Zna Pan minister tegoroczne nominacje do Pokojowej Nagrody Nobla?
– Słyszałem o kilku nominacjach, m.in. o Grecie Thunberg, o Światowej Organizacji Zdrowia czy chociażby o białoruskich opozycjonistkach – Swiatłanie Cichanouskiej, Maryi Kalesnikowej i Weranice Capkała.
W gronie nominowanych jest także Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia…
– Coś takiego…
Jak zinterpretować nominację Iustitii, o co w tej nominacji tak naprawdę może chodzić?
– Skoro wcześniej Jerzy Owsiak był nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla, to pokazuje, że nie jest to jakieś wielkie wydarzenie. Osobiście do tej nagrody – przynajmniej w dziedzinie pokoju – nie przywiązywałbym wielkiej wagi. Po tym jak pokojowego Nobla otrzymał prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama, niejako na zachętę, bo w pierwszym roku swojej prezydentury, to już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Ponadto czym innym jest otrzymać nominację, a czym innym jest dostać Nagrodę Nobla.
Tak czy inaczej nominacja Iustitii, moim zdaniem, nie ma większego znaczenia – przynajmniej jeśli chodzi o pokojowego Nobla, bo chcę zaznaczyć, że nie kwestionuję nagród w dziedzinach empirycznych czy w dziedzinie literatury. Chociaż po tym, jak po odbiór Nobla do Sztokholmu nie pofatygował się amerykański poeta i pieśniarz Bob Dylan, który nie wygłosił tradycyjnego wykładu, a dyplom oraz medal noblowski odebrał podczas zamkniętej dla publiczności, prywatnej ceremonii, to ten fakt z pewnością zaważył na znaczeniu tej nagrody, która traci prestiż.
Iustitię do Nagrody Nobla zgłosiła norweska poseł Jette F. Christensen, która, uzasadniając wniosek, napisała m.in., że jest to nominacja za walkę o demokratyczną Europę opierającą się na zasadach… Iustitia, jak słyszymy, walczy o praworządność w Polsce, pracuje na rzecz Europy opartej na zasadach…
– To dość ciekawe podejście, zwłaszcza jeśli chodzi o stowarzyszenie zrzeszające sędziów, którzy – jak można domniemywać – walczą o demokrację. Wydaje mi się, że stowarzyszenia sędziów powinny raczej walczyć czy zabiegać o sprawiedliwość, o trójpodział władzy i o republikańskie ideały, aniżeli o demokrację, bo to należałoby raczej zostawić innym organizacjom. Natomiast rzeczywiście tak jest w regulaminie Pokojowej Nagrody Nobla, że kandydatów mogą zgłaszać członkowie parlamentów.
Odnosząc się do uzasadnienia norweskiej poseł – Europa jest niedemokratyczna, a Iustitia jest utożsamieniem demokracji?
– Europa ma przede wszystkim poważne problemy tożsamościowe sama ze sobą – przede wszystkim jeśli chodzi o wartości, jakim sprzyja, używając przy tym bardzo ciekawego wytrychu pod nazwą „wartości europejskie”, które nota bene często stoją w sprzeczności z filarami, na których nasza europejska cywilizacja została ufundowana, czyli z prawdą obiektywną, prawem rzymskim i moralnością chrześcijańską.
Część prawników – zwłaszcza skupionych w Iustitii – uważa, że ta nominacja to istotny i mocny sygnał, a prof. Andrzej Zoll stwierdził nawet, że droga obrana przez Iustitię jest właściwa i ma poparcie demokratycznego świata.
– Na przestrzeni lat różni ludzie byli zgłaszani do Pokojowej Nagrody Nobla – niekoniecznie walczący o pokój, podczas gdy robili zupełnie coś odwrotnego, a mimo to było to uznawane za wielki sukces demokracji. Uważam, że w tym wypadku jest to mocno dęty temat i bardzo się zdziwię, jeśli pokojowego Nobla otrzyma Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia. Natomiast po ostatnich pokojowych Noblach, skoro nagrodę otrzymuje Unia Europejska czy wspomniany na wstępie Barack Obama, to jednak trudno będzie o zaskoczenie.
Tak czy inaczej polityka nie jest, nie powinna być domeną sędziego?
– Doceniam aktywność sędziów w ramach różnych stowarzyszeń, ale mam wątpliwość, czy nie jest to tylko próba obejścia konstytucyjnego zakazu tworzenia związków zawodowych. Mam wrażenie, że niektóre stowarzyszenia branżowe z racji na zaangażowanie na bieżący dyskurs polityczny mają znamiona czy to partii politycznych, czy też związków zawodowych. Czym bowiem jest partia polityczna na gruncie prawa polskiego – jest kwalifikowaną formą stowarzyszenia, tylko odpowiednio ukierunkowaną. To nie jest, dajmy na to, związek skupiający wędkarzy czy miłośników zwierząt futerkowych, tylko związek osób zainteresowanych zdobyciem i utrzymaniem władzy – celem realizacji swoich postulatów politycznych. I z tej perspektywy część stowarzyszeń niewiele odróżnia od partii politycznych. Osobiście mam sporo wątpliwości do tego typu stowarzyszeń, czy to nie są partie polityczne pod przykryciem.
Swoją drogą jakim prawem Norwegowie interesują się praworządnością w Polsce czy na Węgrzech?
– Może to wynika z faktu, że w parlamencie Norwegii wisi obraz przekazanie dzieł Lenina przez jednych komunistów drugim komunistom. Jeśli jednym z dzieł w Galerii Narodowej w Oslo jest obraz poświęcony zbrodni Andersa Breivika, kiedy z psychopatycznego czerwonego bandyty, terrorysty, który zabijał ludzi w imię marksizmu, robi się bohatera, to przyznam, że mam wątpliwości co do poznania rzeczywistości przez polityków norweskich. Przypomnę tylko, że osoby ukrywające się przed polskim wymiarem sprawiedliwości bardzo często i ochoczo korzystają z gościnności Królestwa Norwegii. Nie trzeba daleko szukać, wystarczy wspomnieć słynnego Zbigniewa S. poszukiwanego w Polsce.
Czyżby Norwegowie nie mieli własnych problemów?
– Powiedziałbym, że niektórym dobrobyt nie służy.

