logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Prowokacje Rosji

Niedziela, 18 kwietnia 2021 (15:09)

Aktualizacja: 18 kwietnia 2021 (15:09)

Z dr. Krzysztofem Kawęckim, politologiem, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Rosja zapowiedziała, że od 24 kwietnia do końca października zamknie część Morza Czarnego, obszary wzdłuż wybrzeży anektowanego Krymu, dla żeglugi okrętów wojskowych i jednostek obcych państw. Rosja prowokuje…?

– Przede wszystkim Rosja zwiększyła liczebność swoich wojsk przy granicy z Ukrainą. Co więcej, z zapowiedzi zamknięcia części Morza Czarnego w kierunku Cieśniny Kerczeńskiej dla żeglugi i statków innych państw wynika, że Putin podejmuje dalsze, konkretne działania. Moskwa w swoim stylu tłumaczy, że ma to mieć związek z manewrami wojskowymi, a zatem jest to – można powiedzieć – praktyczny wyraz niepokojących działań rosyjskich.

Po co Rosjanie wywołują ten konflikt i czy jest to działanie na użytek zewnętrzny czy bardziej wewnętrzny, bo sytuacja w Rosji jest trudna? Putin chce skupić uwagę Rosjan na zagrożeniu czy wrogu zewnętrznym?

– Te działania Rosji mają zapewne bezpośredni związek ze zmianą administracji w Stanach Zjednoczonych. I z jednej strony jest to testowanie – na ile można sobie pozwolić i jak nowa administracja amerykańska i prezydent Joe Biden się zachowają, jak będą znosili różne działania Rosji. Z drugiej strony działania Moskwy są nakierowane na dalszą destabilizację wewnętrznej sytuacji na Ukrainie. Może też chodzić o zmuszenie Kijowa do podjęcia negocjacji w tym obszarze – oczywiście na warunkach Rosji. Jednocześnie prowokacyjne działania Moskwy wobec Ukrainy – działania, które godzą w ustalenia międzynarodowe, w jakiś sposób są skierowane – przynajmniej do części opinii publicznej rosyjskiej. Ma to wzmocnić pozycję prezydenta Putina, a także przykryć problemy wewnętrzne, których w Rosji nie brakuje.

Jest też pewnie szerszy aspekt – mianowicie Moskwa niewątpliwie chce stać się mocarstwem globalnym i z tych planów bynajmniej nie zrezygnowała. Chce pokazać, że w sposób znaczący będzie wpływała na politykę międzynarodową. I tak aspekty polityki wewnętrznej przeplatają się z różnymi planami regionalnymi, ale też globalnymi Moskwy. Jest zatem pytanie, na które trudno dziś będzie znaleźć odpowiedź: czy te działania mają na celu testowanie Stanów Zjednoczonych, i być może też – na tle tej agresji – wręcz poróżnienie znaczących państw Unii Europejskiej ze sobą, a także Waszyngtonu z Berlinem. Mamy na przykład sygnały zainteresowania Niemiec współpracą z Chinami. Wątków czy płaszczyzn, które trzeba brać pod uwagę, rozważając działania Moskwy, jest wiele. Wbrew pozorom działania Moskwy trudno też oceniać tylko w aspekcie doraźnym, czyli agresji wobec Ukrainy.

Czy Putin – mimo wszystko – nie przesadza i nie otwiera zbyt wielu frontów, które mogą się obrócić przeciwko niemu?

– Tak często bywało w historii, że ci, którzy otwierali różne fronty walki czy to ideologiczne, gospodarcze czy wprost militarne, w efekcie przegrywali. Jeśli chodzi o obecne działania Putina, to zapewne dostrzega on dość duże pole manewru i Rosja może się zachować w różny sposób. Być może kluczowe są tutaj relacje ze Stanami Zjednoczonymi, bo mamy sankcje amerykańskie wobec Rosji, także mocną retorykę prezydenta Joe Bidena. Niewykluczone zatem, że Rosja kalkuluje, że są wprawdzie ostre, ale są to tylko słowa i nawet sankcje, jakie wobec Rosji stosuje administracja amerykańska, które ostatnio zostały poszerzone, to nie są – w moim przekonaniu – sankcje, które w jakiś dramatyczny sposób osłabiły pozycję Rosji, czy też wpłynęły na zmianę kierunku działań Moskwy.

