Rozwiązania prawne na Malcie są zgodne z unijnym prawem i uprawniają premiera do rekomendowania prezydentowi republiki kandydatów na sędziów – orzekł w sprawie Malty Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jak skomentuje Pan ten wyrok?
– Ten wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pokazuje, że absolutnie różne miary są stosowane wobec nowych państw członkowskich Unii, a inną miarę przykłada się do regulacji w państwach, które są w Unii Europejskiej od dawna. Zatem jeżeli taki wyrok zapadł w przypadku Malty, to w Polsce, gdzie mamy Krajową Radę Sądownictwa złożoną głównie z sędziów, gdzie praktycznie wpływ polityków na sędziowskie nominacje jest żaden, to w tej sytuacji kwestionowanie tych zmian, tych reform, które w Polsce przeprowadzono, jest skandalem. Jednocześnie to pokazuje, że jeśli chodzi o atakowanie Polski, to mamy do czynienia z działaniem organów unijnych wyłącznie na zamówienie polityczne totalnej opozycji i nadzwyczajnej sędziowskiej kasty w Polsce.
Skąd bierze się ten brak obiektywizmu wobec Polski? Wspomniał Pan, że jest to działanie na polityczne zamówienie, a gdzie w tym wszystkim jest sędziowski etos?
– Mamy solidarność z jednej strony sędziów Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ze środowiskiem sędziowskim w Polsce – i to jest jeden aspekt sprawy. Natomiast drugi dotyczy samej Komisji Europejskiej, której urzędnicy są wybierani głosami głównie Europejskiej Partii Ludowej mającej większość w europarlamencie i sojuszniczych dla Koalicji Obywatelskiej ugrupowań. Mamy zatem wzajemne wspieranie się gremiów, coś w rodzaju politycznej symbiozy, która owocuje presją na rząd i państwo polskie, w którym władzę sprawuje prawica niewygodna dla europejskich lewicowych, czy wręcz lewackich elit. Jak widać, sędziowski etos nie ma nic do rzeczy, jeśli dominuje polityka.
Ciekawe, jak zachowałby się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, gdyby w Polsce to premier rządu – jak na Malcie – decydował o tym, kto ma być sędzią?
– Myślę, że gdyby władzę w Polsce sprawowała Koalicja Obywatelska i Lewica, to unijny Trybunał Sprawiedliwości pewnie przymknąłby i na to oko. Natomiast gdyby to Zjednoczona Prawica chciała wprowadzić taki model wyboru czy nominacji sędziowskich, to na Polskę posypałyby się gromy, i bylibyśmy odsądzani od czci i wiary i uznani za kraj, w którym łamane są zasady praworządności, Konstytucja i oczywiście traktaty unijne. I tak pewnie by to wyglądało, natomiast żeby było jasne – my tego rodzaju rozwiązań nawet w najśmielszych snach nie przewidujemy.
Opozycja odnosząc się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wskazuje, że systemów w Polsce i na Malcie nie można porównywać, co więcej, uważa, że jakikolwiek zarzut o stronniczość pod adresem Trybunału w Luksemburgu jest nadużyciem?
– Opozycja w Polsce jest w stanie wytłumaczyć każde dla siebie niekorzystne rozstrzygnięcie jako takie, które da się racjonalnie uzasadnić. Osobiście jestem daleki od oceniania innych systemów prawnych, jeśli chodzi o proces wyłaniania sędziów i funkcjonowanie sądów. Natomiast chcę powiedzieć, że umowy stowarzyszeniowe, traktaty unijne mówią wyraźnie o tym, że organizacja sądów, tryb wyboru sędziów jest wyłącznie wewnętrzną sprawą państwa członkowskiego Unii Europejskiej. I jeżeli w ten sam sposób sędziowie podeszli do Malty, to również w ten sam sposób Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej powinien podchodzić do innych państw. Jednak jest to wewnętrzna sprawa danego państwa i reforma wymiaru sprawiedliwości w Polsce również jest wewnętrzną sprawą Polski. Oczywiście, że totalna opozycja będzie twierdziła, że to zupełnie inna sprawa, że tych dwóch sytuacji nie można porównywać, że takie państwa, jak Malta, Hiszpania, Francja czy Niemcy, to są państwa demokratyczne, natomiast Polska pod rządami Prawa i Sprawiedliwości jest państwem pod dyktaturą, więc zawsze można tu stosować różne środki, można ganić rząd, można nawet grozić wstrzymaniem wypłaty funduszy unijnych. W stosunku do Polski można wszystko, i jest na to przyzwolenie. Natomiast w stosunku do innych państw unijnych – tych, które się podporządkowują woli kierownictwa Unii Europejskiej, stosuje się inną, bardziej łagodną miarę.
Czy wyrok Trybunału w Luksemburgu może być przełomem, jeśli chodzi o unijne orzecznictwo, czy wszystko pozostanie po staremu?
– Na pewno wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Malty jest argumentem dla naszego państwa, które może pokazywać, że niestety są takie systemy wyboru sędziów, które mogą budzić poważne wątpliwości, a mimo to są akceptowane przez unijny Trybunał. Natomiast w Polsce, gdzie proces wyboru sędziów jest transparentny, co więcej, jest daleko od polityki, bo jak wspomniałem, udział w wyborze biorą gremia związane najpierw na pierwszym poziomie z sądami, kolegia sędziów przy sądach rejonowych, sądach okręgowych, a na drugim etapie jest Krajowa Rada Sądownictwa złożona w przewadze z sędziów, i na końcu proces ten zamyka nominacja prezydencka. Zatem to Krajowa Rada Sądownictwa, a nie premier rządu czy jakieś inne ciało polityczne rekomenduje kandydatury na sędziów Prezydentowi RP.
Czy jeśli chodzi o reformowanie wymiaru sprawiedliwości, możemy się spodziewać końca wojny z Polską, czy nadal będziemy pod obstrzałem?
– Dopóki obecny układ polityczny w Europie będzie funkcjonował – mam na myśli Parlament Europejski, dopóki Donald Tusk będzie stał na czele Europejskiej Partii Ludowej, to pewnie nic się nie zmieni. Wygląda na to, że europejskie elity liczą, że w Polsce dojdzie do jakiegoś przesilenia i zmiany układu rządzącego. Mam jednak nadzieję, że jeśli kolejne wybory potwierdzą zaufane Polaków do Zjednoczonej Prawicy i znowu wygramy, otrzymując mandat do rządzenia Polską, to uważam, że w końcu przywódcy europejscy zrozumieją, że ten rząd ma zarówno poparcie społeczne i że się nie opłaca z Polską toczyć sporów. Mam też nadzieję, że po pandemii koronawirusa Polska będzie należała do czołowych gospodarek nie tylko europejskich, ale światowych, i nie będzie sensu z Polską zadzierać. Dane makroekonomiczne są dla nas korzystne, a polska gospodarka jest w dobrej kondycji.
Oczywiście wszystko pod warunkiem, że Zjednoczona Prawica będzie wciąż zjednoczona?
– Sytuacja wewnątrz Zjednoczonej Prawicy z całą pewnością stanowi zachętę do ataków naszej wewnętrznej opozycji, a zarazem jest to impuls dla naszych zewnętrznych partnerów do tego, aby kwestionować działania, jakie rząd podejmuje w zakresie reformy wymiaru sprawiedliwości i w ogóle reformy polskiego państwa. Gdyby układ Zjednoczonej Prawicy był bardziej stabilny, gdyby te wewnętrzne napięcia w koalicji rządzącej były mniejsze, gdyby nie dochodziło do takich sytuacji jak wczoraj w Sejmie, gdzie na życzenie Solidarnej Polski trzeba było z porządku obrad zdjąć punkt dotyczący Otwartych Funduszy Emerytalnych, to wtedy zapewne nie byłoby tego rodzaju ataków. Natomiast jeżeli okazujemy pewną słabość, jeżeli okazujemy brak wewnętrznej spójności, to zawsze jest to ośmielanie naszych przeciwników do tego, by nas atakować. Dlatego uważam, że jest to również, a przynajmniej powinien być, wyraźny sygnał dla naszych koalicjantów – Solidarnej Polski i Porozumienia, że aby skutecznie realizować reformy państwa, aby wprowadzać nowe ustawy w życie, to do tego niezbędna jest wewnętrzna spójność i jedność.

