logo
logo

Zdjęcie: fot. gov.pl/ Inne

Pokażemy, że Polska nauka jest na światowym poziomie

Wtorek, 13 kwietnia 2021 (21:06)

Rozmowa z prof. Włodzimierzem Bernackim, sekretarzem stanu, pełnomocnikiem rządu ds. monitorowania wdrażania reformy szkolnictwa wyższego i nauki

Jak Pan ocenia funkcjonowanie Polskiej Akademii Nauk?

– Nie da się jej ocenić jednoznacznie, ponieważ do pełnego obrazu tej instytucji niezbędne jest przyjęcie co najmniej kilku różnych perspektyw. Gdyby spojrzeć na ilość publikacji, dorobek naukowy, to rzeczywiście można powiedzieć, że dorobek uczonych PAN jest znaczący. Zaś analiza struktury PAN, a więc funkcjonujących w jej ramach instytutów, wykaże niewątpliwą dychotomię. Mamy bowiem grupę naprawdę świetnych instytutów, ale są też jednostki słabe – zarówno pod względem naukowym, jak i też pod względem skuteczności pozyskiwania środków unijnych na projekty badawcze oraz sposobu prowadzenia poszczególnych projektów.  

Należy dodać, że PAN to nie tylko instytuty badawcze o różnej randze i znaczeniu, ale także swego rodzaju korporacja, która zrzesza naukowców-członków PAN. Już w przeszłości pojawiało się wiele projektów, których celem miało być wprowadzenie zmian w tej skostniałej strukturze. Niestety, w dużej mierze były to koncepty, które nie doczekały się swej realizacji. To pokazuje, że rzeczywiście zmiany są niezbędne.

Ministerstwo szykuje reformę PAN po to, żeby poprawić działanie tej instytucji. W jakich obszarach takie wzmocnienie jest niezbędne, czyli w jakich PAN działa najsłabiej?

– Po pierwsze, trzeba zmierzać do tego, aby ta dwoistość natury PAN, o której mówiłem, została usunięta. Po drugie, powinien być dokonany przegląd tych instytutów, które są dobre, dobrze sobie radzą, funkcjonują. Konieczne jest także wprowadzenie zmian w relacjach między poszczególnymi instytutami. Czasem ich ścisłe współdziałanie jest pożądane, dzięki temu ich funkcjonowanie mogłoby się odbywać na wyższym poziomie. Potrzebne jest więc gremium, które łączyłoby te instytuty podejmujące wspólne działania, zwłaszcza jeśli chodzi o pozyskiwanie środków finansowych na poszczególne projekty.

Obecnie mamy do czynienia z sytuacją skądinąd zrozumiałą, a mianowicie, prezes PAN chciałby wzmocnienia swojej pozycji, natomiast instytuty utyskując na to, że są poddawane zbyt mocnej presji ze strony „centrali”, proponują daleko idącą decentralizację.  W mojej opinii trzeba naprawić relacje pomiędzy poszczególnymi instytutami, stworzyć grupy instytutów faktycznie współpracujących, spełniających niezbędne  wymogi naukowe.

Czym ma być Międzynarodowa Akademia Kopernikańska?

– Narodowy Program Kopernikański i Międzynarodowa Akademia Kopernikańska to idea wskazania na 550. rocznicę urodzin Mikołaja Kopernika. Taka rocznica jest okazją do przypomnienia miejsca polskiej nauki w przeszłości i pokazania udziału polskich uczonych w nauce współczesnej. Chcemy ukazać wielką aktywność naukową polskich uczonych, nie tylko w kraju, lecz także ich uczestnictwo w pracach badawczych w ośrodkach  badawczych na uniwersytetach rozsianych po całym świecie. Tym samym pojawienie się Międzynarodowej Akademii Kopernikańskiej było spoiwem, łącznikiem dla wszystkich uczonych, zarówno w kraju, jak i za granicą, dla wszystkich, którzy swoją pracą udowadniają znaczącą pozycję Polaków w nauce.

Skąd i kiedy się wziął pomysł na Międzynarodową Akademię Kopernikańską?

– Idea nawiązania do najznamienitszych polskich uczonych pojawiała się już wcześniej. Obecnie zależy nam na tym, aby z jednej strony skupić gremium najwybitniejszych polskich uczonych w kraju i za granicą. Z drugiej zaś, intencją twórców projektu jest promocja nauki poprzez ufundowanie Nagród Kopernikańskich. Wreszcie Międzynarodowa Akademia Kopernikańska prowadziłaby działalność wspierającą badania naukowe (granty kopernikańskie). Projektodawcy chcą także, aby powołana została do istnienia Szkoła Główna Mikołaja Kopernika, w której najznamienitsi przedstawiciele polskiej nauki mogliby być mistrzami dla szerokiej rzeszy studentów.

Czym Międzynarodowa Akademia Kopernikańska będzie się różnić od PAN?

– Pierwsza kwestia, to różnica w liczebności członków obu instytucji. W MAK będzie stosunkowo nieliczna grupa uczonych, zdecydowanie mniejsza niż w PAN. Będziemy mieć więc do czynienia z dużą dozą elitarności. Poza tym MAK będzie szkołą, która będzie prowadziła działalność edukacyjną. To kolejna znacząca różnica. Przypomnijmy, że PAN zajmuje się przede wszystkim prowadzeniem badań naukowych. Przewidywane jest także powołanie ambasadorów nauki polskiej. Reasumując – MAK będzie mieć zupełnie inną formę oraz inne cele swojej aktywności.

Część środowiska jest przeciwna reformie PAN. Dlaczego boją się zmian?

– To prawda, ale ja wskazałbym tu na pewną prawidłowość. Od kiedy minister Przemysław Czarnek został mianowany ministrem resortu edukacji i szkolnictwa wyższego, to na każdym kroku spotyka się, zresztą mówię tu również o sobie, z bezwzględnym sprzeciwem i krytyką części środowiska naukowego. Zasada jest taka, że najpierw patrzy się na to, kto jest autorem danego projektu, a dopiero w dalszej kolejności na to, co jest istotą tegoż projektu. Taka zasada nie jest zresztą nowa. Już kilkaset lat temu, kiedy Hugo Kołłątaj pojawił się na Akademii Krakowskiej i postanowił ją zreformować, także spotkał się z krytyką ze strony profesorów. Każda więc próba reformy jest obarczona takim właśnie ryzykiem.

Prace nad przygotowaniem nowej instytucji są zaawansowane. Kto jest odpowiedzialny za projekt, kto uczestniczy w pracach?

– To jest idea, która powstała w środowisku Zjednoczonej Prawicy, a konkretnie w PiS. Również premier zapewnia wsparcie dla tej koncepcji. A polega ona na stworzeniu mocnej, silnej instytucji naukowej w wymiarze europejskim i światowym. Jej wdrożenie byłoby cenne, zwłaszcza w kontekście odbudowy polskiej gospodarki i nauki w rzeczywistości postcovidowej.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

 

Urszula Wróbel

NaszDziennik.pl