Czy rosyjski przywódca nie wykorzystuje sytuacji na Zachodzie, bo z jednej strony mamy – wspomnianą przez Pana – wypowiedź prezydenta Bidena, który dodam – określił Putina wprost – mordercą, mamy też nałożone sankcje chociażby na Nord Stream 2, które nie są chyba aż tak dotkliwe, jak można by oczekiwać. Z drugiej strony Niemcy są wprawdzie po stronie Zachodu, ale współpracują z Moskwą. Czy to nie jest zachęta dla Putina do głębszego wbijania klina w jedność Zachodu?   

– Można to tak traktować i niewykluczone, że również Putin tak to odbiera. Natomiast działania, jakie stosuje administracja amerykańska wobec Federacji Rosyjskiej, należy widzieć w szerszym planie, który może budzić niepokój – również Polski czy krajów Europy Środkowej. Otóż prezydent Stanów Zjednoczonych podpisał rozporządzenie o nałożeniu sankcji na Rosję, ale realnych sankcji na Nord Stream 2, które mogłyby uderzyć w interesy rosyjskie, również interesy niemieckie, nie ma. Mimo słów ze strony administracji amerykańskiej, mimo zapowiedzi, że sankcje będą ostre, mimo również oburzenia wyrażonego przez dyplomację rosyjską te sankcje należy jednak rozpatrywać w szerszym kontekście politycznym nowej amerykańskiej administracji.

Jak wiemy 13 kwietnia prezydent Joe Biden rozmawiał telefonicznie z Putinem i zaproponował mu spotkanie – szczyt dwustronny amerykańsko-rosyjski. To pokazuje, że Stany Zjednoczone chcą być głównym arbitrem w napięciach na granicy rosyjsko-ukraińskiej. Z komunikatu opublikowanego po tej rozmowie przez Biały Dom wynika, że rozmowa obu przywódców dotyczyła także wielu innych kwestii. Zatem podczas zapowiadanego spotkania, do którego w stosunkowo niedługim czasie kilku czy kilkunastu tygodni zapewne dojdzie, zostaną poruszone różne kwestie. Mam na myśli kwestie kontroli zbrojeń czy – jak zaznaczono w komunikacie – kwestie regionalne i globalne. Joe Biden powiedział, że chce prowadzić politykę – z jednej strony – pewnego nacisku na Moskwę, ale głównym celem polityki amerykańskiej jest deeskalacja napięcia wywołanego koncentracją wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą. Z drugiej strony Stany Zjednoczone chcą rozmawiać o wielu innych sprawach – globalnych, które są bardzo istotne dla polityki amerykańskiej. W tym wachlarzu tematów pojawia się m.in. polityka klimatyczna.

Ostatnie sankcje nałożone przez administrację amerykańską na Moskwę nie dotyczą tylko działań Rosji na Ukrainie i u wybrzeży Morza Czarnego?

– Sankcje – rozporządzenie, które ostatnio podpisał prezydent Joe Biden – są przede wszystkim – w odpowiedzi na agresywne działania Moskwy wobec Stanów Zjednoczonych, także wobec sojuszników i partnerów Ameryki. Chodzi tu także o kwestie dotyczące przeszłości – ingerencję w kampanię wyborczą w Stanach Zjednoczonych, działania rosyjskich hakerów, ataki na różne instytucje państwowe, także prywatne, i to jest jak gdyby głównym odniesieniem. Jeśli popatrzeć na główne obszary tych sankcji, to rzeczywiście jest to pakiet sankcji gospodarczych, ale wydaje się, że nie dotyczą one spraw fundamentalnych dla gospodarki rosyjskiej.

