Wieczorna celebracja ma niecodzienny nastrój… Przestają bić dzwony, ucichły organy, milkną też dzwonki przy ołtarzu, zastąpione stukotem kołatek. W skupieniu i zadumie zanurzamy się w atmosferę Wieczernika, abyśmy mogli zrozumieć, co Jezus uczynił w czasie wieczerzy, nazywanej w tradycji żydowskiej Paschą… Była ona świętowana na pamiątkę przejścia Izraelitów z niewoli egipskiej do Ziemi Obiecanej. Właśnie tam, w Wieczerniku, w sali znajdującej się najprawdopodobniej w domu, który był własnością rodziców św. Marka Ewangelisty (por. Łk 22,12), Jezus chciał zasiąść przy stole razem z uczniami w przeddzień swojej męki.
Nie była to zwyczajna wieczerza, Jezus rozpoczął ją od gestu umycia nóg uczniom. „Wstał od wieczerzy [...]. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi” (J 13,4-5). Nawet Judaszowi. W tamtym czasie mycie komuś nóg było posługą niewolnika lub służącego. Jezus uniża się, bo jest Miłością. Następnie wziął chleb, połamał go i dał uczniom, mówiąc: „Bierzcie i jedzcie to jest moje ciało” (Mt 26,26), pod koniec wieczerzy podał wino w kielichu, mówiąc: „Bierzcie i pijcie to jest moja krew” (Mt 26,27). Chrystus daje nam nowy pokarm na życie wieczne.
Liturgia, którą sprawujemy każdego dnia, to nie historyczne „wspomnienie”, ale uobecnienie tajemnicy naszego zbawienia. Ustanawiając Eucharystię, Bóg chce, aby wszyscy ludzie wszystkich czasów mogli być obecni przy ofierze Krzyża i mogli zobaczyć, do czego zdolna jest miłość Boża.
W cieniu Eucharystii pojawia się dar kapłaństwa, dzięki któremu możemy codziennie stać blisko ofiary Syna Bożego na Golgocie. Na ołtarzach całego świata dokonuje się cud Eucharystii… Ta bliskość Eucharystii jest dla nas zadaniem, dla kapłanów i dla wszystkich ochrzczonych, byśmy z miłością i z czcią wchodzili w przemieniającą nas Komunię z Tym, który „do końca nas umiłował”.
My także jesteśmy zaproszeni na ucztę. Wejdźmy do Wieczernika, znajdźmy w nim swoje miejsce przy stole. Nie zajmujmy jednak miejsca Judasza Iskarioty. Z tego miejsca wchodzi się na drogę ciemności, bez wyjścia. Może niech to będzie miejsce Piotra, który mimo że zaparł się swojego Mistrza, to później umiał „gorzko zapłakać”. A może uda się nam usiąść na miejscu Jana, który był umiłowanym uczniem Jezusa, bo wszyscy przecież możemy być „jego umiłowanymi uczniami”.
Po Mszy Świętej składamy Chrystusa-Hostię w kaplicy adoracji, symbolicznie zwaną ciemnicą. To przeniesienie Najświętszego Sakramentu na osobny ołtarz jest traktowane jako symbol drogi Jezusa i Jego uczniów do Ogrodu Oliwnego, zaś czuwanie przy Najświętszym Sakramencie jako towarzyszenie opuszczonemu Jezusowi w więzieniu. Wtedy w modlitewnym milczeniu podziękujmy Jezusowi za Wieczernik, za cierpienie w Ogrodzie Oliwnym i śmierć krzyżową na Golgocie. Dzięki temu będzie nam łatwiej w codziennym życiu przekazywać wszystkim Bożą miłość, którą zostaliśmy objęci, a zwłaszcza osobom wciąż poszukającym, wątpiącym czy niewierzącym, że Bóg „do końca nas umiłował”.
Ks. kan. Piotr Jakubuś, proboszcz parafii pw. Świętej Rodziny we Wrocławiu

