Decyzją Sejmu RP 2021 rok został ogłoszony Rokiem Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Od śmierci Prymasa Tysiąclecia upłynęło blisko 40 lat, co w tej postaci wciąż zachwyca?
– Muszę podkreślić, że dla mnie Czcigodny Sługa Boży ks. kard. Stefan Wyszyński – Prymas Polski był ostatnim interrexem, a więc kimś więcej niż głową Kościoła w Polsce, bo nieformalnym przywódcą Narodu. Prymas Stefan Wyszyński był tą osobą, która sprawowała rząd dusz w naszym Narodzie. Można powiedzieć, że ks. kard. Wyszyński był depozytariuszem naszej suwerenności, niepodległości, naszego systemu wartości – po prostu był Ojcem Narodu, przywódcą okupowanego Narodu w państwie.
Wśród słów, jakie wypowiedział Czcigodny Sługa Boży, szczególnie dobitnie zwłaszcza dzisiaj brzmią te: „Dla nas po Bogu największa miłość to Polska. Musimy po Bogu dochować wierności przede wszystkim naszej Ojczyźnie”. Te słowa są chyba szczególnie ważne dzisiaj?
– Przez minione lata wielokrotnie przywoływałem słowa, cytaty z nauczania ks. kard. Stefana Wyszyńskiego w kontekście chociażby relacji międzynarodowych. Warto przypomnieć, że ksiądz prymas – ilekroć przebywał poza granicami PRL-u, wielokrotnie prowokowany przez przedstawicieli prasy krajowej czy emigracyjnej, polonijnej nigdy nie krytykował swojego państwa. Czcigodny Sługa Boży za każdym razem podkreślał, że wyjeżdżając zagranicę, nigdy nie szkaluje państwa polskiego ani organów tegoż państwa, mimo że PRL – państwo komunistyczne robiło wszystko, żeby utrudnić życie, czy wręcz zgładzić Prymasa Wyszyńskiego.
Pamiętamy bezprawne zatrzymanie w 1953 roku, uwięzienie i ponad trzyletnie internowanie, także szykany administracyjne, jakie spotykały jego osobę i cały Kościół w Polsce. Pomimo prześladowania, więzienia, mimo świadomości, z jakim wrogiem ma do czynienia, że ten wróg jest dla niego i innych patriotów okrutny, Prymas nigdy się źle o tym państwie nie wypowiadał, nie mówił źle o Ojczyźnie, mimo że ta Ojczyzna nie była suwerenna, ale podległa Moskwie.
Czy Prymas Wyszyński może być wzorem postępowania także dla dzisiejszych polityków?
– Jak najbardziej. Ksiądz kard. Stefan Wyszyński może być wzorem dla polskich polityków, co więcej powinien być patronem polskich polityków, polskich mężów stanu – osób, które chcą dzierżyć w przyszłości stery państwa i Narodu. Ksiądz prymas Wyszyński powinien być patronem Polski, a także patronem ojców, bo był ojcem dla osieroconego Narodu, był ojcem i wzorem dla wszystkich Polaków, żyjących w czasie jego posługi kapłańskiej, pasterskiej, w czasach, gdy sprawował urząd Prymasa Polski, a więc w latach 1948-1981.
Również symbolika jego śmierci i odchodzenia w maju 1981 roku, kiedy dobiegała jego ziemska pielgrzymka w Warszawie, a w Klinice Gemelli w Rzymie o życie po zamachu walczył drugi wielki Polak Ojciec Święty Jan Paweł II, było znamienne i bardzo dla nas, Polaków, bolesne. Po śmierci Prymasa Tysiąclecia Naród Polski był w wielkiej żałobie, bo żegnał swego przewodnika i ojca, mając jednocześnie świadomość cierpienia, jakiego doświadcza Jan Paweł II. Prymas Wyszyński ma wiele wspaniałych oblicz i każdy może czerpać ze skarbnicy jego nauczania, chociażby w tak prostych kwestiach dotyczących życia rodzinnego, ale również ważnych, zbiorowych dotyczących życia duchowego, społecznego, czy też życia państwowego, a więc decydowania nie tylko o sprawach państwa, ale czegoś więcej – Narodu.
Ksiądz prymas Wyszyński słowo naród zawsze pisał z wielkiej litery, co było wyrazem jego szacunku i doceniania tego, co kryje się pod tym słowem, które mieści w sobie te wszystkie pokolenia, które żyją tu i teraz, ale także pokolenia, które je poprzedzały i które przyjdą po nas. To był wyraz wielkiej troski, wielkiego zrozumienia i docenienia znaczenia słowa naród.
O roli Prymasa Wyszyńskiego wiele mówią nam także słowa Jana Pawła II wypowiedziane po konklawe w 1978 roku: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, [...] gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła [...]”. Te słowa chyba najpełniej wyrażają, jaką rolę pełnił Prymas Wyszyński.
– Prymas Stefan Wyszyński odegrał ważną rolę nie tylko w Kościele w Polsce, ale także w życiu Kościoła Powszechnego. Ksiądz kard. Stefan Wyszyński był jednym z najważniejszych hierarchów swoich czasów. Specjalne umocowania, jakie otrzymał od władz kościelnych, jeśli chodzi o posługę w krajach dawnego bloku sowieckiego, autorytet, jaki zdobył swoją nieuległą postawą wobec władz reżimu komunistycznego. To wszystko czyniło go bardzo wpływowym dostojnikiem i rzec można depozytariuszem Kościoła Powszechnego za „żelazną kurtyną”.