Chodzi o pewne ograniczenia związane z inwestowaniem w rosyjski dług państwowy; pojawiły się też restrykcje dla spółek technologicznych działających w Rosji i czerpiących ogromne zyski – związane z przychodami z działań w internecie. Jeśli chodzi o sankcje związane z ingerencją w wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, to one dotyczą kilkunastu osób prawnych, a także fizycznych. Gdyby jednak nałożono bardziej dotkliwe sankcje związane z Nord Stream 2, to zapewne byłoby to bardziej odczuwalne.

Jak w sytuacji, która ma dzisiaj miejsce, powinna zachować się Polska, która wcześniej została odsunięta od stołu negocjacyjnego w sprawach Ukrainy?

– Polska, jeśli chodzi o format normandzki, owszem została odsunięta od decydowania w sprawach Ukrainy – za przyczyną głównie Rosji. Co więcej, Ukraina wręcz popierała w tej kwestii działania rosyjskie. Jeśli do tego dodamy bierność Francji czy Niemiec, to widzimy państwa, które są zainteresowane tym, żeby to one były głównymi arbitrami konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. To z kolei pokazuje, że mamy ze strony Francji i Niemiec próbę izolowania Polski od aktywnej polityki w obszarze konfliktu rosyjsko-ukraińskiego – polityki, która powinna zmierzać do normalizacji w tym obszarze i uspokojenia sytuacji, która póki co staje się coraz bardziej napięta.

Można się spodziewać, że Stany Zjednoczone też będą stosowały wobec Polski podobną politykę, którą stosują Berlin i Paryż. I to Waszyngton będzie chciał być głównym państwem, które będzie ustalać z Rosją kwestie zarówno związane z konfliktem ukraińskim, ale również – jak wspomniałem wcześniej – kwestie globalne. Stąd też pierwszym dążeniem Polski powinna być próba wyjścia z izolacji, którą chcą zastosować wobec nas wspomniane wcześniej państwa.

Co w tej kwestii możemy zrobić?

– Sądzę, że w pierwszej kolejności potrzebna byłaby bliska współpraca i dyplomatyczne stanowisko krajów Europy Środkowej, krajów Międzymorza. Międzymorze jest przecież płaszczyzną polityczną, która może i powinna wybrzmieć – zresztą może to być także sprawdzian skuteczności i jedności tego projektu, zwłaszcza w sytuacjach, jakie mają dzisiaj miejsce, a są związane z manewrami wojskowymi, także na Morzu Czarnym. Uważam, że kraje Europy Środkowej powinny przynajmniej wyrazić swoje wspólne stanowisko, oczekujemy też na głos na arenie międzynarodowej krajów Międzymorza, który powinien wybrzmieć. Samo stanowisko krajów Grupy Wyszehradzkiej – choć ważne i potrzebne – byłoby tutaj niewystarczające.

Zapewne trudno jest ustalić takie wspólne stanowisko, ale jest sprawą oczywistą, że w interesie Polski, ale też w interesie wszystkich krajów Europy Środkowej jest to, żeby wskazać, iż konflikt rosyjsko-ukraiński ma znaczenie nie tylko regionalne, ale ma swoje konsekwencje dla Europy Środkowej. Pamiętajmy również, że bardzo ważną sprawą, bardzo ważnym wyzwaniem – na pewno najważniejszym jeśli chodzi o bezpieczeństwo Polski, a na pewno jeśli chodzi o relacje z Federacją Rosyjską – jest kwestia Okręgu Kaliningradzkiego. I to jest dla bezpieczeństwa państwa polskiego sprawa fundamentalna. Owszem, jest to odrębny temat, ale demilitaryzacja Okręgu Kaliningradzkiego, umiędzynarodowienia tej kwestii jest też bardzo ważne. Chodzi o to, żeby ten konflikt na wschodzie nie przerodził się w konflikt, który realnie zagroziłby krajom Europy Środkowej w tym oczywiście Polsce i krajom bałtyckim.

          Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl