tylko powtarzana.

Może te ataki jeszcze bardziej nas zmobilizują, żeby zdecydowanie stanąć w obronie wiary i tradycji chrześcijańskiej?     

To się okaże, czy i na ile będziemy mocni i wytrwamy. Tymczasem pojawiają się przypadki apostazji – tak mocno chwalone na łamach części portali i prasy. Na razie nie widzę wzmożonej aktywności środowisk katolickich – być może jest to spowodowane pandemią, ale czas pokaże, czy zwiększona mobilizacja się pojawi.

Tych przypadków apostazji jest garstka…

Owszem, przypadków apostazji jest garstka, ale znacznie więcej jest przypadków rezygnacji z lekcji religii czy też niezapisywania się na lekcje religii. Jest to problem – moim zdaniem – coraz bardziej się zarysowujący. Jeśli chodzi o udział w niedzielnej Eucharystii, to pomijając okres pandemii i ograniczenia w tym zakresie, kryzys jest tutaj duży. Jest zatem pytanie, jaka będzie na to odpowiedź Kościoła – nas, wszystkich katolików. Bierne spoglądanie na to, co się dzieje dookoła nas, jest poważnym błędem, bo młodzież idzie za tymi, którzy są autentyczni, którzy są w stanie dla wiary, dla Pana Boga wiele poświęcić. Potrzeba nam zatem przykładów. I to jest wyzwanie na dzisiaj, któremu wszyscy musimy sprostać, hierarcha oraz wierni, bo wszyscy razem tworzymy Kościół.

           Dziękuję za rozmowę.      

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl