Tymczasem lekarze i pedagodzy zalecają, by dzieci do 13. roku życia nie używały smartfona, a ich kontakt z monitorami był ograniczony. Wynika to z faktu, że dopiero w tym wieku układ nerwowy człowieka dojrzewa na tyle, by poradzić sobie z nowymi technologiami. Mózg człowieka nie rozróżnia bodźców realnych od wirtualnych, a w dzisiejszej rzeczywistości każdy użytkownik internetu jest bombardowany coraz bardziej patologicznymi treściami. Niestety, zdarzają się sytuacje, że już roczne dzieci spędzają całe godziny wpatrzone w ekran smartfona czy tabletu, a gadżety stają się elektroniczną niańką. To nie pozostaje bez wpływu na rozwój najmłodszych, zarówno społeczny, psychiczny, jak i fizyczny.
Eksperci wskazują, że na skali od cukierka do kokainy ekrany znajdują się bliżej kokainy. Gdy przesadzimy z ilością czasu przed monitorem, ich kontrola jest poza naszym zasięgiem.
Gry on-line czy oglądanie treści pornograficznych podnoszą poziom dopaminy w organizmie nie tylko dziecka, lecz także osoby dorosłej. Dopamina odpowiada za odczuwanie przyjemności. Skutkiem mechanizmu uzależnienia jest m.in. to, że naturalne źródła dopaminy, takie jak sport, przyjaźnie czy relacje rodzinne, przestają być wystarczającą nagrodą dla najmłodszych.
W trybie nałogowej przyjemności
– Błyskawicznie zmieniające się sceny w filmach, animacjach, grach, na TikToku i w innych mediach społecznościowych, a także wielozadaniowość w sieci dająca pozorne złudzenie robienia dużo – wszystko to powoduje, że nasze dzieci niemal non stop funkcjonują w trybie alarmowym: „walcz lub uciekaj”. To z kolei sprawia, że w ich organizmie co chwila produkowana jest dawka adrenaliny, przyciągająca uwagę dziecka do ekranu, i dopaminy, sprawiająca, że odczuwa błogość i chwilowe uczucie ulgi czy zadowolenia, co utrwala zły nawyk. Gdy ten stan utrzymuje się dłużej, zaburzona zostaje równowaga organizmu i produkowany jest w nienaturalnie wysokiej dawce kortyzol, co prowadzi do rozregulowania układu nerwowego dziecka, a w dalszej kolejności do fizycznych zmian w mózgu – tłumaczy Bogna Białecka, psycholog i prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii. – Najgroźniejsze jest uszkodzenie płata czołowego odpowiedzialnego za racjonalną ocenę sytuacji i samokontrolę: naukę, zapamiętywanie, kojarzenie, podejmowanie decyzji. Procesy te dotykają także dorosłych – dodaje.
Dlatego wielu rodziców świadomych destrukcyjnego wpływu mediów elektronicznych starało się ograniczyć kontakt dzieci z nimi, niestety, tylko do czasu pandemii. Wówczas dzieci w Polsce praktycznie z dnia na dzień zostały administracyjnie skazane na naukę on-line. Rodzice musieli pozostawić dzieci, które skończyły osiem lat, same w domach, sam na sam z monitorem.
W efekcie drastycznie wydłużył się czas spędzany przez młodych Polaków przed ekranami smartfonów, komputerów czy tabletów. Wykazały to badania Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii przeprowadzone w maju i grudniu ubiegłego roku.
– W majowym badaniu wzięło udział 300 nastolatków, a w grudniowym – 900. Młodzież zadeklarowała, że w lutym 2020 roku spędziła przed komputerem średnio pięć godzin, a w maju już średnio dziewięć godzin. Wiele osób przyznało, że w maju w ogóle nie odchodziło od komputera. Najpierw brały udział w lekcjach, potem grały w gry, coś oglądały, odrabiały lekcje, a wieczorami prowadziły życie towarzyskie on-line. Wiele osób widziało u siebie objawy uzależnienia, niemożność oderwania się od ekranu, ale też brak innej alternatywy – relacjonuje Bogna Białecka.
Grudniowe badanie zawierało też pytania o zdrowie psychiczne: sen czy nastrój. Okazało się, że 70 proc. młodzieży zaczęło mieć epizody depresyjne. Nie chciało się im wstać z łóżka, a ich życiu towarzyszyło poczucie braku sensu. Większość zaczęła mieć problemy z koncentrowaniem się na nauce, pracy i w ogóle na jakichkolwiek działaniach. U 60 proc. badanych pojawiły się problemy ze snem, co jest przyczyną i symptomem zaburzeń psychologicznych. Sen jest zakłócony przy depresji, a to jeszcze dodatkowo wpływa na obniżenie nastroju.
– Jest to udowodnione naukowo, że wielogodzinne siedzenie przed ekranem emitującym światło błękitne rozregulowuje nam system nerwowy. Zaburzone jest wydzielanie melatoniny – hormonu snu, wtórnie wpływa to na wydzielenie serotoniny odpowiedzialnej za nasze dobre samopoczucie – tłumaczy prezes fundacji. Badania pokazały, że 44 proc. młodzieży zasypia ze smartfonem w dłoni, w efekcie 4 osoby na 10 budzą w nocy przychodzące powiadomienia. Nakłada się na to nienaturalny nadmiar bodźców płynących z ekranu, co nastolatkowie potwierdzali podczas odpowiadania na pytania m.in. o czas spędzany w sieci.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

