logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Fundusz Odbudowy i konflikt na opozycji

Piątek, 30 kwietnia 2021 (10:24)

Komisja Europejska uzyskuje prawo nakładania sankcji na państwa rzekomo nieprzestrzegające praworządności. Może to sprowadzić na Polskę problemy.

Spór w Zjednoczonej Prawicy dotyczący ratyfikacji Funduszu Odbudowy ma bardzo realne podstawy. Pieniądze na odbudowę europejskiej gospodarki mają pochodzić ze wspólnego kredytu, który powiązany jest z wprowadzeniem ogólnoeuropejskich podatków. Takie rozwiązanie zdaniem wielu analityków prowadzi prostą drogą do budowy superpaństwa europejskiego. Na domiar złego Komisja Europejska uzyskuje prawo nakładania sankcji na państwa rzekomo nieprzestrzegające praworządności. Wszystko to może sprowadzić na nas całą serię różnorakich problemów. Superpaństwo europejskie pod przywództwem Niemiec starać się będzie zdominować kraje naszego regionu tak pod względem gospodarczym, politycznym, jak i ideologicznym. Ideologia gender staje się na naszych oczach wykładnią tego, co w Brukseli biurokraci zwą praworządnością.

Pierwotnie wydawało się, że spór między Solidarną Polską a Prawem i Sprawiedliwością może doprowadzić do rozpadu koalicji rządzącej. Okazuje się jednak, że doszło do rozpadu zjednoczonej opozycji. Do negocjacji z rządem przystąpiło SLD, znużone bezpłodną grą polityczną Borysa Budki. Temu ostatniemu wydawało się, że stanie na czele opozycji, zmusi PiS do radykalnych ustępstw i doprowadzi do przyspieszonych wyborów. Tymczasem Czarzasty wielokrotnie upokarzany przez Schetynę i Budkę, dziś odzyskuje inicjatywę. Po pierwsze będzie mógł chwalić się w całej Polsce, że wynegocjował miliardy dla samorządów, na budowę mieszkań i dotacje dla firm. W Brukseli może błyszczeć jako lider radykalnie prounijny. Budka zaś musi konsekwentnie krytykować tak PiS, jak i SLD. Przez swój prounijnie uformowany elektorat będzie traktowany jako polityk nieracjonalny. W Brukseli, która tak konsekwentnie popierała go w sporach z PiS-em, uchodzić będzie jako lider niegodny zaufania. Platformie pozostało w takiej sytuacji tylko jedno: krytykować SLD za rzekomą „zdradę” interesów opozycji. Budka i PO zdefiniowali podwójną zasadę swego działania. Z jednej strony przyjęli kurs skrajnie proniemiecki i prounijny; z drugiej – radykalnie antypisowski. W sprawie głosowania nad Funduszem Odbudowy pojawiła się sprzeczność, z której liderzy PO nie znaleźli dobrego wyjścia. Pogorszyli sobie notowania w swoim macierzystym elektoracie i u unijnych mocodawców.

Wojna na opozycji musi wzmacniać PiS. Nie sposób sobie w takiej sytuacji wyobrazić, by przy współpracy z Jarosławem Gowinem opozycja była w stanie stworzyć antypisowski rząd techniczny. Do takiej koalicji nie tylko nie przystąpi Konfederacja, ale i SLD (dziś oskarżane o najgorszą z możliwych zdrad).

Jeszcze do niedawna PO walczyła o monopol po stronie opozycji. Tworzyła Koalicję Europejską, podbierała mniejszym ugrupowaniom posłów. Dziś wyprzedził ją ruch Szymona Hołowni, jutro może ją przegonić SLD. Niedługo może się okazać, że działacze PO z prawdziwą nostalgią wspominać będą czasy powszechnie krytykowanego Grzegorza Schetyny. Upadek PO za prezesury Borysa Budki jest ogromny, Platforma musi sobie zatem poradzić nie tylko z konkurencją Hołowni i SLD, ale również z narastającym konfliktem wewnętrznym.

Prof. Mieczysław Ryba

Autor jest historykiem, kierownikiem Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku KUL, oraz wykładowcą w WSKSiM w Toruniu.

NaszDziennik.pl