Bez wątpienia ks. kard. Wyszyński był najważniejszym hierarchą kościelnym w tej części Europy czy w tej części świata. Jego wpływy nie ograniczały się wyłącznie do PRL-u, ale dotyczyły także krajów na wschód i na południe od Polski. Warto przypomnieć, że dzięki staraniom prymasa Wyszyńskiego działalność misyjna Kościoła na tym obszarze – obszarze wpływów sowieckich mogła być kontynuowana i rozwijała się. I to jest też wyraz wielkiego zaufania, jakim kolejni Papieże obdarzali ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, ale zarazem było to wielkie zadanie, jakiego ksiądz Prymas się podjął i które wykonał.
Niejako ukoronowaniem pracy, posługi Prymasa Wyszyńskiego były Śluby Jasnogórskie Narodu Polskiego i wytyczenie drogi Polski na przyszłość. Mimo upływu lat, śluby, które powstawały w niewoli, są wciąż aktualne, co więcej domagają się realizacji przez kolejne pokolenia Polaków…
– Śluby Jasnogórskie Narodu Polskiego to jest wielkie dziedzictwo księdza prymasa, to jest również kolejny charakterystyczny rys ks. kard. Wyszyńskiego, który był wielkim czcicielem Matki Najświętszej, był orędownikiem kultu maryjnego w Polsce, który dzięki niemu się rozwijał. Było to coś wyjątkowego na tle innych narodów, gdzie Naród Polski obok miłości do Boga w Trójcy Świętej Jedynego, szczególną czcią darzył Bożą Rodzicielkę Maryję. Ksiądz Prymas podkreślał też, że Maryja jest Królową Polski, a my Jej poddanymi. Odwoływał się przy tym do ślubów Króla Jana Kazimierza, a także do zawierzeń Maryi dokonanych przez młodzież katolicką w latach trzydziestych ubiegłego stulecia, która również zawierzyła się Jasnogórskiej Królowej Polski.
Ksiądz prymas był wielkim orędownikiem Maryi i za wstawiennictwem – właśnie Królowej Polski, wypraszał łaski umiłowanej Ojczyźnie. Wśród tych łask jest upadek systemu komunistycznego zapoczątkowany właśnie za czasów posługi ks. kard. Wyszyńskiego, bo to wtedy rozpoczął się rozpad imperium zła, ale za prymasostwa ks. kard. Wyszyńskiego rozpoczął się także inny ważny rozdział – pontyfikat Papieża Jana Pawła II. Myślę, że tych łask wyproszonych za pośrednictwem Prymasa Tysiąclecia było więcej, w tym również przetrwanie naszej narodowej substancji, czego być może, na co dzień nie doceniamy, ale los naszego Narodu był chyba najbardziej zagrożony ewentualną konfrontacją dwóch ówczesnych bloków politycznych, dwóch bloków militarnych. Gdyby do takiej konfrontacji doszło, to największą daninę krwi zapłaciłby Naród Polski, i o tym również ks. prymas Wyszyński mówił, i dlatego tak mocno podkreślał cenę pokoju i cenę konieczności przetrwania substancji narodowej i unikania jakichkolwiek wojen.
Jak w dobie ataków na tradycyjne wartości, na życie ludzkie, na rodzinę jawi się postać ks. kard. Wyszyńskiego?
– Prymas Wyszyński jawi się przede wszystkim jako jeden z filarów polskiego katolicyzmu. Jawi się nam jako filar, na którym można się oprzeć, jako filar, na którym można i trzeba się wzorować. Jego nauczanie, jego postawa, jego twardy, zasadniczy charakter są ponadczasowe. Nauczanie ks. kard. Wyszyńskiego i jego osoba wpisują się w panteon najwybitniejszych synów Narodu Polskiego, a także najwybitniejszych hierarchów w dziejach Kościoła Powszechnego. Obok św. Jana Pawła ks. kard. Stefan Wyszyński – Prymas Tysiąclecia – przypomnę, że określenia tego użył jako pierwszy Ojciec Święty Jan Paweł II – chyba najlepiej oddaje pozycję i rolę, jaką w naszej historii – nie tylko w XX wieku odegrał Prymas Polski.
Wciąż czekamy na wyznaczenie nowej daty beatyfikacji ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Chyba szkoda, że zaplanowana na rok 2020 uroczystość została odwołana, bo straciliśmy okazję, żeby przypomnieć, kim w naszych dziejach był Prymas Wyszyński?
– Pandemia COVID-19 pokrzyżowała te plany. Wielka szkoda, że beatyfikacja Prymasa Wyszyńskiego się nie odbyła w 2020 roku. Przyznam, że bardzo na to liczyłem i oczekiwałem tego momentu od lat i bardzo się cieszyłem, kiedy datę beatyfikacji wyznaczono na czerwiec 2020 roku. Tym bardziej z wielkim rozżaleniem przyjąłem przesunięcie tego wydarzenia na bliżej nieokreślony termin. Wszyscy bardzo liczymy, że może nastąpi to w roku 2021. W maju przypadają rocznice związane z osobą Prymasa Tysiąclecia – 12 maja to 75. rocznica konsekracji biskupiej ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, 28 maja – 40. rocznica jego śmierci, a dalej – 3 sierpnia obchodzić będziemy 120. rocznicę jego urodzin.
To była postać nietuzinkowa, dlatego uroczystość wyniesienia na ołtarze też musi być godna, powinien to być wielki akt wspólnotowy całego naszego Narodu i nie może to być uroczystość tylko dla wybranych, obarczona ograniczeniami pandemicznymi. Beatyfikacja Czcigodnego Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego – Prymasa Polski, to ma być wielkie wydarzenie nie tylko 2021 roku, ale to musi być wydarzenie całej rozpoczynającej się dekady. Z utęsknieniem czekamy zatem na wyznaczenie nowej daty beatyfikacji.

