logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Zablokować niekorzystną umowę

Piątek, 26 lutego 2021 (02:07)

Aktualizacja: Piątek, 26 lutego 2021 (09:50)

Rozmowa z Jerzym Chróścikowskim, przewodniczącym senackiej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, wiceprzewodniczącym NSZZ RI „Solidarność”

 

Copa Cogeca – do której należy m.in. NSZZ RI „Solidarność” – chce odrzucenia umowy między Unią Europejską a Mercosur. Ta największa ogólnoeuropejska organizacja rolnicza ruszyła z kampanią społeczną. Dlaczego rolnicy sprzeciwiają się ratyfikacji tej umowy?

– Póki jest jeszcze szansa na zatrzymanie ratyfikacji tego dokumentu, to trzeba robić wszystko, aby do niej nie doszło. Kraje Mercosur – Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj – są niezwykle mocne rolniczo. Są światowym liderem w produkcji żywności – zwłaszcza wołowiny. Europejscy rolnicy już dzisiaj nie mogą sprzedać swojej wołowiny. Ta umowa została tak wynegocjowana, że stracą na niej rolnicy. Zyska przemysł ciężki – producenci maszyn i samochodów, a także chemii. To te towary mają być eksportowane na korzystnych warunkach do Mercosur, a w drugą stronę popłynie żywność. Unijni eksperci twierdzą, że nie zaburzy to rynku. Nasze analizy wskazują na coś zupełnie innego. W krótkim czasie ich żywność wyprze żywność europejską.

Produkty drobiowe importowane z krajów Mercosur mają odpowiadać łącznej całkowitej produkcji Danii, Finlandii i Szwecji. W Polsce bardzo mocno to odczujemy?

– Już dzisiaj wielu małych producentów drobiu balansuje na granicy opłacalności. Dla nich to może być gwóźdź do trumny. Wołowina i drób to nie jedyne towary, które pojawią się w UE na mocy tej umowy. Polskę dotknie też import cukru. Dlatego protestujemy jako Copa Cogeca. To tylko część problemów, które będą mieć rolnicy. Bruksela chce przecież zaostrzać europejskie normy produkcji żywności w ramach Zielonego Ładu. I z jednej strony wprowadza się szereg strategii, które mają podnieść jakość produkowanej żywności – jednocześnie windując jej cenę do astronomicznego poziomu – a z drugiej szeroko otwiera się drzwi przed importowaną żywnością. Chciałbym bardzo, żeby rząd RP również wydał jasne stanowisko, że nie będzie zgody na ratyfikację tej umowy.

Trudno będzie przekonać konsumentów do wyboru zdrowej, europejskiej żywności? Chyba nikt nie chce się truć.

– Konieczna byłaby szeroka kampania informacyjna, która potrwałaby przez dekady. Od dawien dawna przekonujemy Polaków do tego, żeby kupowali zdrową, ekologiczną żywność. Po wielu latach programów i kampanii skierowanych do rolników jej produkcja to zaledwie 3 proc. Dlaczego tak się dzieje? Rolnicy nie chcą produkować żywności ekologicznej, bo tej nie kupują konsumenci. Wiele polskich gospodarstw domowych osiąga bardzo małe dochody. Emerytury są ciągle śmiesznie niskie. Ludzie muszą oszczędzać. Dlatego kupują najtańszą żywność. To nie jest kwestia ich niechęci do zdrowszej i wyższej jakości żywności – choć droższej – ale do tego zmusza ich comiesięczny budżet.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

RS

Nasz Dziennik