logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Ideologia zawsze zaślepia umysł

Piątek, 26 marca 2021 (21:24)

Z dr. hab. Mieczysławem Rybą, prof. KUL, historykiem, wykładowcą na KUL i w WSKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Apel premiera Morawieckiego do opozycji, aby nie przeszkadzała, jeśli nie potrafi współpracować z rządem w okresie pandemii – spotkał się z manipulacją adresatów oraz niektórych mediów. Retoryka jest taka, że premier krytykuje lekarzy, że rząd nie ma pomysłów na walkę z covidem. Sytuacja jest poważna, więc chyba nie czas na wzajemne animozje?

– W tej sytuacji wszelkie animozje partyjne powinny pójść na bok, to oczywiste. Ale to chyba żadna nowość, jeśli chodzi o totalną opozycję.Wykorzystuje ona każdą sytuację, żeby się pokazać, wyrazić swój sprzeciw wobec rządu. Przypomnę tylko, że podobna sytuacja ma miejsce, kiedy jako Polska walczymy o swoją suwerenność w Europie, kiedy walczymy o swoje interesy i finanse, słowem – o swoją niezależność. Tymczasem opozycja wynosi na zewnątrz nasze sprawy. Co więcej, domaga się zewnętrznej interwencji państw w Polsce czy odebrania bądź ograniczenia nam funduszy unijnych.

Chyba nawet Aleksiej Nawalny, mimo prześladowania ze strony reżimu Putina, nie zwracał się w ten sposób do opinii międzynarodowej. Jeśli zatem w tak fundamentalnych kwestiach jak bycie patriotą czy zdrajcą nie ma zgody w ocenie tych kryteriów, to covid jest tylko jednym z elementów krytykowania czy atakowania rządu. Opozycja parlamentarna w Polsce tak mocno radykalizuje ten przekaz, że praktycznie nikt jej już nie słucha poza twardym elektoratem, zwolennikami, dla których PiS jest wrogiem i trzeba go zwalczać.

Skrzętnie to wykorzystuje Szymon Hołownia, który szybuje w sondażach

– Dokładnie tak. Rośnie poparcie dla Hołowni, bo mimo tego, iż rząd jest w trudnej sytuacji spowodowanej kryzysem pandemicznym, lockdownem itd., Platforma nie potrafi się odbić, bo zachowuje się irracjonalnie. To sprawia, że ludzie odchodzą z Platformy.

Nie ma chyba kraju, w którym opozycja byłaby tak radykalna jak w Polsce. To chyba nie czas na podziały?     

– Proszę zwrócić uwagę, że kiedy jeden z największych polskich sportowców – Robert Lewandowski, który osiąga w swojej dziedzinie sukcesy, jak żaden inny polski piłkarz przed nim, za co – i słusznie – otrzymuje wysokie odznaczenie państwowe z rąk prezydenta, to spotyka się z ogromną fala hejtu. Cała opozycja celebrycka, niektórzy profesorowie, jak chociażby Magdalena Środa, wymyślają Lewandowskiemu, że przyjął Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski z rąk prezydenta Andrzeja Dudy, bo w ich mniemaniu powinien to wydarzenie zbojkotować. Do tego nazywa kapitana reprezentacji Polski i piłkarza Bayernu „panem od kopania piłki”, co zupełnie ją kompromituje. Ten przykład pokazuje, że właściwie nie ma dziedziny życia, w której tak bardzo zawęża się przestrzeń współpracy w imię dobra wspólnego, że chyba jesteśmy o krok od tragedii, od dramatu w polityce.

Sondaże wciąż nie są jednoznaczne i część stawia Hołownię jako lidera opozycji, a część na Platformę. Co sprawia, że skompromitowaną na wielu frontach Platformę wciąż popiera duża grupa wyborców?    

– W niektórych sondażach Platforma utrzymuje pozycję lidera, ale są i takie sondaże, jak chociażby ostatni pracowni Social Changes, gdzie formacja Borysa Budki traci przewodnictwo na rzecz Polski 2050. Po trudnych rządach – zwłaszcza po ostatnim, bardzo trudnym roku – Prawo i Sprawiedliwość tylko nieznacznie traci, wciąż utrzymując znaczną przewagę. Natomiast Platformie nie przybywa głosów.

