logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Fotografie hańby

Wtorek, 20 kwietnia 2021 (07:02)

Aktualizacja: Wtorek, 20 kwietnia 2021 (10:05)

Zdjęcia uśmiechniętej Ewy Kopacz w rosyjskim prosektorium po katastrofie smoleńskiej są skandaliczne i pokazują podejście ówczesnych polskich władz do wyjaśniania przyczyn tragedii.

– Jest to niewyobrażalna sytuacja: pozować do zdjęć w prosektorium!? I w miejscu, gdzie mamy do czynienia z tajemnicą śmierci, w obliczu takiej tragedii, w kitlu robić sobie zdjęcia, to trzeba być wyzutym z naszej kultury i cywilizacji – mówi „Naszemu Dziennikowi” mec. Bartosz Kownacki, były pełnomocnik części rodzin ofiar tragedii smoleńskiej.

W wyemitowanym w niedzielę przez TVP filmie dokumentalnym Ewy Stankiewicz „Stan zagrożenia” pokazano zdjęcia Ewy Kopacz z prosektorium podczas sekcji ofiar katastrofy smoleńskiej. Ówczesna minister zdrowia na jednym z nich pozuje w zielonym fartuchu wraz z dwoma mężczyznami, a obok znajduje się wózek z workiem, w którym umieszczone są ludzkie szczątki. Na drugim zdjęciu uśmiechnięta Kopacz, nadal w fartuchu i medycznych rękawiczkach, z filiżanką kawy, rozmawia z mężczyzną.

– Te zdjęcia absolutnie oddają to, co tam się działo. Byłem wówczas w Moskwie i widziałem panią Kopacz – opowiada nam Andrzej Melak, brak Stefana Melaka z Komitetu Katyńskiego, który zginął w katastrofie. – Co więcej, to są te delikatniejsze, bo nie wszystko zostało uchwycone. Dla niektórych było to wiadome już 11 lat temu i pamiętają to do dzisiaj. Przedstawiciele polskich władz mieli bronić naszych praw, a tak haniebnie się zachowywali. To była gra i mistyfikacja od samego początku – podkreśla Melak. Dodaje, że dalszym ciągiem tej gry było wystąpienie Kopacz w Sejmie, w którym zapewniała o solidnej pracy rosyjskich służb, a później spotkanie z rodzinami w lipcu i listopadzie 2010 r. – Niestety, tak się władze zachowywały i robiono z nas potworów i natrętów, którzy nie wiadomo czego żądają. W ich ocenie przecież wszystko zostało załatwione. A my żądaliśmy tylko uczciwości i godnej postawy tych, którzy reprezentowali Polskę – wskazuje Melak.

O grze ekipy Donalda Tuska przypomina także Bartosz Kownacki. – Te zdjęcia, a także inne znane fakty, jak ogólny bałagan panujący w prosektorium, skutkujący m.in. zamianą ciał ofiar, świadczą o tym, że to była gra, „pokazówka” zrobiona na potrzeby mediów – podnosi adwokat.

Drogi Czytelniku! Więcej można przeczytać w wydaniu papierowym „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy oraz w wydaniu elektronicznym TUTAJ.

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik