Biorcami byli 26-letni mężczyzna z niewydolnością mięśnia sercowego, która zaostrzyła się po przejściu COVID-19, oraz 20-letnia kobieta z zapaleniem mięśnia sercowego o błyskawicznym przebiegu.
Wrocławski szpital uniwersytecki jest szóstym ośrodkiem medycznym w naszym kraju, który może wykonywać transplantacje serca. Pozytywną decyzję w tej kwestii resort zdrowia wydał na początku lutego br. Przygotowania i formalności do wykonywania przeszczepów serca trwały w tej placówce półtora roku. Właściwie od chwili powstania w tym szpitalu Centrum Chorób Serca, które stworzył i nim kieruje prof. dr hab. med. Piotr Ponikowski, rektor Uniwersytetu Medycznego. Jego celem jest zapewnienie mieszkańcom Dolnego Śląska dostępu do najnowszych metod leczenia serca, jakimi dysponuje współczesna kardiologia, oraz edukacja studentów i prowadzenie działalności naukowej.
Prof. Piotr Ponikowski podkreślił, że dla niego – lekarza z 35-letnim stażem, i jego współpracowników, te dwa zabiegi to jest moment historyczny.
Zespołem lekarskim kierował kardiochirurg dr Roman Przybylski. Pierwsza operacja rozpoczęła się w czwartek 25 lutego br. przed godziną 7.00. Narząd pochodził od dawcy przebywającego w szpitalu na Dolnym Śląsku. Od pobrania do wszczepienia serca minęły zaledwie 2 godziny i 20 minut. Sama operacja trwała niecałą godzinę.
– Zgodnie z procedurami po narząd pojechał nasz zespół chirurgów, który jednocześnie ocenił go pod względem anatomicznym i makroskopowym oraz zakwalifikował do przeszczepienia. Mieliśmy o tyle „komfortową” sytuację, że z racji niewielkiej odległości czas niedokrwienia serca był krótki, a to sprzyja skutecznej transplantacji. Wszystko wskazuje na to, że się udało. Nasz pacjent cztery doby po operacji czuje się bardzo dobrze, a do swojej mamy w rozmowie telefonicznej powiedział: „Mamo, czuję się świetnie”! – podkreślił dr R. Przybylski
W miniony piątek natomiast znacznie pogorszył się stan zdrowia 20-letniej pacjentki, która została przekazana do wrocławskiego szpitala z Wałbrzycha w stanie wstrząsu kardiogennego.
– U chorej zastosowaliśmy mechaniczne wspomaganie krążenia ECMO żylno-tętnicze, a następnie lewokomorowe pompą Levitronix. Na podstawie badania histopatologicznego stwierdziliśmy u niej ostre zapalenie mięśnia sercowego z jego znacznym uszkodzeniem. Próba terapii immunomodulacyjnej nie przyniosła efektu, a postępująca destrukcja narządu groziła w każdej chwili utratą możliwości kontynuowania wspomagania mechanicznego – wskazał transplantolog prof. Michał Zakliczyński. Dodał, że decydując się na pobranie narządu zgłoszonego w miniony piątek dla tej pacjentki, liczono się z tym, że chora bez zabiegu nie przeżyje nadchodzącego weekendu.
Serce do przeszczepu znalazło się w Ostrołęce. Narząd na czas można było dostarczyć tylko drogą lotniczą. Udało się to przy wielkim zaangażowaniu wielu osób, a szczególnie Komendy Głównej Policji, która helikopterem przetransportowała serce do przeszczepu z Ostrołęki do Wrocławia. Zabieg zakończył się sukcesem, ale ze względu na ciężki stan pacjentka w dalszym ciągu wymaga intensywnej terapii.
Prof. Michał Zakliczyński stwierdził również m.in., że transplantacja polega na tym, że nigdy nie wiemy, jaki dawca zostanie zgłoszony i jakie serce będziemy mogli wykorzystać. W transplantacjach serca ogromną rolę odgrywa czas. W przypadku serca okres niedokrwienia, to jest od pobrania do wszczepienia narządu, nie powinien przekroczyć czterech godzin.
Warto przypomnieć, że pierwszej udanej transplantacji serca na świecie dokonał 3 grudnia 1967 roku w Kapsztadzie zespół pod kierunkiem chirurga dr. Christiana Nethlinga Barnarda, a w Polsce uczynił to 5 listopada 1985 roku w ówczesnym Wojewódzkim Ośrodku Kardiologii w Zabrzu zespół prowadzony przez prof. Zbigniewa Religę. Według danych Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji „ Poltransplant” na koniec grudnia 2020 roku dotychczas w naszym kraju dokonano 146 przeszczepień, a oczekuje na nie 415 osób.