Dlaczego?

– Platforma z jednej strony wzbudza wśród swoich wyborców niechęć do PiS-u, ale w sukurs przybywają jej także niektóre media ze swoim przekazem. To razem utwierdza wyborców Platformy w nienawiści do PiS-u, ale nie posuwa tej formacji do przodu poza tę bazę, która jest utrzymywana w fałszywym przekonaniu, że w Polsce jest dyktatura. Często podczas towarzyskich spotkań zwolennicy Platformy czy SLD są w stanie groteskowo mówić, że dzisiaj w Polsce mamy dyktaturę większą niż w czasie stanu wojennego. Kiedy się to słyszy, to nie bardzo wiadomo, czy się śmiać, czy płakać...

Tak wygląda rzeczywistość tworzona przez bańki medialne, w których jest przekaz albo przeciw obecnej władzy, albo po stronie władzy. Lewicowe portale czy stacje wysyłają przekaz antyrządowy, a prawicowe – prorządowy. Każdy ma swoje preferencje, co powoduje, że ludzie żyjący w jednym kraju zaczynają przypominać osobne plemiona zamknięte w określonych bańkach informacyjnych. Jednym wydaje się, że sprawa prezesa Daniela Obajtka to afera wprost niewyobrażalna, ale kiedy zadać pytanie o konkrety, o co chodzi, w czym jest ta afera, to nie potrafią skonkretyzować, bo konkretów brak.

To perfidna gra na ludzkich emocjach?    

– O to w tym wszystkim chodzi. Mamy sytuację, że poszczególne twarde elektoraty żyją w zupełnie odrębnych nieprzystających do siebie rzeczywistościach informacyjnych. Są zatem odcinani mentalnie od innej niż tylko jedynie słuszna wiedza. Jeśli tak czerpią informacje, to nic dziwnego, że reagują w taki, a nie inny sposób. Tworzą się zamknięte klany, plemiona partyjne wyborców, którzy nic nie widzą poza tym, co się im podaje na talerzu. Jest też część centrowa czy środkowa, która bardziej patrzy na swój własny interes. I o zdobycie tej części, tego elektoratu toczy się batalia. A skoro przy władzy jest PiS, który rządzi, a jest pandemia, więc nie zyskuje, ale się osłabia, nie zyskuje też Platforma, mimo iż ma cały system partyjny posłów, prezydentów wielkich miast, ma także ogromne pieniądze, tylko zyskuje nikomu bliżej nieznany Szymon Hołownia, który na dobrą sprawę jest postacią czysto wirtualną.

Obrazowo wygląda to tak, że ktoś, kto nie chce kupić dolarów, nie chce też kupić euro, to wybiera bitcoina, czyli wirtualną walutę, która ma go „zbawić”. I tu jest dokładnie taka sama sytuacja – wirtualna postać polityczna, która ściąga do swoich szeregów wszystkich. Przy tym pokazuje zatroskaną twarz człowieka, który w przeciwieństwie do innych ma być mniej konfliktowy. Jak pisał Władysław Konopczyński, badacz dziejów XVIII wieku – dzika, nieokiełznana, fanatyczna partyjność, która zaślepia niektórych całkowicie, co sprawia, że nie są oni w stanie zupełnie niczego zobaczyć, nie są w stanie spojrzeć na polskie sprawy w dłuższej perspektywie – jaką Polskę zostawimy przyszłym pokoleniom. To obraz destrukcji, ale państwo polskie we wspomnianym XVIII wieku mimo wszystko było potencjalnie silniejsze, bogatsze niż Prusy. Przeciętny polski szlachcic był zamożniejszy, ale mimo to nie daliśmy sobie rady z malutkim państewkiem, które miało kilka razy mniejszą armię od nas. Dlaczego? Bo byliśmy niewyobrażalnie skłóceni, podzieleni na frakcje. I dzisiaj jest bardzo podobnie.

