Podpisał Pan Profesor list otwarty w sprawie prof. Ewy Budzyńskiej skierowany do ministra edukacji i nauki. Wraz z grupą naukowców protestuje Pan przeciwko haniebnemu potraktowaniu wykładowcy przez uczelnię. Czego oczekują Państwo od ministra?
– Przede wszystkim oczekujemy zainteresowania tą sprawą. Nie twierdzę bynajmniej, że tego zainteresowania nie ma. Jednak nam zależy, aby przyspieszyć prace legislacyjne nad ustawą, która zagwarantuje wolność słowa na wyższych uczelniach. Odnoszę wrażenie, że jest tu pewien problem, ponieważ tempo tych działań nie jest optymalne. Wiem, że ta ustawa jest przygotowywana, zawiera różne sensowne uregulowania, w tym możliwość odwoływania się nawet do sądu – w razie gdyby naukowiec był poddawany jakimś represjom. Jestem przekonany, że rozwiązania te bardzo poprawiłyby sytuację na uczelniach wyższych. Dlatego niepokoi mnie, że projekt jest tak wolno procedowany. Początkowo mówiło się, że finał prac może nastąpić późną jesienią ubiegłego roku. Jest kwiecień 2021 r. – i nadal cisza. Dlatego oczekujemy, co zawarliśmy w liście do ministra, że nastąpi istotne przyspieszenie, tak aby ustawa została szybko uchwalona i wdrożona.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

