Marsz ideologii trwa w najlepsze. We Włoszech w dowodach osobistych dla dzieci poniżej 14. roku życia mają się pojawić nowe rubryki, gdzie zamiast ojca i matki widnieć będą określenia „rodzic 1” i „rodzic 2”. Jak to odczytać?
– Mamy powrót do stanu sprzed 2019 roku, kiedy ówczesny szef MSW Włoch i lider Ligi Matteo Salvini zalecił wykreślenie „rodzica 1” i „rodzica 2” z dokumentów. Zapisy te wprowadził w 2015 roku centrolewicowy rząd Matteo Renziego. Ale proszę zwrócić uwagę, że ten lewicowy trend ma miejsce nie tylko we Włoszech, ale też w Hiszpanii – jeśli chodzi o Europę, a za oceanem pojawia się w Stanach Zjednoczonych. Można zatem rzec, że na naszych oczach dokonuje się rewolucja światowa, zresztą te ideologiczne przewroty zawsze miały globalny, internacjonalistyczny charakter. Widać, że ktoś zadecydował, że trzeba stawiać na swoim coraz mocniej. Nic zatem dziwnego, że wykorzystując sytuację, jaka jest, próbuje się tę ideologiczną wojnę doprowadzić do końca.
Środowiska lgbt są z tego tytułu zadowolone, tym bardziej że w ubiegłym roku rząd włoski chciał karać więzieniem za „dyskryminację lgbt”?
– W tym procesie jest kilka etapów – najpierw jest promocja, działania prawne, a później – kolejnym etapem jest wyciąganie konsekwencji i karanie tych, którzy ośmielą się krytykować. Z jednej strony jest cenzura, której przykłady – jak można to zrobić – mieliśmy już w Stanach Zjednoczonych, gdzie od głosu, od kontaktu z ludźmi odcina się nawet urzędującego prezydenta państwa, a później – na kolejnych etapach – będą się pojawiały procesy za rzekomą mowę nienawiści – zresztą one już się odbywają w krajach europejskich. I to będzie trwało do czasu, kiedy stwierdzi się, kiedy ktoś się obudzi, że są zboczenia, których absolutnie nie wolno tolerować czy akceptować. Póki co mamy Sodomę i Gomorę – można powiedzieć, używając języka biblijnego.
We wspomnianych przez Pana Profesora Stanach Zjednoczonych, niedawno Izba Reprezentantów przegłosowała projekt wprowadzający do urzędowego języka Izby słownictwo neutralne płciowo. Co ciekawe, zdumiewająca przy tym była argumentacja Nancy Pelosi, która ów projekt nazwała wizjonerskim pakietem zasad, który odzwierciedla poglądy i pełną gamę wartości historycznie zróżnicowanej demokratycznej większości w naszej Izbie…
– Przede wszystkim ta współczesna zachodnia lewica zradykalizowała się w sposób wręcz niewyobrażalny w porównaniu na przykład z lewicą z początku naszego wieku, albo lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Jeśli słyszymy, że na przykład w Hiszpanii – w ramach walki z uciskiem i w ramach walki o równość płci – wprowadzono domniemanie winy wobec mężczyzn oskarżanych o przemoc, która rzekomo miała miejsce przed laty, a teraz ktoś sobie nagle o tym przypomniał, i to w finale skutkuje pozbawieniem kogoś majątku – często niesłusznie i doprowadza się do rozkładu tradycyjnego pożycia w relacji kobieta – mężczyzna, relacji nastawionej na prokreację, to jest to bardzo niebezpieczne i groźne. Zatem z jednej strony mamy do czynienia z demoralizacją – również młodzieży, a z drugiej z antyurodzeniową polityką, czyli depopulacyjną, i to na skalę, która dotąd nigdy w historii nie zaistniała, nawet w czasie wielkich wojen. Stany Zjednoczone pod wodzą demokratów obierają rzeczywiście zły kierunek. Czas pokaże, jak daleko można zabrnąć i jak to się zakończy.
Widać, że świat skręca i to mocno na lewo, że priorytety skrajnej lewicy stają się obowiązujące. Komu szczególnie zależy na otwieraniu nowych frontów walki z tradycyjnymi wartościami, z tradycyjnym modelem rodziny?
– Zasadniczo propagatorami tej ideologii są kręgi szeroko rozumianej skrajnej lewicy. Pierwotnie pewne rzeczy odbywają, rozgrywają się w dziedzinie nauki, kultury i sztuki, i to, co ma być obowiązujące za kilka lat, teraz dzieje się, czy rozgrywa na deskach teatrów, dzieje się w umysłach części ludzi nauki, profesorów czy ludzi władzy. Proszę sobie przypomnieć, co zdecydował Uniwersytet Jagielloński, który w Polsce stwierdził, że wobec studentów będzie używał imion, których sobie zażyczą. Jeśli chłopak – student – zażyczy sobie, to będą do niego mówić dajmy na to Kaśka, a jeśli jakaś kobieta – studentka zażyczy sobie, żeby mówić do niej Marek, to będzie Marek. I to się dzieje w Polsce póki co na wyższych uczelniach, ale jeśli lewica dojdzie do władzy, to zacznie ten plan realizować i rozszerzać na wszystkie dziedziny życia. Obawiam się, że wcześniej czy później będziemy tego świadkami – nawet już jesteśmy świadkami. W sytuacji zmiany władzy możemy mieć w Polsce rzeczywistość, która dzisiaj jest we Włoszech, w Hiszpanii czy w Stanach Zjednoczonych.