Ta wzajemna wrogość polityków rozlewa się na inne dziedziny życia. Mamy wzrost zachorowań, wypełniają się szpitale, a niektóre media koncentrują się na tym, czy w czasie lockdownu kościoły nie powinny być zamknięte i jak policja ma zamiar egzekwować, czy w okresie Triduum Paschalnego nie modli się tam więcej osób, niż wskazują obostrzenia?

– Ci sami ludzie, te same środowiska, ci sami dziennikarze ekscytują się licznikiem apostazji w Polsce. Zatem – moim zdaniem – pytania o to, czy kościoły powinny być zamknięte, czy nie, to wcale nie jest przejaw troski o bezpieczeństwo epidemiczne, ale mamy tu troskę o porządek ideologiczny. Proszę zwrócić uwagę, że w tej nawale konfliktów jednym z nich – oprócz tępego partyjniactwa – jest konflikt motywowany nienawiścią ideologiczną. To jest nienawiść wprost do religii. Ta nienawiść wyraziła się wprost podczas tzw. strajków kobiet, i nie mówię tu o młodzieży, która w pewnym wieku jeszcze nie wszystko ma w sposób rzeczowy poukładane w głowie i często kieruje się emocjami. Mam na myśli tych, którzy tę młodzież wyciągali na ulice, którzy popierali te marsze, czy wręcz nawoływali do uczestnictwa w tych demonstracjach mimo pandemii.

Tam jest po prostu nienawiść do religii jako takiej i oczywiście nienawiść do Kościoła jako instytucji. Dlatego troska o to, żeby w czasie Triduum Paschalnego nie było ludzi w kościołach, jest w istocie troską o to, aby apostazja się rozszerzała, żeby Polska się zlaicyzowała. Z moich obserwacji – przynajmniej lubelskich – patrząc na kolejki przy konfesjonałach, zauważam, że powrót ludzi do życia sakramentalnego się rozpoczął. I to w ludziach mocno zideologizowanych budzi wrogość, czy wręcz wstręt. I w tym sensie tych mediów i niektórych polityków nie interesowało to, co się działo w supermarketach, nie zwracali uwagi na panujący tam tłok, za to chcą pilnować, żeby w kościołach była przepisowa liczba ludzi. W moim przekonaniu nie jest to absolutnie troska motywowana względami bezpieczeństwa epidemiologicznego, troska o to, żeby zahamować transmisję koronawirusa, ale jest to zacietrzewienie ideologiczne, które w ten sposób się wyraża.

Widać, że nawet pandemię można wykorzystać do celów ideologicznych.            

– Ideologia czy utopia funkcjonuje niemalże jak religia i angażuje ludzi na sposób całościowy. Tam występują pewne koncepcje zbawcze itd. Oczywiście nie chcę powiedzieć, że nie należy w kościołach przestrzegać zasad pandemicznych i ograniczeń uczestnictwa wiernych w nabożeństwach, ale jeśli połączymy to wszystko w jedną całość, to zauważymy, że ci sami ludzie, którzy dzisiaj chcą zamknięcia świątyń, w czasie protestów tzw. strajku kobiet mówili, że jest to wręcz cudowna rzeczywistość i że nie należy używać wobec gromadzących się interwencji sił policyjnych i rozbijać manifestacji, które w żywe oczy łamały przepisy i to w sposób bezwzględny. Mało tego, organizatorzy i uczestnicy tych marszów łamali nie tylko przepisy epidemiczne, ale także prawo, dopuszczając się profanacji kościołów czy atakowali osoby duchowne. I wówczas ci sami dziennikarze nie mieli z tym problemu, a dzisiaj chcą zamykania czy przestrzegania liczby wiernych w świątyniach. To dokładnie ilustruje poziom zacietrzewienia, z którym mamy w tej chwili do czynienia.

A jednocześnie pokazuje, jaki jest poziom odbiorców, którzy nie widzą rozbieżności w medialnych manipulacjach?          

– Ideologia przede wszystkim zaślepia umysł. Ideologia zaciera racjonalne myślenie, racjonalny obraz czy ogląd świata, dlatego prowadzi człowieka na manowce.

       Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl