To nie są „spontaniczne protesty”, ale zaplanowane akcje. Podczas czwartkowej nielegalnej manifestacji zwolenników zabijania dzieci nienarodzonych w Warszawie grupa demonstrantów wtargnęła na teren Trybunału Konstytucyjnego. Na ten fakt zareagowała policja. Finalnie zatrzymano trzy osoby, w tym Klementynę Suchanow, jedną z liderek proaborcyjnych protestów. – Jeżeli ktoś przeskakuje przez ogrodzenie, jeżeli ktoś wbija gwoździe w drzwi, to to nie jest wejście, to jest wtargnięcie na teren, na który nie zostaliśmy zaproszeni – przekazał nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji. Funkcjonariusze prowadzą czynności w kierunku popełnienia przestępstwa. Po ich zakończeniu osoby zostaną zwolnione.
– Mamy do czynienia z zatrzymaniem osoby, która często jest gloryfikowana, a we wcześniejszym okresie gryzła policjantkę, kopała policjantów. Czy zwrócenie się do funkcjonariusza, do policjantki: „suko”, „szmato”, czy używanie innych słów, których nie wypada mi przytaczać, to zachowanie normalne? To nie jest normalne. W Polsce mamy Kodeks karny, który obowiązuje nie od dzisiaj – poinformował nadkom. Sylwester Marczak.
W trakcie wywołanych przez aborcjonistki zamieszek doszło także do licznych aktów wandalizmu. Wypisywano wulgarne hasła na ulicach i radiowozach. Uszkodzono także kilka budynków w okolicy. Posiadanie przez proaborterów gwoździ czy farb świadczy o tym, że mamy do czynienia nie ze spontanicznym zrywem, ale z przygotowaną wcześniej akcją. Organizatorzy tzw. strajku kobiet już zapowiadają kolejne demonstracje.
Poszkodowani zostali także funkcjonariusze policji. – Jedna policjantka ma uraz barku i jeden policjant ma złamaną kość. W tym przypadku udzielono pomocy medycznej i opuścił on szpital – powiedział nadkom. Sylwester Marczak.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

