Czy możemy powiedzieć, że piastowanie przez Pana stanowiska ambasadora Węgier w Watykanie jest częścią misji Habsburgów w stosunku do Kościoła i wiary katolickiej?
– Oczywiście, historia mojej rodziny wpływa na sposób, w jaki pełnię obowiązki ambasadora Węgier przy Stolicy Apostolskiej. Jakie są podstawowe wartości wyznawane przez naszą rodzinę? Powiedziałbym, że to wiara, rodzina i pokojowe stosunki między narodami. Moja rodzina była zawsze mocno katolicka; wykorzystywaliśmy małżeństwa do nawiązania dobrych stosunków z innymi krajami i mieliśmy dużo dzieci. Monarchia austro-węgierska próbowała ustanowić pełną szacunku równowagę między różnymi narodami, które wchodziły w jej skład. Zatem bycie ambasadorem w sercu Kościoła katolickiego jest dla mnie czymś normalnym. Jak to, co robię, wpisuje się w tradycje mojej rodziny? Powiem tak: nie tylko jestem żonaty i mam sześcioro dzieci, ale też Węgry prowadzą obecnie silną politykę rodzinną, która interesuje również Watykan; wreszcie jako dyplomata niejako z natury tej funkcji dbam o dobre stosunki między różnymi narodami.
Wielokrotnie podkreślał Pan, że błogosławiony cesarz Karol Habsburg jest dla Pana ważną osobą. Co ceni Pan w nim najbardziej?
– W pewnym sensie błogosławiony cesarz Karol reprezentuje wszystkie wartości, o których wspomniałem w poprzedniej odpowiedzi. Podziwiam, że żył cnotliwie w trzech najbardziej istotnych obszarach: jako chrześcijanin, jako ojciec i w swojej publicznej działalności, jako władca narodu znajdującego się w strasznej sytuacji. Jako chrześcijanin stawiał Chrystusa na pierwszym miejscu w każdej chwili swojego życia i każdy chrześcijanin powinien to czynić. Jako mąż stworzył wielką rodzinę ze swoją ukochaną i pobożną żoną i był przykładem tego, jak być dobrym ojcem, który uczył swoje dzieci wartości i wiary; jako cesarz w dramatycznej sytuacji przejął imperium w środku wojny i uczynił wszystko, co mógł, aby tę wojnę powstrzymać. To wszystko jest dla mnie wielkim świadectwem i zachętą w codziennym życiu.
Modli się Pan za wstawiennictwem bł. Karola?
– Regularnie modlimy się za jego wstawiennictwem, zarówno w mojej małej rodzinie, jak i w całym rodzie. Jest wzorem do naśladowania i orędownikiem dla wielu młodych Habsburgów. Trzy lata temu wśród młodszych członków rodziny przeprowadziłem ankietę na temat tego, kto był ich „ulubionym Habsburgiem w historii”, i bł. Karol zajął pierwsze miejsce na długo przed innymi sławnymi Habsburgami, takimi jak cesarzowa Maria Teresa czy cesarz Franciszek Józef.
Kogo jeszcze, obok bł. Karola, stawia Pan sobie za wzór?
– Zdecydowanie cesarz Karol jest numerem jeden. Ważnym wzorcem osobowym i świadkiem wiary był dla mnie oczywiście św. Jan Paweł II, którego miałem radość trzy razy spotkać osobiście. Zasadniczo to dzięki niemu wiele osób z mojego pokolenia stało się wierzącymi katolikami. Imponował mi jego zapał, entuzjazm wiary, maryjność i poczucie humoru. Innym ważnym wzorem do naśladowania jest św. Tomasz More. Był to niesamowicie odważny dyplomata i głęboko pobożny człowiek, także z zaskakującym poczuciem humoru. Podziwiam także każdego dyplomatę, który dyskretnie, ale odważnie walczy o pokój i porozumienie między ludźmi. Spotkałem sporo takich osób, ale nie wymienię ich tutaj po imieniu.
Panie Ambasadorze, jaka jest dzisiaj religijność Węgrów?
– Węgrzy mają starożytne chrześcijańskie korzenie i myślę, że są one żywe w sercach większości z nich. Według statystyk można by powiedzieć, że Węgry są dziś krajem religijnym, ale widzimy też, że najbardziej religijne jest starsze pokolenie. Z pewnością ważnym wyzwaniem są młodzi. Na szczęście takie wartości jak rodzina nadal są dla młodych Węgrów ważne. Cenią sobie oni także dobrą edukację, a na Węgrzech struktury kościelne coraz częściej tworzą doskonałą ścieżkę edukacyjną dla młodych ludzi.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