A zatem tak jak mówi profesor Przemysław Czarnek, szef MEiN, grozi nam marksizm w czystej postaci?
– Dokładnie grozi nam marksizm, czyli rewolucja, a tak naprawdę nihilizm, który pod płaszczykiem różnych haseł tzw. wolnościowych zmierza do negacji bytowości ludzkiej na ziemi i do rozłożenia jej w podstawowych kwestiach, które stanowią o rzeczywistości. Proszę zwrócić uwagę, że mamy zanegowaną prawdę, negowana jest też ludzka płciowość, praktycznie negowane są wszystkie zasady etyczne w dziedzinie ludzkiej płciowości. I jeśli spojrzeć na to, co się dzieje, jakie są plany, to aż włos się jeży na głowie. Wchodzimy w epokę absolutnej negacji – negacji wszystkiego, co stworzył Pan Bóg.
Gdzie nas to wszystko może zaprowadzić?
– Kierunek jest jeden – katastrofa naszej zachodniej cywilizacji. To bardzo niebezpieczne, bo z tego frontu dzieci nie będzie i rodziny będą kończyć swój żywot w jednym pokoleniu, góra dwóch i ktoś przyjdzie na nasze miejsce, np. Chińczycy czy Arabowie.
Jak się temu przeciwstawić, jak zatrzymać ten front samounicestwienia?
– Przede wszystkim należy obnażyć te plany na poziomie poznawczym, wyjaśnić szerzej społeczeństwu, o co w tym wszystkim chodzi i wskazać fałsz tej nihilistycznej wizji świata. Następnym krokiem jest działanie, a więc walka o instytucje – wszystkie, należy zawalczyć o wspólnoty, gdzie dokonuje się proces wychowania młodego pokolenia. Proszę tylko zwrócić uwagę, że ta sama instytucja – mam na myśli Ministerstwo Edukacji i Nauki pod przewodem ministra, który nie za bardzo rozumie, o co chodzi, nie jest w stanie nic dobrego zrobić, a ten sam resort pod kierunkiem innego ministra, który rozumie, co się wokół dzieje, który ma wizję, może zrobić naprawdę wiele dobrego. Weźmy też instytucję Rzecznika Praw Obywatelskich, która pod złym kierownictwem może być wykorzystywana do walki ideologicznej, a powinna służyć zupełnie czemu innemu.
Kto powinien pomóc w walce, w uświadamianiu społeczeństwa przed zagrożeniami?
– Przede wszystkim Kościół katolicki, który jest odpowiedzialny za głoszenie prawdy podstawowej – kim jest człowiek i zasadniczo też kim jest Bóg i jak porządek do tej relacji wygląda. To jest zadanie, misja i obowiązek Kościoła, czyli w istocie nas wszystkich, którzy tworzymy tę wspólnotę wiary. Oczywiście są też różne poziomy odpowiedzialności za to, co się dzieje dookoła.
Kiedy się bliżej przyjrzeć, to jest jeden wspólny mianownik tego ideologicznego szaleństwa – mianowicie te wszystkie projekty, ten cały lewacki front jest szczególnie forsowany w kryzysie wywołanym pandemią. To przypadkowa zbieżność?
– Rewolucja neomarksistowska, jej idee pojawiały się już wcześniej, natomiast rzeczywiście lewackie kręgi próbują wykorzystać sytuację pandemii, kryzysu społecznego, różne zawirowania z tym związane. Zresztą tego typu rewolucje zawsze pojawiały, czy uaktywniały się albo w czasie wojny, albo tuż po wojnie, bądź też w czasie kryzysów gospodarczych. Hitler doszedł do władzy po kryzysie 1929 roku, a bolszewicy w czasie I wojny światowej – tak to już jest. Lewica hiszpańska podobnie uaktywniła się w czasie Wielkiego Kryzysu, co pokazuje, że jeśli są momenty kryzysowe, to wtedy łatwiej o różne eksperymenty, o rewolucje, bo społeczeństwa są wtedy mniej czujne.
Tym bardziej powinniśmy być czujni…
– Owszem, ale o tych zagrożeniach mówimy już od wielu lat, tylko czy jesteśmy przez to bardziej czujni…? Być może niektórzy tak, ale co by nie powiedzieć, proces się pogłębia i trudno tego nie zauważyć, że w tej walce, która trwa, oddajemy, niestety, kolejne pola.

