Od wyroku twerskiego sądu w sprawie nieumieszczania w Twerze tablic upamiętniających ofiary zbrodni sowieckiego reżimu, w tym ofiary zbrodni katyńskiej, minął już miesiąc. Czy złożyli Państwo apelację od tego wyroku?
– Tak, złożyliśmy. Czekamy na rozpatrzenie apelacji w drugiej instancji, czyli w twerskim sądzie obwodowym. Nadal nie znamy terminu rozprawy, nie otrzymaliśmy jeszcze stosownego zawiadomienia.
Proszę przypomnieć, czego dotyczył wyrok pierwszej instancji?
– To nawet nie jest do końca wyrok, a właściwie mówimy tu o decyzji sądu odrzucającej nasz, czyli stowarzyszenia Memoriał, pozew. Domagaliśmy się w nim uznania, że demontaż tablic upamiętniających ofiary sowieckiego terroru, osób, które zostały stracone w budynku obecnego państwowego uniwersytetu medycznego, był bezprawny. Żądaliśmy, aby władze uczelni, które zdecydowały o zdjęciu tablic, umieściły je ponownie na murach budynku.
Dlaczego jest to najwłaściwsze miejsce do uczczenia ofiar sowieckiego terroru?
– Dziś jest tu uczelnia medyczna, ale wcześniej – w latach w 30. i 40. XX w. – znajdował się zarząd NKWD obwodu kalinińskiego i wewnętrzne więzienie. Wiemy, że była w nim urządzona specjalna cela, w której dokonywano rozstrzeliwań.
Sąd w ogóle nie rozpatrywał kwestii, że tablice upamiętniają ofiary straszliwych zbrodni sowieckich. Skoncentrował się wyłącznie na uchybieniach formalnych związanych z umieszczeniem tablic w tym miejscu?
– Niestety, tak było. Kwestia prawdziwości, czy były tam dokonywane zbrodnie, nie była w sądzie rozpatrywana. Sąd nie zajmował się badaniem prawdziwości tych ustaleń. Przyjął takie stanowisko, z którym my się nie zgadzamy, że będzie rozpatrywał wyłącznie kwestie formalne. W rozumieniu sądu sytuacja wyglądała tak, że uczelnia medyczna dostała wniosek prokuratury, w którym wskazano na wiele formalnych naruszeń dokumentacji dotyczących tych tablic. I w związku z tym sąd uznał, że ta uczelnia nie miała innego wyboru, jak tylko, w świetle obowiązującego prawodawstwa rosyjskiego, wykonanie wniosku prokuratury. Sąd w ogóle nie chciał zająć się kwestią, że wniosek prokuratury był nieuzasadniony, a całe uzasadnienie tego wniosku zostało przez prokuraturę sfałszowane.
My, czyli stowarzyszenie Memoriał, pozwaliśmy uczelnię medyczną, a sąd uznał, że nasze roszczenia nie dotyczą strony pozwanej, tylko prokuratury. Ale my nie mieliśmy formalnej możliwości zaskarżenia wniosku prokuratury, bo nie był on skierowany do naszego stowarzyszenia, tylko do tej uczelni medycznej. To są takie kruczki prawne, które uniemożliwiają rzeczywistą obronę. Dlatego zdecydowaliśmy się na apelację.
Czego dotyczy Państwa apelacja?
– Istotą naszej skargi apelacyjnej jest fakt, że nie zgadzamy się z takim stanowiskiem sądu. Dlatego wnosimy o uchylenie tej decyzji.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

