logo
logo

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

W dole śmierci na Białołęce szczątki co najmniej 29 osób

Czwartek, 25 marca 2021 (15:44)

Aktualizacja: Piątek, 3 marca 2023 (11:13)

W dole śmierci na warszawskiej Białołęce znajdują się szczątki co najmniej 29 osób, dorosłych i dzieci. Prawdopodobnie są to ofiary zbrodni niemieckich – poinformował wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk.

– W Warszawie, na Białołęce przy ulicy Skierdowskiej, Instytut Pamięci Narodowej Biuro Poszukiwań i Identyfikacji prowadzi prace, bardzo ważne prace, których efektem jest odnalezienie dołu ze szczątkami bardzo wielu ofiar. Na tę chwilę, to jest informacja sprzed kilku minut, w tym dole spoczywają szczątki co najmniej 29 osób. Mamy tutaj do czynienia ze szczątkami osób dorosłych, ale także ze szczątkami dzieci – poinformował wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk.

– Przy ofiarach odnajdujemy wiele fragmentów odzieży – są guziki, buty, różnego rodzaju rzeczy osobiste – dodał.

O odkryciu zbiorowego leśnego grobu na przedmieściach stolicy Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN poinformowało już we wtorek na Twitterze.

Szwagrzyk przekazał, że „wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z dołem śmierci, który powstał tutaj w okresie okupacji niemieckiej i są to zbrodnie niemieckie”.

Wiceprezes IPN mówił też o dwuwarstwowym ułożenie szczątków. – Na jednej warstwie położono warstwę drugą ofiar, i wszystko wskazuje na to, że tych ludzi zabijano bezpośrednio w tej jamie grobowej. Ofiary kładły się do dołu, tam były zabijane. W to miejsce przyprowadzano kolejną grupę i tę kolejną grupę uśmiercono w ten sam sposób – powiedział Szwagrzyk.

Poinformował, że miejsce egzekucji zostało odnalezione dzięki wspomnieniom jednego ze świadków, który mówił o „egzekucji dokonanej tutaj na początku wojny – w 1939 roku bądź 1940 roku”. – Straceńcami miało być kilkunastu mężczyzn, których tutaj przyprowadzono, następnie zgładzono. [...] Już widać, że nie jest to dół śmierci ze szczątkami, o których mówił świadek, a to oznacza, że ten teren będzie przez nas badany, obszar działań będzie poszerzony. Wszystko bowiem wskazuje na to, że mamy do czynienia z miejscem, gdzie w czasie wojny Niemcy dokonywali nie tylko tej zbrodni, ale dokonali innych zbrodni – wskazał Szwagrzyk.

Dodał, że poszukiwania w tym miejscu rozpoczęły się w poniedziałek i będą przez najbliższe kilka dni kontynuowane.

Wiceszef IPN zdradził także, że prace poprzedziły ok. dwuletnie starania, a przygotowaniom towarzyszyły „trudności o różnym charakterze”. – Najważniejsze jest jednak to, że kolejne miejsce, kolejny dół masowy związany z II wojną światową, z okupacją niemiecką został odnaleziony – podkreślił.

– To, co znajduje się za nami, niech będzie pewnym głosem w dyskusji, czy wszystko już wiemy o II wojnie światowej, czy wszystko, co się stało wówczas, zostało przebadane i jest to rozdział zamknięty – mówił wiceprezes IPN. – Zdecydowanie nie, takich dołów śmierci w Polsce jest jeszcze znacznie więcej, a IPN robi i będzie robił wszystko, żeby takie doły odnajdywać – zaznaczył.

IPN już od wielu lat prowadzi poszukiwania tajnych miejsc pochówku ofiar reżimów totalitarnych zarówno w całej Polsce, jak i poza granicami kraju. Poszukiwania te głównie koncentrują się na ofiarach terroru komunistycznego, których w latach 1944-1956 w Polsce – według niektórych szacunków historyków IPN – mogło zostać zamordowanych ponad 50 tys. Należy podkreślić, że poza ofiarami komunizmu poszukiwane są również szczątki ofiar niemieckiego nazizmu.

APW, PAP

NaszDziennik.pl